Grecja: Najważniejsze zabytki Aten (część 2)

Dzień 8 20.05.2015 cz. 2

ATENY

Droga na Akropol nie była tak trudno, jak myślałam. Wzgórze jest spore, ale mimo wszystko szybko znaleźliśmy się na jego płaskim szczycie. Podobnie jak i tłumy innych zwiedzających. Faktycznie, zdecydowanie lepiej pojawić się tam jak najwcześniej.

Bilet na Akropol wliczony jest do wejściówki, którą kupiliśmy przed zwiedzaniem greckiej agory za 13 euro(na ten temat pisałam w poprzednim poście).

Pierwszym obiektem Akropolu, który zobaczyliśmy na południowo- zachodnim zboczu wzgórza, był odeon Herodesa wybudowany w 161r. przez Herodesa Attyka ku pamięci jego ukochanej żony. Herodes był wykładowcą i filozofem oraz rzymskim gubernatorem Azji. Jego dzieło nie było zwykłym teatrem – budowla została ocieniona cedrowym dachem. Odeon mógł pomieścić od 5 do 6 tysięcy widzów! Teren orchestry (fragmentu oddzielającego scenę od widowni) wyłożony był czarno białą szachownicą – prace rekonstrukcyjne nic tutaj nie zmieniły.

Obecnie obiekt jest zamknięty dla zwiedzających. Na widowni można zasiąść jedynie w trakcie organizowanych tam od czasu do czasu koncertów.

Grecja dzień8 (cz2) (1)

Foto. Odeon Herodesa

Po przyjrzeniu się odeonowi zza ogrodzenia, udaliśmy się do bramy Akropolu – zbudowanych głównie w stylu doryckim (wprowadzono tam jednak również elementy jońskie) marmurowych Propylei. Antyczny przedsionek Akropolu rozpoczęto budować w 437r.p.n.e., ale po pięciu latach ponoć prace zostały przerwane. Czemu? Niestety nie wiem. Patrząc na tę bramę, od razu można było wyobrazić sobie starożytną potęgę tego świętego dla Greków miejsca. Budowla jest wielka – wysokie kolumny, sklepienie kilka metrów nad ziemią… Liczni turyści zatrzymywali się, podziwiając piękno tego miejsca, przez co ruch odrobinę się korkował.

Przez najszersze przejście Propylei prowadziła niegdyś antyczna Święta Droga, którą przechodziła panatenajska procesja poświęcona Atenie.
Tuż przed bramą stoi zachowany w świetnym stanie ogromny cokół, na którym stał posąg Agrippy.
Prace rekonstrukcyjne Propylei ciągle trwają.

Grecja dzień8 (cz2) (2)

Fot. W stronę Propylei

Grecja dzień8 (cz2) (18)

Fot. Inne spojrzenie na Propyleje

Grecja dzień8 (cz2) (16)

Fot. Propyleje

Gdy przechodziłam przez Propyleje ciągle zadzierałam głowę i oglądałam się za siebie. Zaaferowana pięknem detali bramy wejściowej nie zauważyłam, że oto znalazłam się na wprost Partenonu – najbardziej okazałej, najpiękniejszej budowli całego Akropolu. O ile nie całej Grecji. Co prawda strona widoczna od wejścia zasłonięta jest od wielu lat rusztowaniem i dźwigiem, ale ogrom i piękno tej budowli porażają. Od razu pod Partenonem skręciliśmy w prawo i przeszliśmy ślizgając się na wypolerowanych marmurowych blokach skalnych wzdłuż świątyni. Trudno patrzeć tam pod nogi mając tuż obok świadectwo potęgi ludzkich rąk, ale warto zerkać gdzie stawia się stopy, ponieważ można tam skręcić kostkę. Kamienie są wyślizgane i nierówne.

Budowę Partenonu rozpoczęto w 447r.p.n.e. Budulec stanowił biały marmur pentelicki. Nazwa świątyni nawiązuje do Ateny Partenos (Ateny Dziewicy), której budowla została poświęcona. Partenon powstał w surowym porządku doryckim, ale tam również wykorzystano kilka elementów jońskich. Pozostałości świątyni zajmują ogromny teren o wymiarach 69,51m x 30,86m. Dookoła ustawiono 46 kolumn doryckich. Wewnątrz znajdowały się 4 kolumny w stylu jońskim podpierające strop. Ściany Partenonu ozdobione zostały fryzem jońskim długim 160m. Wewnątrz tej wspaniałej budowli znalazł się ogromny, bo jedenastometrowy pomnik Ateny.

Świątynia niestety nie uniknęła zniszczenia. Już w Vw. rozpoczęto usuwanie detali zdobiących budowlę, następnie przemieniono ją na kościół chrześcijański. Po najeździe Turków, Partenon stał się meczetem. Służył następnie tureckim najeźdźcom jako skład amunicji, co doprowadziło w 1645r. do ogromnej tragedii. W wyniku uderzenia pioruna amunicja wybuchła powodując ogromne zniszczenia. Jednak dzięki długoletnim pracom, to niezwykłe miejsce znów zachwyca. Niestety nie ma możliwości wejść do wnętrza. Partenon został odgrodzony, a każdego, kto spróbuje przekroczyć linię wyznaczoną przez sznury, czeka ostre upomnienie następujące tuż po głośnych gwizdach – obsługa została wyposażona we wściekle rozdzierające powietrze gwizdki. Słychać je co chwila…

Wiele elementów ozdobnych Partenonu zostało wywiezionych do różnych muzeów – m.in. do paryskiego Luwru, ale także do British Museum w Londynie oraz do Kopenhagi. Mam cichą nadzieję, że może kiedyś jednak wrócą na swoje miejsce.

Grecja dzień8 (cz2) (17)

Fot. Partenon od strony Propylei

Grecja dzień8 (cz2) (8)

Fot. Kolumny zewnętrzne Partenonu

Grecja dzień8 (cz2) (4)

Fot. Partenon

Gdy obeszliśmy już Partenon, przeszliśmy nieco dalej na niewielką, kamienną platformę z której roztaczał się piękny widok na całe Ateny. Miasto wygląda stamtąd, jakby nie miało końca. Ateny tak naprawdę nie są wielkim miastem, ale już cała aglomeracja jest znaczna, zabudowania ciągną się po horyzont. Z góry widać było wzgórza, na których powstało miasto. Widać było również jeden z naszych kolejnych punktów do odwiedzenia – Olimpejon. Ale o tym później.

Grecja dzień8 (cz2) (3)

Fot. Widok z Akropolu na odeon

Grecja dzień8 (cz2) (5)

Fot. Olimpejon widziany z Akropolu

Grecja dzień8 (cz2) (6)

Fot. Panorama Aten

Gdy tak podziwialiśmy widok na Ateny, w oddali solidnie zagrzmiało. Nad częścią miasta przechodziła widoczna z daleka burza. Na szczęście centrum ominęła. Niestety gdy się odwróciliśmy zauważyłam jeszcze ciemniejsze chmury dość szybko zbliżające się nad centrum. Tej burzy nie mieliśmy szans uniknąć. I się nie pomyliłam. Ale zanim jeszcze przegnała nas ta nadchodząca nawałnica, musieliśmy zobaczyć jeszcze jedną imponującą budowlę.

Grecja dzień8 (cz2) (7)

Fot. Przechodząca burza

Budowlą tą był Erechtejon – czteropoziomowa świątynia wzniesiona dla Posejdona i Ateny na miejscu poprzednich kultów Zeusa i herosa Butesa. Pierwsza świątynia wybudowana w tym miejscu została zrównana z ziemią w wyniku wojen z Persami, ale odbudowano ją w stylu jońskim później. Prace zaczęły się w 421r.p.n.e. Erechtejon spotkał prawie ten sam los, co Partenon. W XIw. zamieniony został w kościół chrześcijański, a następnie po zdobyciu miasta przez Turków, najeźdźcy urządzili sobie w nim harem. Na szczęście budowla przetrwała burzliwą historię i po rekonstrukcji, cieszy oko współczesnych odwiedzających Akropol.

Z powstaniem Erechtejonu wiąże się ciekawa legenda. Ponoć w czasach, gdy miasto nie miało jeszcze swej nazwy i boskiego opiekuna, spór o przywileje toczył Posejdon z Ateną. Kłótnie rozstrzygnąć mieli mieszkańcy miasta, decydując, czyj dar będzie dla nich cenniejszy. Posejdon uderzył swym trójzębem po czym ze skały trysnęło źródło (obecnie jest to studnia w centrum Erechtejonu). Atena podarowała ludziom oliwkę. Mieszkańcy zdecydowali, że dar Ateny był dla nich bardziej wartościowy, stąd też zdecydowano, by miasto nosiło miano swoje bogini opiekunki.

W Erechtejonie uwagę zwraca podparty na kariatydach fragment od strony Partenonu. Kariatydy to figury kobiet dźwigających sklepienie na głowach. Nazwa ta pochodzi od greckiego słowa oznaczającego „kobiety ze wsi Karyai”. Wieś ta sprzyjała Persom, dlatego po zburzeniu jej, Grecy wzięli tamtejsze kobiety w niewolę, w której zmuszane były do ciężkiej pracy.

Świątynia przykryta została stropem wykonanym z kasetonów, a jej zewnętrzne ściany zdobił fryz wykonany z sinoniebieskiego  wapienia i marmuru. Przy Erechtejonie spędziliśmy najwięcej czasu, ale coraz głośniejsze grzmoty zmusiły nas do powrotu na dół.

Grecja dzień8 (cz2) (9)

Fot. Erechtejon

Grecja dzień8 (cz2) (10)

Fot. Kariatydy w Erechtejonie

Grecja dzień8 (cz2) (11)

Fot. Erechtejon

Grecja dzień8 (cz2) (12)

Fot. Erechtejon

Grecja dzień8 (cz2) (13)

Fot. Erechtejon

Grecja dzień8 (cz2) (14)

Fot. Zdobienia kolumny w Erechtejonie

Grecja dzień8 (cz2) (15)

Fot. Erechtejon

Jako że burza była tuż, tuż, trzeba było się ewakuować ze wzgórza. Po drodze minęliśmy kilka polskich wycieczek, które dopiero co dotarły na szczyt. Chyba mieli niestety zagwarantowane przyspieszone zwiedzanie Akropolu… Rzuciliśmy jeszcze tylko okiem na przepiękną, doskonale odrestaurowaną świątynię Bezskrzydłej Nike i zaczęliśmy schodzić.

Grecja dzień8 (cz2) (21)

Fot. Świątynia Bezskrzydłej Nike

Grecja dzień8 (cz2) (19)

Fot. W drodze powrotnej

Grecja dzień8 (cz2) (23)

Fot. Starożytne pozostałości w okolicy teatru Dionizosa

Nawałnica rozpętała się na dobre gdy byliśmy już niżej, w drodze do antycznego teatru Dionizosa. Nie mieliśmy się gdzie schować, a na domiar złego ścieżka prowadziła wśród drzew lub w otwartej przestrzeni. I tak źle i tak niedobrze. Ukryliśmy się w końcu pod jakimś niewysokim, ale bardzo rozłożystym drzewem, jak najdalej od jego pnia. Nie było to zbyt rozsądne, ale naprawdę nie mieliśmy co ze sobą zrobić. Lało jak nie wiem, na szczęście jednak burza nie przetaczała się bezpośrednio nad nami. Gdy przestało tak mocno padać, ruszyliśmy dalej. Drzewo skutecznie ochroniło nas przed totalnym przemoknięciem.

Kilkadziesiąt metrów dalej, zobaczyliśmy wspomniany teatr Dionizosa. Pierwotnie wokół sceny goście siadali na ziemi, jednak w IVw.p.n.e. przebudowano go i wykuto w skałach siedzenia. Dolny rząd stanowiło 67 okazałych tronów przeznaczonych dla najważniejszych widzów – przywódców bądź kapłanów. Ponoć w 2015r. miał się zakończyć jego remont wyceniany na… 6mln euro… Zbyt wiele to się tam nie działo. Tylko w jednym miejscu stały porzucone rusztowania. Ciekawe czy zostawiono je, bo prace zostały już skończone, czy dopiero miały się rozpocząć.

Grecja dzień8 (cz2) (24)

Fot. Teatr Dioniziosa

Grecja dzień8 (cz2) (25)

Fot. Dolne siedzenia w teatrze Dioniziosa przeznaczone dla najważniejszych osób

Grecja dzień8 (cz2) (26)

Fot. Teatr Dioniziosa

Gdy deszcz zupełnie ustał, przeszliśmy na Plakę, skąd udaliśmy się do Olimpejonu widocznego wcześniej z Akropolu. Tuż przy Olimpejonie, widoczny jest jeszcze jeden starożytny zabytek – Łuk Hadriana.

Grecja dzień8 (cz2) (27)

Fot. Łuk Hadriana

Olimpejon to świątynia, która poświęcona była wszechmocnemu Zeusowi. Musiała być przeogromna! Do naszych czasów przetrwało 15 stojących niesamowicie wysokich marmurowych kolumn wykutych w porządku korynckim. W czasach świetności było ich aż 104. Ta niezwykła budowla powstała na polecenie cesarza rzymskiego Hadriana, ukończono ją w 131r.n.e. Jednak prace rozpoczęte zostały duuużo wcześniej, bo już w połowie VI w.p.n.e.! Olimpejon był największą świątynią całej starożytnej Grecji. We wnętrzu znajdowały się dwa posągi – Zeusa oraz samego cesarza, ale zaginęły i nie wiadomo do tej pory, co się z nimi stało.

Grecja dzień8 (cz2) (28)

Fot. Świątynia Zeusa Olimpijskiego – Olimpejon

Grecja dzień8 (cz2) (29)

Fot. Olimpejon – kolumny w porządku korynckim

Grecja dzień8 (cz2) (30)

Fot. Olimpejon – powalona kolumna

Grecja dzień8 (cz2) (31)

Fot. Świątynia Zeusa Olimpijskiego – Olimpejon

Grecja dzień8 (cz2) (32)

Fot. Widok na Akropol spod Olimpejonu

W międzyczasie się tak pięknie rozpogodziło, że o niedawnej solidnej burzy świadczyły jedynie oddalające się coraz bardziej groźne pomruki. Pogoda w Atenach jest trudna do przewidzenia. Piękne, błękitne niebo w kilka chwil może zostać zasłonięte ciemnymi chmurami, z których lunie intensywnie deszcz. A za chwilę znów będzie pięknie. I niesamowicie upalnie… Panująca temperatura zapowiadała kolejne burze, które jednak nie nadeszły.

Gdy tak kręciliśmy się wokół ruin, zostaliśmy zagadnięci przez młodego chłopaka o zrobienie zdjęcia. Okazało się, że również był Polakiem i przyleciał do Aten na kilka dni. Chwilę pogadaliśmy – dzięki niemu dowiedzieliśmy się, że koniecznie musimy wybrać się na jedno z okolicznych wzgórz, na którym był wcześniej – Lykavittos. Ze szczytu miał roztaczać się piękny widok na miasto i Akropol. Nie mogliśmy odpuścić takiego miejsca na naszej mapie zwiedzania Aten. Decyzja zapadła – na wzgórze mieliśmy wejść przed zachodem słońca.

Grecja dzień8 (cz2) (33)

Fot. Polski Solaris w służbie komunikacji miejskiej Aten

W końcu wróciliśmy na klimatyczną Plakę – dzielnicę uroczych, wąskich uliczek, sklepików i restauracji. I tłumu turystów. Byłam już porządnie głodna, więc rozejrzeliśmy się za jakąś restauracją. Długo nie szukaliśmy – zatrzymaliśmy się w restauracji Kosmikon. Jak się okazało po powrocie do Polski, restauracja ta uwieczniona została na zdjęciu w naszym przewodniku. Trafiliśmy tam zupełnie przypadkiem. Menu nie było zbyt rozbudowane – nasz wybór padł na grillowany stek z miecznika i żeberka jagnięce. Do obiadu dostaliśmy jakieś bardzo dobre greckie piwo, ale niestety nie zapamiętałam jego nazwy. Stek był przepyszny, ale żeberka… Przypominały resztki. Naprawdę nie było co z nich ogryzać, bo to, co wydawało się być zdatne do jedzenia, okazywało się tłuszczem i ścięgnami. Lub było zbyt mocno przypieczone. Do tego klęskę dania podkreślały niezbyt smaczne frytki. Tak więc jeśli chodzi o dania rybne – restauracja jest ok. Ale jagnięcina to porażka. Ceny były porównywalne do innych restauracji w centrum Aten.

Grecja dzień8 (cz2) (35)

Fot. „Żeberka” jagnięcie

Grecja dzień8 (cz2) (36)

Fot. Stek z miecznika

Grecja dzień8 (cz2) (34)

Fot. Restauracja na Place

Po obiedzie udaliśmy się pod grecki parlament, żeby przyjrzeć się z bliska tamtejszej widowiskowej zmianie warty. Ale o tym w następnej, ostatnie części z ósmego dnia zwiedzania greckiej stolicy.

Grecja: Co jeszcze warto zobaczyć w Atenach?
Grecja: Najważniejsze zabytki Aten (część 1)

Powiązane wpisy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close