Francja: Paryż

Dzień 11, 06.05.2014 – DRONGEN – PARYŻ – BOBIGNY

Na Paryż przewidzieliśmy 3 dni. To niewiele, ale wystarczająco żeby poznać główne atrakcje francuskiej stolicy.

Pierwszy dzień rozpoczął się od wizyty w górującej nad 130m wzgórzem Montmartre Bazylice Sacré-Cœur. Bazylika powstała dzięki uporowi paryskich katolików, na jej budowę datki przekazało 10 mln Francuzów. Budowę rozpoczęto w 1875r, ale konsekracja miała miejsce dopiero po I wojnie światowej. Charakterystyczną biel bazylika zawdzięcza wapieniowi z Chateau-Landon, który pod wpływem deszczu i powietrza wydziela kalcyt. W świątyni, nieprzerwanie od 125 lat, 24godz. na dobę, odbywa się adoracja Najświętszego Sakramentu.

Bazylika z zewnątrz zrobiła na mnie ogromne wrażenie, jest piękna. Niestety całe moje zauroczenie tą bazyliką prysło w momencie podchodzenia po schodach. Jeśli wybierze się opcję wejścia po schodach pod Bazylikę (można wjechać również windą), trzeba się liczyć z tym, że zostanie się zaczepionym przez grupy Murzynów (kilku na raz), którzy tylko czyhają na turystów. Tym, którzy nie potrafią odmówić wpychają na siłę jakieś sznurkowe bransoletki, oczywiście nie za darmo. Nas to również nie ominęło. Z doświadczenia nabytego w trakcie innych wypraw (szczególnie tej po Maroku) wiem, że jeśli nie jest się zainteresowanym zakupem, nie należy nawiązywać kontaktu wzrokowego, nie zatrzymywać się, stanowczo powiedzieć nie i pójść dalej. Niestety Murzyni pod Bazyliką byli niesamowicie nachalni, wręcz agresywni i stosowane wcześniej sprawdzone metody tym razem nie zadziałały. Zostaliśmy otoczeni przez taką grupkę i rozdzieleni. Żadne odmowy nie skutkowały. Gdy próbowałam iść dalej, jeden rosły typ zagrodził mi drogę i złapał mnie mocno za ramię twierdząc że muszę uszanować jego tradycję! Tego było już za wiele, jestem osobą bardzo spokojną, ale tym razem się wściekłam. Wysyczałam do niego, że dobrze radzę mu mnie puścić i wyszarpnęłam się z jego uścisku. Cała grupka nie spodziewała się takiej reakcji i nas w końcu puścili. Urok  Sacré-Cœur prysł bezpowrotnie. Gdy pokonaliśmy kilka następnych schodków, z góry schodziło kilku policjantów. Z grupą, która dosłownie chwilę wcześniej nas zaatakowała nic nie zrobili… Tak w ogóle policję na Montmartre widzieliśmy kilkukrotnie, za każdym razem szli grupką, nigdy pojedynczo lub w parze. Ale i tak niewiele to dawało.

IS_11 dzień (49)Do końca schodów dotarliśmy już bez przygód. Z góry roztacza się widok na cały Paryż, ale po przejściach na dole, odechciało nam się jego podziwiania.

IS_11 dzień (20)IS_11 dzień (11)Wnętrze bazyliki nie zrobiło na mnie wrażenia, może z powodu awantury na dole a może z powodu tego, że spodziewałam się czegoś więcej. Nie wiem… ale jakoś nie chcę już tam wracać.

IS_11 dzień (18)Mozaika znajdująca się w ołtarzu głównym o „Triumf Świętego Serca”, największa mozaika we Francji. Pokrywa ona 475m2 sferycznego sklepienia prezbiterium.

IS_11 dzień (19)IS_11 dzień (23)IS_11 dzień (35)

We wstępnych planach było wejście do krypt i na kopułę, ale zniechęceni do dalszego zwiedzania ruszyliśmy w drogę na dół. Tym razem udało nam się wykorzystać chwilę zamieszania, ponieważ grupka agresywnych Murzynów była zajęta opychaniem bransoletek jakimś dwóm naiwnym turystkom. Szybko prześliznęliśmy się obok i wyszliśmy za bramę.

Jakby mało było przejść na górze, to jeszcze gdzieś po drodze zgubiłam muszlę oczną do aparatu. Da się bez tego funkcjonować, ale robienie zdjęć jest w takich warunkach mniej komfortowe. Wróciliśmy do metra tą samą trasą, jednak po drodze muszli nigdzie nie było. Cudem wypatrzyłam ją tuż przy zejściu do metra na placu Pigalle. Była uratowana ;) A propos placu Pigalle – zwykły sobie plac o niezwykłej historii. Kto nie słyszał o kasztanach z placu Pigalle… i o kilku innych rzeczach ;)

IS_11 dzień (40)Czymś co mnie pozytywnie w Paryżu zaskoczyło, są publiczne samoczyszczące się toalety. Zupełnie bezpłatne, jest ich całkiem sporo szczególnie na trasie z metra Pigalle do Moulin Rouge. Jedyny ich minus jest taki, że ustawiają się do nich długie kolejki – po każdej osobie następuje cykl czyszczenia, który chwilę trwa.

Z placu Pigalle piechotą przeszliśmy do kabaretu Moulin Rouge położonego w dzielnicy czerwonych latarni – kabaret otwarto 5 października 1889r. Charakterystyczny dla niego jest duży czerwony młyn na dachu. Od czasu powstania, w Moulin Rouge prezentowane są przedstawienia taneczne z udziałem tancerzy i tancerek ubranych w wymyślne stroje. Tancerki występują również topless, przyozdobione biżuterią lub różnokolorowymi piórami. Moulin Rouge stało się słynne m.in. ze względu na kankan, chyba wszystkim znany francuski taniec.

IS_11 dzień (41)Po niezbyt udanym początku dnia, daliśmy szansę Wieży Eiffla. Tam też natknęliśmy się na grupki Murzynów sprzedających m.in. miniaturki wieży, ale byli kulturalni i po odmowie więcej nie zaczepiali. Zupełne przeciwieństwo tych spod Sacré-Cœur.

IS_11 dzień (67)IS_11 dzień (70)Wieża Eiffla to tzw. punkt „must see”. Ta ażurowa konstrukcja zbudowana została z kutego żelaza z okazji paryskiej Wystawy Światowej w roku 1889 dla upamiętnienia rewolucji francuskiej. Projektantem i konstruktorem wieży był Gustave Eiffel. Pomysłodawcami konstrukcji wieży byli dwaj pracownicy w biurze Eiffela: Maurice Koechlin i Émile Nouguier. Obecnie wieża jest wizytówką Paryża, chociaż początkowo żądano zaprzestania jej budowy. Po 20 latach miała zostać rozebrana, ale jej projektant nie chcąc do tego dopuścić założył na niej laboratorium aerodynamiczne i meteorologiczne. Wieżę ocaliły jednak dopiero udane eksperymenty z umieszczonym na jej szczycie telegrafem „bez drutu”. Czy ktokolwiek wyobraża sobie obecnie Paryż bez wieży Eiffla?

To piąta co do wysokości budowla we Francji, natomiast pierwsza w Paryżu. Od momentu otwarcia, zwiedziło ją już ponad 200 mln osób!

IS_11 dzień (53)IS_11 dzień (57)IS_11 dzień (73)Wysokość wieży zmieniała się na przestrzeni lat za sprawą zamocowanej na jej szczycie anteny. W roku otwarcia miała 312,27m wysokości, w 2000r już 324m. W zależności od temperatury, wysokość wieży może zmieniać się aż o 18cm.

IS_11 dzień (62)IS_11 dzień (63)Liczby robią wrażenie. Gdy silnie wieje, wieża kołysze się na 6-7cm. Cała konstrukcja składa się z 18 038 części metalowych i około 2,5 mln nitów, jej całkowita masa, łącznie z betonowymi filarami wynosi około 10 000 ton. Nacisk wieży na podłoże wynosi 4,5 tony/m². Konstrukcja wsparta jest na czterech kwadratowych podstawach o boku 25 m każda. Na wysokościach 57,63 m, 115,73 m i 276,13 m znajdują się tarasy widokowe. Wieża zajmuje obszar kwadratu o boku 125 m. Na szczyt prowadzi 1665 stopni. Oświetlenie zamontowane na wieży umożliwia zmianę jej wyglądu po zmroku (w okresie świąt państwowych i Nowego Roku). Wieża bywa podświetlana we francuskie barwy państwowe. W roku 2000 na szczycie wieży zainstalowano na stałe dwa reflektory, które każdej nocy kręcą się jak latarnia morska i są widoczne z odległości 80 km. Co siedem lat, aby zapobiec korozji, wieża jest malowana, zużywa się do tego aż 50–60 ton farby.

Jak już wspomniałam, na wieży dostępne są trzy poziomy widokowe. Na pierwszy i drugi poziom można się dostać schodami i windami, na trzeci – jedynie windą.

Na budowę wieży przeznaczono 7,8 mln franków, z czego około 75% zwróciło się już w ciągu pierwszych 5 miesięcy od otwarcia jej dla turystów.

Kupiliśmy bilety na windę, na sam szczyt. Kolejki są długie, szczególnie do filaru w którym sprzedawane są bilety na przejazd windą. W drugim filarze sprzedawane są bilety na wejście po schodach, ale byliśmy już na to zbyt zmęczeni.
W kolejce do kasy straciliśmy godzinę, następną godzinę straciliśmy na drugim poziomie w oczekiwaniu na windę na szczyt wieży. W kolejce do windy czekała przed nami matka z córką – obie na wysokich koturnach i niezbyt ciepło ubrane. Po kilkunastu minutach stania córka zdjęła buty i stała na zimnej powierzchni boso. Założenie koturn na zwiedzanie nie było zbyt mądrym pomysłem, ale przecież w stolicy mody liczy się wygląd i elegancja ;)  To nie to co my – spodnie, kurtki, adidasy… Wtedy taki widok mnie odrobinę zdziwił, ale po ostatnim wyjeździe służbowym wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wejście w koturnach na wieżę Eiffle’a to nic w porównaniu do łażenia po nierównym polu w sandałkach na wysokim obcasie…

IS_11 dzień (78)Wracając do samej wieży – na pewno warto postać w kolejkach, ponieważ takiego widoku na Paryż nie zobaczycie z żadnego innego miejsca. Jeśli jest się w Paryżu po raz pierwszy, koniecznie trzeba wjechać na samą górę (ok. 280m). Koszt biletu do niskich nie należy (jeśli dobrze pamiętam wynosi ok. 13 euro za osobę dorosłą), ale widok z góry Wam to wynagrodzi.

IS_11 dzień (81)IS_11 dzień (84)IS_11 dzień (87)IS_11 dzień (91)IS_11 dzień (94)IS_11 dzień (115)IS_11 dzień (122)IS_11 dzień (124)IS_11 dzień (137)IS_11 dzień (141)IS_11 dzień (143)IS_11 dzień (144)Spod wieży Eiffla blisko jest do pałacu i kościoła Inwalidów (Dôme des Invalides). Kościół już z daleka widoczny jest dzięki pozłacanej kopule (na odnowienie kopuły w 1989r. zużyto 12kg złota). W kościele Inwalidów pochowany został Napoleon. Decyzją króla Ludwika Filipa, w roku 1840 do Paryża sprowadzono szczątki Napoleona Bonaparte. Ciało zabalsamowano i zamknięto w sześciu trumnach – jednej z cyny, drugiej z mahoniu, trzeciej i czwartej z ołowiu, piątej z hebanu i ostatniej wyrzeźbionej z fińskiego czerwonego porfiru. Ceremonia pogrzebowa odbyła się dopiero w 1861r., ponieważ dopiero wtedy sarkofag oraz krypta zostały skończone. Pod posągiem Napoleona znajdują się zwłoki jego syna Napoleona II, zwanego Orlątkiem (L’Aiglon). Niestety w związku ze zbliżającą się godziną zamknięcia kościoła, ochrona już nas nie wpuściła do środka. Udało mi się zrobić tylko kilka zdjęć stojąc w drzwiach.

IS_11 dzień (153)IS_11 dzień (151)IS_11 dzień (154)Będąc we Francji nie można nie spróbować tamtejszej kuchni. Żeby odpocząć i coś zjeść zatrzymaliśmy się w małej restauracji znajdującej się blisko Pałacu Inwalidów. Miałam już okazję próbować francuskich specjałów, ale to co nam podano w tej restauracji nie miało nic wspólnego z tak zachwalaną francuską sztuką kulinarną. Zamówiłam sałatę z dodatkami i tostem z foie gras. Foie gras na ciepłym toście smakowało wyśmienicie. Sałata była przeciętna, natomiast danie zamówione przez mojego męża zostawiało wiele do życzenia. Ledwo ciepłe, kompletnie niedoprawione, pozbawione jakiegokolwiek smaku. Zdjęć nie mam, może to i lepiej :)

Po posiłku ruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku Petit Palace i Grand Palace.

IS_11 dzień (157)IS_11 dzień (158)IS_DSC_0876IS_DSC_0894IS_DSC_0895IS_11 dzień (186)IS_11 dzień (187)W końcu trafiliśmy na szumnie nazywane najpiękniejszą ulicą Pola Elizejskie… Nic mnie bardziej nie rozczarowało w Paryżu niż ta ulica. Ponad połowa Pól Elizejskich to ledwo trzymający się całości chodnik, masa żwiru, niezbyt dokładnie ustawione barierki i nic więcej. Dopiero w bliskiej odległości od Łuku Triumfalnego Pola Elizejskie zaczynają jakoś wyglądać. Porządny chodnik, mnóstwo drogich sklepów i tłumy ludzi. To nie dla mnie. Gdy rok temu przy okazji wyjazdu służbowego trafiła mi się sposobność przejechania się taksówką po Polach, nie miałam możliwości dokładniejszego przyjrzenia się tej ulicy. Wtedy mi się bardzo podobała. Po dokładniejszym przyjrzeniu się w trakcie spaceru mogę stwierdzić, że wiele rzeczy można byłoby tam poprawić.

IS_DSC_0020IS_11 dzień (202)IS_11 dzień (210)IS_11 dzień (212)Na Polach można znaleźć ogromny sklep Disneya. Chętnych na zakupy nie brakuje, w sklepie można powrócić do czasów dzieciństwa :) Stroje księżniczek, koszulki, maskotki, książeczki, kubki i wiele innych… do tego wszystko to jest dostępne w miarę rozsądnych cenach.

IS_11 dzień (215)IS_11 dzień (217)I tym sposobem dotarliśmy do Łuku Triumfalnego. Postanowiliśmy wejść na górę. Niestety pomimo tego, że połowa tarasu widokowego była niedostępna dla turystów (remont), trzeba było uiścić pełną opłatę za bilety. Trudno. Zależało mi bardzo na zobaczeniu z góry podświetlonej wieży Eiffla.

IS_11 dzień (218)IS_11 dzień (220)IS_11 dzień (222)Długo musieliśmy się naczekać w zimnie i kilkukrotnym deszczu, ale było warto zmarznąć. Widok wieży oświetlonej tysiącami światełek to coś, co zapamiętam do końca życia. A o mały włos byśmy to przegapili… długo staliśmy na górze, już mieliśmy zrezygnować z oczekiwania po kolejnym deszczu, ale stwierdziłam, że może poczekamy do 21:15. Jak do tej pory światła się nie zapalą, to pójdziemy do metra. Miałam niesamowite wyczucie, bo dokładnie o tej godzinie wieża się rozświetliła. Dzięki temu na górze Łuku spędziliśmy jeszcze dodatkowe pół godziny w zimnie :)

IS_11 dzień (232)IS_11 dzień (236a)Na górę wdrapaliśmy się po krętych schodach, ale podobno można na górę wjechać także windą.

IS_11 dzień (241)IS_11 dzień (246)Do hotelu wróciliśmy bez przygód, mimo moich początkowych obaw. Jak już pisałam, nasz hotel zlokalizowany był dość blisko pierwszej stacji jednej z linii metra. Oznaczało to, że mało kto tam dojeżdżał, bo cały wagon metra zdążył opustoszeć wcześniej. Na ulicach było pusto, mimo lekkiego stracha dotarliśmy jednak w całości.

Francja: Paryż dzień drugi
Belgia: Wenecja północy

Powiązane wpisy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close