Belgia: W stolicy Europy

Dzień 9, 04.05.2014 – HOBOKEN – BRUKSELA – DRONGEN

Jako że od jakiegoś czasu planujemy wrócić do Brukseli w sierpniu (z okazji dywanów kwiatowych organizowanych w tym mieście co 2 lata), tym razem postanowiliśmy potraktować to miasto odrobinę po macoszemu. Skupiliśmy się jedynie na atrakcjach poza centrum, czyli tych, które trudniej będzie odwiedzić nie mając samochodu. Na sam początek dnia padło na Atomium. Przy wstępnych założeniach Atomium mieliśmy zobaczyć z zewnątrz i jechać dalej. Skończyło się na kilkugodzinnej wędrówce po Atomium i parku miniatur Mini Europa tuż obok. Chcąc zobaczyć  obie atrakcje, warto zastanowić się nad kupnem biletu łączonego – oszczędzimy kilka euro.

IS_9 dzień (21)Atomium robi wrażenie, wiedziałam, że jest ogromne, ale mimo wszystko nie spodziewałam się, że aż tak. W niedziele parkingi są darmowe, z rana zupełnie puste tak więc bezproblemowo można zaparkować przy samej atrakcji. Do Atomium doszliśmy jeszcze przed otwarciem, ale już zaczęła ustawiać się spora kolejka. Po zakupie biletów należy przejść do sąsiedniego pomieszczenia, tam windą wjedzie się na samą górę. Winda ma przeszklony sufit, można zobaczyć jak wysoki jest jej szyb.

IS_9 dzień (26)

Konstrukcja Atomium została zaprojektowana przez Andre Waterkeyna z okazji Expo ’58. Początkowo miało stanąć tylko na kilka miesięcy, a później zostać rozebrane, jednak stało się inaczej i obecnie jest jednym z symboli Brukseli. W każdym sklepie z pamiątkami można kupić sobie miniaturkę. Obiekt symbolizuje model cząsteczki żelaza powiększonej 160 miliardów razy, tak więc konstrukcja ma 102m wysokości, składa się z 9 kul o średnicy 18m każda i łączących je korytarzy ze schodami. Każdy korytarz ma 23m długości i 3 m średnicy. Ruchome schody zainstalowane w niektórych korytarzach mogą transportować nawet 3tys. osób na godzinę, zaś winda zainstalowana w głównym szybie jeździ z prędkością 5m/s – jest to prawdopodobnie najszybsza winda w Europie. Wewnątrz Atomium zorganizowano wystawę poświęconą Expo ’58 oraz samej konstrukcji. W jednej z kul działa panoramiczna restauracja. Z góry roztacza się ładny widok na Brukselę.

IS_9 dzień (29)IS_9 dzień (28)IS_DSC_0223

Standardową pamiątką jest zdjęcie, na którym wygląda się, jakby przytrzymywało się kulę Atomium – z boku wygląda to odrobinę komicznie, szczególnie gdy różne pozy przybiera kilka osób obok siebie ;)

IS_9 dzień (82)IS_DSC_0739Jak widać na zdjęciach, kule musiały zostać niedawno wypolerowane ;)

IS_DSC_0778Z Atomium skierowaliśmy się do wspomnianego już parku miniatur Mini Europe, w którym znajduje się ponad 300 modeli różnych europejskich atrakcji zmniejszonych do skali 1:25. Odwzorowanie poszczególnych budynków budzi podziw, wszystko przygotowane zostało z niesamowitą starannością. Atrakcja doskonale nadaje się dla dzieci, ale dorośli też nie będą się tam nudzić. Na terenie parku znalazło się również miejsce dla wulkanu – o ile pamięć mnie nie myli zminiaturyzowana została Etna. Przechodząc obok można poczuć wulkaniczne wyziewy i małe trzęsienie ziemi.

Polskę reprezentuje Dwór Artusa z fontanną Neptuna z Gdańska. Mam wrażenie, że niezbyt przyłożono się do wyboru atrakcji, ponieważ w naszym kraju znajdzie się wiele bardziej interesujących budynków. Ale taki był wybór twórców parku. Poza Dworem Artusa możemy znaleźć tam Bramę Branderburską, przy której obejrzeć można obalenie muru berlińskiego, Big Ben, Akropol, znalazło się miejsce również dla targu serowego z holenderskiego Alkmaar.

IS_9 dzień (124)IS_9 dzień (134)IS_9 dzień (139)IS_9 dzień (186)Ostatni rzut oka na Atomium i trzeba ruszać dalej.

IS_9 dzień (222)Przejeżdżając w kierunku centrum Brukseli, natknęliśmy się na Musees d’Extreme Orient – Muzeum Dalekiego Wschodu. Chiński pawilon rzuca się w oczy już z ulicy. Niestety tę atrakcję przełożyliśmy na sierpień, tak więc opisu tego muzeum szukajcie na stronie dopiero za 1,5 miesiąca :)

EDIT z sierpnia: Niestety i przy drugiej wizycie w Brukseli nie udało nam się odwiedzić tego miejsca…

IS_9 dzień (223)Obowiązkowym punktem programu była oczywiście wizyta w dzielnicy europejskiej. Parlament był już zamknięty dla zwiedzających, ale można było pokręcić się wokół. Mimo rangi tego miejsca, nigdzie nie zauważyłam żadnej policji czy ochrony. Turystów też zbyt wielu nie było.

IS_9 dzień (227)IS_9 dzień (234)IS_9 dzień (235)IS_9 dzień (240)Grand Place w samym sercu Brukseli – spodziewałam się czegoś, co powali mnie na kolana. Na miejscu zastałam budynki wyglądające na brudne i dawno nieodnawiane. Taki jest po prostu ich styl, który mi niestety nie do końca odpowiada. Dopiero po dokładniejszym przyjrzeniu się fasadzie ratusza (Hotel de Ville), można zauważyć misterność zdobień.

Do tego kostka brukowa już od dawna raczej doprasza się o wyrównanie, lepiej patrzeć pod nogi. Może lepsze wspomnienia przywiozę po zobaczeniu kwiatowego dywanu, który to właśnie na tym placu będzie rozłożony.

IS_9 dzień (284)IS_9 dzień (295)IS_9 dzień (328)Blisko Grand Place, znajduje się jedna ze słynniejszych (zupełnie nie wiem czemu) atrakcji stolicy – Manneken Pis (30cm figurka sikającego chłopca). Środowisko feministek zażyczyło sobie wykonanie figurki sikającej dziewczynki – Jeanneke Pis. Żeby nie było im smutno, stworzono jeszcze sikającego psa – Zinneke Pis… Co jakiś czas figurka Manneken Pis przebierana jest w różne stroje. Miejsce bardzo łatwo znaleźć – wystarczy podążać za tłumem i zatrzymać się w najbardziej zatłoczonym miejscu ;)

IS_9 dzień (325)IS_9 dzień (327)Jeśli ktoś miałby ochotę podziwiać Brukselę z góry, ciekawym punktem widokowym może być piętrowy parking. My trafiliśmy na parking mający 10 pięter (niestety nie mogę przypomnieć sobie jego nazwy), po dojechaniu na samą górę oczom ukazała się panorama całego miasta z oddalonym Atomium. Brukselska młodzież upodobała sobie dach tego parkingu, ale miejsca starczy dla wszystkich bo teren jest ogromny.

IS_9 dzień (336)IS_DSC_0022Nad miastem góruje Bazylika du Sacre Coeur budowana w latach 1904-1970. Pierwotny projekt przygotowany został przez Alberta van Huffela, ale ze względów ekonomicznych został zmodyfikowany przez Pierre’a Langerocka. Świątynia została wykonana z piaskowca i terakoty, poświęcona jest bohaterom, którzy oddali życie za Belgię. Z kopuły można podziwiać piękną panoramę miasta, jednak trudno jest trafić tam na godziny otwarcia.

IS_DSC_0082Na nocleg wylądowaliśmy w Drongen. Pokój hotelowy wyglądał chyba najlepiej ze wszystkich, ale niestety to była jedyna zaleta tego miejsca. Recepcja została przeniesiona na piętro do restauracji, w której trzeba było trochę poczekać aż ktoś łaskawie zlituje się i nas obsłuży. Recepcjonista był gburowaty i zrobił nam łaskę, że w ogóle do nas podszedł. A w pokoju… cały wieczór śmierdziało kanalizacją. Ani klimatyzacja ani otwieranie drzwi na taras nic nie pomagało, dopiero w nocy smród złagodniał. Niestety po pobudce znów zaczął przybierać na sile, więc czym prędzej się stamtąd ewakuowaliśmy.

 

Belgia: Wenecja północy
Belgia: Czekoladowe pyszności

Powiązane wpisy

3 Comments

  1. Natalia

    Mieszkam w Brukseli od 3 lat i muszę powiedzieć, że to miasto trudne do polubienia, chyba że po paru belgijskich piwach ;) ale ma ładne zakątki, tyle że turyści tam już nie trafiaja – ale może to i dobrze :D

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.plPodróżowisko.pl (Autor posta)

      „Trudne do polubienia” – doskonale to ujęłaś :) Może gdybym miała więcej czasu na zwyczajne pokręcenie się po uliczkach, trafienie do mniej turystycznych miejsc, to i przekonałabym się do tego miasta, ale póki co mimo kilku prób jakąś specjalną sympatią do Brukseli nie pałam. Za to belgijskie piwa, które można dostać w licznych tam sklepach – uwielbiam ;)

      Odpowiedz
  2. Pamar Travel

    My za dwa tygodnie będziemy w Brukseli także siadam i czytam zachłannie wszystkie Twoje wpisy :)

    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close