Praga – ciąg dalszy

Relacja z listopadowego weekendu w Pradze utknęła w martwym punkcie… Wszystko przez ciągły brak czasu – zakończenie roku w pracy, końcówka kursu na prawo jazdy i egzamin, przygotowania do świąt… Ufff… Między świętami planowałam z kolei intensywnie najbliższy wyjazd. Hmmm… tylko winny się tłumaczy dlatego już kończę i nadrabiam odrobinę zaległości poniżej  ;)

Poprzednia część relacji do przeczytania tutaj: Praga w listopadzie

Tak jak poprzednio pisałam, dotarłyśmy w końcu na Most Karola. To chyba najsłynniejszy praski most. Niestety z tego względu chyba o każdej porze dnia i nocy niezależnie od pory roku paradują tam tłumy turystów. Dosłownie tłumy… Idzie się w tempie innych zwiedzających, bo wyprzedzanie i obijanie się od innych jest dość męczące. A jaki język słyszałyśmy najczęściej? Oczywiście polski :) Chyba znaczna część naszych rodaków wpadła na ten sam pomysł co my.

Most upatrzyli sobie amatorzy łatwego zarobku – liczba osób żebrzących jest tam większa niż chyba w całej Pradze. Odnoszę wrażenie, że niewiele z tych osób faktycznie jest w tak trudnej sytuacji życiowej, jednak nie są one nachalne i w żaden sposób nie naprzykrzają się innym. Po prostu siedzą lub klęczą w ciszy.

Na moście można zrobić małe zakupy pamiątek – swoje stoiska mają tam liczni wytwórcy biżuterii i malarze. Jeśli ktoś lubi rękodzieło, to na pewno znajdzie coś dla siebie.

Można tam również posłuchać muzyki – minęłyśmy kilka zespołów i paru indywidualnych artystów.

IS_DSC_0214fot. Jeden z zespołów występujących na Moście Karola

IS_DSC_0215fot. Swoimi talentami dzielą się również artyści indywidualni

IS_DSC_0243fot. Biżuteria, magnesy – pamiątek do wyboru i koloru

Warto wspomnieć, że historia początków budowy mostu ma w sobie coś z magii :) Most zaczęto budować 9 lipca 1357r. o godz. 5:31. Przypadek? Nie. Termin rozpoczęcia prac został dokładnie opracowany w oparciu o astrologię i liczby tajemne. Jeśli zestawimy wszystkie liczby daty obok siebie, uzyskamy magiczną piramidę – 135797531 – która miała zapewnić budowli szczęście. Budowa trwała ok. 50 lat, ale jak do tej pory magia liczb chyba działa. Most służy już ponad 650 lat, a tylko jeden jedyny raz został wyłączony z użytkowania. Ponad 450 lat był to jedyny most w Pradze.

Most Karola jest swego rodzaju galerią na świeżym powietrzu. Co krok podziwiać można liczne posągi i płaskorzeźby. Turyści upatrzyli sobie dotykanie tych drugich. Pisałam poprzednio o wizerunku św. Nepomucena, ale podobnym zainteresowaniem obdarzana jest również płaskorzeźba przedstawiająca psa. Dotknięcie jej działa standardowo – ma nam zapewnić szczęście w życiu. Amatorów zapewnienia sobie tego szczęścia jest całkiem sporo, bo pies (tak jak i inne przedstawiane postacie), jest tak wypolerowany, że zmienił kolor na złoty.

IS_DSC_0218fot. „Wygłaskane” płaskorzeźby – po lewej pies przynoszący szczęście

Może most jest zatłoczony, przez co niezbyt przyjemnie się nim spaceruje, ale widoki z niego i jego okolic są przepiękne. Za każdym razem jak jestem w Pradze, chociaż na chwilę idę w okolice Mostu Karola – właśnie stamtąd roztacza się najpiękniejszy widok na Hradczany.

IS_DSC_0191fot. Widok z mostu Karola – Hradczany

IS_DSC_0209fot. Widok z Mostu Karola

 Zmęczone tłumem i długim spacerem zeszłyśmy z mostu na wyspę Kampa.

Do Pragi niestety też dotarł zwyczaj wieszania kłódek przez zakochanych… To już jakaś plaga… Dobrze że czasem można wypatrzyć jakąś oryginalną lub zabawną kłódkę. W Paryżu widziałam sporą rybę, w Pradze natomiast natknęłam się na niewielki samochodzik. Chyba zacznę kolekcjonować zdjęcia takich ciekawostek ;)

IS_DSC_0264fot. Kłódki mogą być oryginalne :)

IS_DSC_0266fot. Schody na Kampę

Na wyspie można chwilę odpocząć. Miejsce to nie jest tak popularne wśród innych turystów. Można tam usiąść na ławce i w spokoju podziwiać widok na drugą stronę rzeki. Kampa zwana jest praską Wenecją, ale nazwa ta nadana została bardzo na wyrost. Co można zobaczyć na Kampie? Koła wodne będące pozostałością młynów, które były jednymi z pierwszych budynków postawionych na wyspie. Można zobaczyć również pałac Lichtenstejnski oraz odwiedzić Muzeum Kampa. Jedną z głównych atrakcji są też ogromne figury niemowląt pozbawionych twarzy.

IS_DSC_0285fot. Widok na drugi brzeg Wełtawy

Słynne lekko przerażające bobasy autorstwa Davida Černego można zobaczyć wśród drzew na południu wyspy. Černy słynie również z rzeźby konia wiszącego do góry nogami umieszczonego w Lucernie ;)

IS_DSC_0302fot. Bobasy autorstwa Davida Černego

IS_DSC_0313fot. Złota praska jesień

Spacerując dalej z wyspy dotarłyśmy pod mur Lennona – fragment ściany, która każdego dnia wygląda inaczej, ponieważ pokrywające ją graffiti nieustannie się zmienia. Historia tego miejsca sięga 1980r, gdy kilka dni po zamordowaniu Johna Lennona na kawałku muru pojawił się rysunek nagrobka artysty. Zaraz po tym pojawiały się różne napisy i reszta poszła już z górki. Ja przy okazji któregoś z pobytów w Pradze też zostawiłam tam swój „ślad”, jednak dawno został już zamalowany przez kolejnych chętnych na zostawienie po sobie małej pamiątki.

IS_DSC_0317fot. Mur Lennona

IS_DSC_0321fot. Mur Lennona i znak Polski Walczącej

IS_DSC_0335  fot. Stary tramwaj

Kręcąc się wciąż po Małej Stranie, zajrzałyśmy do kościoła Marii Panny Zwycięskiej. Wyglądający dość niepozornie kościół zbudowany został w XVIIw. przez niemieckich luteranów. Pierwotne wejście znajdowało się z zupełnie innej strony, obecna fasada dobudowana została nieco później. To, co ściąga tam wiernych i turystów z całego świata, to znajdujące się wewnątrz tego kościoła Praskie Dzieciątko Jezus zwane Bambini di Praga. Figurka powstała w XVIw. w Hiszpanii, a do kościoła trafiła dzięki żonie jednego z członków rodu Lobkoviców. Dzieciątko znane jest szczególnie w Ameryce Południowej. Figurka otrzymała dotychczas ponad 150 różnych ubranek będących dziękczynieniem za wysłuchane modlitwy. Część z tych darów znajduje się w przykościelnym muzeum. Ta niewielka rzeźba przebierana jest ok. 10 razy w roku. Podobno jedno z ubranek przesłane zostało nawet przez Marię Teresę tuż przed jej koronacją.

IS_DSC_0343fot. Fasada kościoła Marii Panny Zwycięskiej

IS_DSC_0345fot. Wnętrze kościoła Marii Panny Zwycięskiej

IS_DSC_0347fot. Figura Pana Jezusa przebrana w podarowany strój

 W podziemiach kościoła znajduje się podobno krypta, w której w otwartych trumnach pochowani zostali karmelici. Specyficzny klimat podziemi zakonserwował ich zwłoki. Krypty jednak nie można zwiedzać.

Dalej ruszyłyśmy w kierunku jednego z praskich wzgórz – Petrinu. Po mozolnej wspinaczce (ach ta kondycja..), naszym oczom ukazał się piękny widok na Pragę. Pogoda dopisała, dlatego mogłyśmy zobaczyć nawet oddaloną wieżę telewizyjną.

IS_DSC_0351fot. Wieża telewizyjna widziana z Petrinu

IS_DSC_0353fot. Widok na Pragę ze wzgórza Petrin

IS_DSC_0354fot. Widok na Pragę ze wzgórza Petrin

Schodząc z Petrinu trafiłyśmy na niemiecką ambasadę oraz oryginalną rzeźbę, o której nie znalazłam w moim przewodniku ani słowa. Jak się okazało trabant na nogach symbolizuje masową emigrację tysięcy Niemców z terenów NRD na zachód. Obywatele ci w 1989r. okupowali w Pradze budynek ambasady licząc na azyl polityczny. Po pewnym czasie zostali przewiezieni pociągami na tereny zachodnie, co skutkowało koniecznością zostawienia w Pradze ich trabantów.
Rzeźba ustawiona w czeskiej stolicy to podobno kopia rzeźby powstałej w 1990 r. i znajdującej się obecnie w Lipsku. Autorem jest oczywiście nie kto inny jak wspominany już wcześniej artysta DavidČerny.

IS_DSC_0359fot. Quo vadis czyli trabant na nogach – kopia rzeźby Černego 

IS_DSC_0361fot. Budynek niemieckiej ambasay

Idąc dalej dotarłyśmy do rynku Małostrańskiego będącego niegdyś jednym z centrów praskiego życia. Niegdyś mieszkańcy przychodzili w to miejsce żeby zrobić zakupy na targu, nabrać wody lub też popatrzeć na egzekucje na szubienicy. W pierwszej połowie XVIIIw. dobudowano tam barokowy kościół św. Mikołaja.

 

IS_DSC_0368fot. Rynek Małostrański

I tak zrobiłyśmy piechotą całkiem spore kółko po czym zawróciłyśmy na starówkę.

IS_DSC_0388

Po całym dniu pełnym wrażeń, wróciłyśmy na chwilę do hostelu żeby odrobinę się odświeżyć i ruszyłyśmy na spotkanie z moim kolegą z pracy. Do tej pory nie mogę się nadziwić, jaki świat jest mały. Jak się później w trakcie spotkania okazało się,  obydwoje się znają jeszcze z czasów studenckich (studiowaliśmy wszyscy na tej samej uczelni).

IS_DSC_0389fot. Mijana po drodze czeska reklama – chyba moja ulubiona ;)

Na umówione miejsce dotarłyśmy kilka minut przed czasem, dlatego zajrzałyśmy do przystrojonego już świątecznie centrum handlowego Palladium (przypominam że w Pradze byłyśmy w terminie 7-9.11 ;)).

IS_PB080007fot. Centrum handlowe Palladium w świątecznej odsłonie

IS_PB080008fot. Wnętrze centrum handlowego Palladium

Spotkanie upłynęło bardzo szybko, a na koniec dnia przespacerowaliśmy jeszcze przez pięknie oświetlony Most Karola. Na ten sam pomysł wpadły tłumy innych turystów. Współczuję mieszkańcom centrum Pragi, ponieważ chyba o każdej porze ta część miasta jest wypchana po brzegi turystami…

IS_PB080034fot. Most Karola nocą

CDN.

Praga w listopadzie

Powiązane wpisy

2 Comments

  1. Renata

    Czekam na kontynuacje

    Odpowiedz
  2. masia

    hupky dupky!!! :D

    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close