Wątpliwości…

Szykujemy się do kolejnej wyprawy. Bilety kupione, samochód i hotele zarezerwowane, trasa opracowana, kostium kąpielowy kupiony i już prawie zapakowany… Dawne marzenie miało zostać w przyszłym tygodniu zrealizowane, ale… Właśnie… ale… Tym razem w planie jest Izrael… W związku z obecną sytuacją w tym kraju mam duże wątpliwości. Państwo to nigdy nie należało do najspokojniejszych, ale to co ostatnio się tam dzieje, tym bardziej napawa niepokojem. W połowie czerwca na terenie Palestyny porwano 3 nastolatków chcących wrócić ze szkoły do Jerozolimy. Łapali stopa. Już nie wrócili, zostali zastrzeleni. Poszukiwania trwały kilka tygodni, kilka dni temu znaleziono ich ciała przysypane stertą kamieni gdzieś na obrzeżu palestyńskiego pola.  Premier Izraela oskarżył o porwanie nastolatków islamistyczną organizację Hamas, szybko namierzono zabójców i ruszono za nimi w pościg. Hamas nie przyznaje się do porwania, za to kilka innych organizacji jak najbardziej tak. Jak tylko ustalono dane morderców, zrównano ich domy z ziemią.  Przy okazji aresztowano ponad 400 Palestyńczyków podobno powiązanych z Hamasem. Izraelczycy nie cackają się z mieszkańcami Zachodniego Brzegu. Gdy tylko nadarza się okazja, pokazują, kto jest górą. Nastroje antypalestyńskie od razy przybrały na sile, w samej Jerozolimie policja i wojsko rozpędzały zgromadzenia wykrzykujące anty- arabskie hasła, udaremniono próbę linczu na arabskich pracownikach, którzy na parkingu po zakończonym dniu chcieli spożyć posiłek. Przedwczoraj w lesie na wschodnich obrzeżach Palestyny znaleziono nadpalone ciało 16-letniego Palestyńczyka – jego rodacy od razu uznali to za odwet, rozpoczęły się kolejne demonstracje, szczególnie w dzielnicy, w której mieszkał zamordowany nastolatek. Został porwany spod własnego domu, nad ranem, gdy czekał na innych z którymi miał iść na poranne modlitwy. Już wcześniej próbowano porwać 7 letniego chłopca, ale jakimś cudem porwanie się nie udało. Rządy tak Palestyny jak i Izraela nawołują do zachowania spokoju, potępiają zdarzenia, jednak oba narody nawołują się m.in. na portalach społecznościowych do zemsty. Na obrzeżach Jerozolimy doszło do kilku podpaleń. Ze Strefy Gazy codziennie spadają na pustynię Negew rakiety (chociaż to – jakkolwiek to nie brzmi – akurat norma), w odwecie Izraelczycy skutecznie bombardują wybrane tam cele. Izrael nie odpuści. W trakcie poprzednich Intifad Palestyńczycy ponosili ogromne straty, natomiast Izrael przejmował coraz większą kontrolę nad sąsiednim państwem. Obecnie Izraelczycy kontrolują najważniejsze drogi Palestyny, kiedy tylko chcą mogą je zamknąć, na granicy kontynuowana jest budowa muru mającego 8m wysokości, ludziom uniemożliwia się normalne funkcjonowanie.

Można spytać nad czym jeszcze się zastanawiamy, przecież tam niebezpiecznie, po co się tam pakujemy, to szaleństwo itd. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo turystów, do tej pory nie zdarzyło się, żeby kiedykolwiek stali się celem ataku. Oba narody delikatnie mówiąc nie darzą się sympatią, ale wrogość ta nie jest kierowana do osób z zagranicy. Zdaję sobie sprawę, że decydując się na wyjazd do Izraela, będziemy musieli zachować dużo większą ostrożność niż na dotychczasowych wyjazdach. Możemy zapomnieć o stołowaniu się w restauracjach czy korzystaniu z komunikacji miejskiej. Ponadto nie jedziemy tam z grupą, nikogo tam nie znam, więc będziemy zdani sami na siebie. Do tej pory zdarzało się, że wyjeżdżając korzystałam ze swoich znajomości, jednak tym razem tej możliwości nie mam. Kilku moich znajomych wróciło ostatnio z wycieczki po Izraelu (jeden z nich tydzień temu), twierdzą że o bezpieczeństwo dbają niesamowite ilości wojska i policji. Czy pojechali sami, czy z małymi dziećmi było bezpiecznie. Nie zdarzyło się, żeby jakakolwiek demonstracja dostała się na teren starej Jerozolimy, którą mamy w planach. Od zawsze normalnym widokiem są żołnierze z karabinami stojący na ulicach. Nikogo to już tam nie dziwi.

Obserwując sytuację na Bliskim Wschodzie mam przeczucie, że to ostatni dzwonek na wyjazd. Jeśli nie teraz, to prawdopodobnie nigdy tam nie pojadę. Wojna w Syrii, zapędy Izraela, konflikt w sąsiadującym z Izraelem Egipcie, Irak i apetyt ekstremistów na sąsiednie kraje i chęć utworzenia islamskiego państwa na bazie szariatu… Doszły mnie już słuchy o niepokojach w jednym z miast na południu Jordanii. Jeśli tylko islamscy ekstremiści sięgną po Jordanię, rozpęta się wojna, w którą włączą się Izrael i najprawdopodobniej Stany Zjednoczone. Bliski Wschód robi się coraz bardziej niestabilny. Jak tak dalej pójdzie, zagrożenie dosięgnie również turystów.

Jeszcze nie tak dawno na jednym z forów podróżniczych, na którym się udzielam, pisałam że nigdy nie wybiorę się do kraju ogarniętego konfliktem. Teraz mam wątpliwości, ale jednak przychylam się do decyzji o wyjeździe… Do wyprawy  zostało kilka dni, uważnie szukam wszelkich doniesień. Jeżeli kiedykolwiek szukalibyście rzetelnych informacji o aktualnej sytuacji w Izraelu, polecam Wam link: http://www.izrael.badacz.org/historia/news.html
Sprawdzam również ostrzeżenia na stronie MSZ, ale jak na razie w temacie Izraela nic się nie pojawiło.

Jeśli tylko pojawi się jakakolwiek informacja o realnym zagrożeniu dla turystów, zrezygnuję. Już w tej chwili z planowanej trasy wykreślone zostało palestyńskie Betlejem, ponieważ jedynym możliwym sposobem dostania się tam jest przejazd autobusem i taksówką. Jeśli natomiast polecimy i sytuacja pogorszy się gdy będziemy na miejscu, będziemy improwizować. Każdy plan można zmienić. Póki co proszę o trzymanie kciuków, żeby sytuacja unormowała się do tej sprzed miesiąca.

Edit: 5 lipca pojawiła się informacja, że dzięki mediacjom Egiptu, Hamas i Izrael ogłosiły wstrzymanie ostrzałów. Co prawda rząd izraelski podobno tego nie potwierdza, ale może będzie to jakiś krok naprzód.

 

Izrael - 3 morza w 5 dni - czy uda się zrealizować plan?

Powiązane wpisy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close