Santorini: Najpiękniejsze plaże


Dzień 2: 6.02.2016 cz. 2/3

Spod ruin w Akrotiri niedaleko już do kolejnej wielkiej atrakcji wyspy – jedynej w swoim rodzaju na Santorini Czerwonej Plaży. Żeby się na nią dostać, spod ruin w Akrotiri należy kierować się znakami aż dojedzie się do białego kościółka wciśniętego w czerwone skały. Tam należy zostawić samochód i wspiąć się na górę ścieżką znajdującą się po jego lewej stronie. Na początku ścieżki są dwa znaki – jeden informujący o długości szlaku pieszego i drugi mówiący o… zakazie wstępu. Wstęp zabroniony jest ze względu na ryzyko spadających odłamków skał, jednak mało kto zwraca na to uwagę.

Santorini dzień 2 cz. 1 (18)

Gdy pokonaliśmy połowę drogi do plaży, naszym oczom ukazał się piękny widok. Czerwone klify opadające stromo do morza, wokół pełno ogromnych głazów dawno oderwanych od skał. Miejsce prezentowało się niezwykle malowniczo i naprawdę warto tam pojechać. Zdecydowaliśmy się kontynuować wędrówkę i zeszliśmy na sam dół. Nie jest to zbyt bezpieczne, ponieważ ze ścian nad ścieżką bardzo łatwo osuwają się kamienie (widać to po licznych osuwiskach). Jednak podjęliśmy to ryzyko. Szlak nie jest trudny, wystarczy tylko założyć dobre buty.

Santorini dzień 2 cz. 1 (19)

Santorini dzień 2 cz. 1 (20)

Czerwona Plaża była dość zaśmiecona – morze naniosło najróżniejsze rośliny, ale w sezonie zapewne prezentuje się pod tym względem lepiej. Jednak mimo cudnych widoków, chyba nie odważyłabym się na dłuższy pobyt w tym miejscu. Jakoś nie kusiłoby mnie dostanie w głowę spadającym kamieniem. Albo jakimś oderwanym od góry głazem, na którego drodze do morza akurat mogłabym się znaleźć. Miejsce jednak zdecydowanie polecam, bo jest tam pięknie. I podczas naszej wyprawy było tam pusto – poza nami kręciło się tam może jeszcze z 5 osób.

Wracając z Czerwonej Plaży ponownie znaleźliśmy się w Akrotiri. Zrobiliśmy małe zakupy w jakimś sklepiku i zostawiwszy samochód, udaliśmy się na spacer do pozostałości zamku weneckiego.

Santorini dzień 2 cz. 1 (21)

Santorini dzień 2 cz. 1 (22)

Zamek otwarty jest dla zwiedzających, wstęp jest darmowy. Byliśmy tam zupełnie sami, ale nie zabawiliśmy w tym miejscu za długo, ponieważ wiatr wiejący na szczycie budowli nie pozwalał na ustanie na nogach. Podejście do krawędzi murów było ryzykowne. Po zrobieniu kilku zdjęć wróciliśmy na dół. Kolejnym punktem w programie miała być Biała Plaża, którą początkowo odpuściliśmy.

Santorini dzień 2 cz. 1 (23)

Oznaczało to lekkie cofnięcie się. Po drodze na Białą Plażę zatrzymaliśmy się w kilku punktach widokowych, z których zobaczyć można było całą wyspę. Gdy próbowałam wysiąść z auta, okazało się, że nie mogę otworzyć drzwi. Pierwsze co przyszło mi do głowy, to usterka zamka. Szybko jednak okazało się, że z zamkiem jest wszystko w porządku… otworzenie drzwi graniczyło z cudem z powodu wiatru! Możecie sobie teraz wyobrazić, jak tam wiało! Gdy w końcu udało mi się wysiąść, szybko pożałowałam tej decyzji. Nie byłam w stanie ustać w miejscu. Wiatr po prostu spychał mnie z powrotem w stronę samochodu. Jakimś cudem udało mi się zrobić kilka zdjęć, ale szybko wróciłam do auta. W takich warunkach nie dawało się nawet normalnie oddychać!

Santorini dzień 2 cz. 1 (24)

Santorini dzień 2 cz. 1 (25)

Na Białą Plażę próbowaliśmy dostać się z jakiejś bocznej dróżki. Okazało się jednak, że nasz samochód nie poradzi sobie z całą taką trasą, więc w końcu zawróciliśmy. Jednak Nissan Micra to nie auto terenowe. I tak zadziwiająco dobrze radził sobie na tej pełnej wertepów trasie, ale dalsza jazda mogła grozić stratami finansowymi. Żałuję trochę, że nie udało się nam zobaczyć tego miejsca, ale gdzieś wyczytałam, że dostęp na tę plażę jest łatwiejszy od strony morza. Może następnym razem. W zamian za Białą Plażę zafundowaliśmy sobie wizytę na niesamowitej plaży we Vlichadzie, która kończyła się na stromych, niesamowicie zerodowanych klifach. Niesamowicie dał nam tam też popalić wiatr. Z góry klifów co chwila zwiewał ogromne ilości pyłu, który wpadał do oczu, ust, nosa… Wszystko było nim pokryte.

Santorini dzień 2 cz. 2 (2)

Santorini dzień 2 cz. 2 (1)

Ale jeszcze gorzej pod tym względem było na plaży w Perissie. Gdy tylko postawiliśmy nogi na piasku, dostaliśmy w twarz kamykami. Dobrze, że pamiętałam o zabraniu okularów, bo bez nich o wiele trudniej byłoby zobaczyć odwiedzone miejsca. Okulary to rzecz obowiązkowa na Santorini o każdej porze roku.

Plaża w Perissie jest idealna do wypoczynku – szeroka, łagodnie schodząca do morza, z drobnym czarnym piaskiem. Zresztą widać, że doceniają ją turyści, ponieważ miasto to jest ewidentnie letnim kurortem. Mnóstwo restauracji, barów, bankomatów, płatnych parkingów – do wyboru i koloru. Tylko że nie poza sezonem. Gdy zawitaliśmy na Santorini, to wszystko było pozamykane. Włącznie z częścią bankomatów! Bardzo liczyłam na jakieś świeżo złowione owoce morza, ale skoro restauracje były nieczynne, musiałam obejść się smakiem i zadowolić przywiezionym z Polski na czarną godzinę batonikiem.

Santorini dzień 2 cz. 2 (4)

Santorini dzień 2 cz. 2 (5)

Po wizycie w Perissie przyszedł czas na zastanowienie się, co robimy dalej. Czy jedziemy na kwaterę, czy nadal zwiedzamy. Na mapie którą dostaliśmy w wypożyczalni znalazłam symbole wiatraków znajdujących się niedaleko Perissy. Jako że po wyjeździe do Holandii mam pewne zboczenie na ich punkcie (no co ja poradzę, że tak mi się spodobały…), musieliśmy się do nich wybrać. Tak więc stanęło na dalszym zwiedzaniu.

Santorini słynie właśnie między innymi z oryginalnych wiatraków. Już z daleka było je widać na szczycie jakiegoś wzniesienia. Niestety z bliska okazało się, że wszystkie były zdemontowane, na górze stały jedynie ich smętnie pozostawione kamienne podstawy wyglądające na rozsypujące się ruiny. W związku z tym odpuściliśmy sobie dalszy podjazd i jako że powoli zaczynało zachodzić słońce, zdecydowaliśmy się ruszyć do najsłynniejszego miejsca na Santorini, ale o tym jednak nieco później.

Santorini dzień 2 cz. 2 (3)

Co chwila jadąc drogą można natknąć się na wielkie pola, na których znajdują się wianuszki pozaplatane z gałązek. Wyglądają, jakby ktoś je niedbale rozrzucił na ziemi. W żadnym innym miejscu się z czymś takim dotychczas nie spotkałam. Te pola to nic innego jak winnice, których na wyspie jest cała masa. Wulkaniczna ziemia jest niesamowicie żyzna, dlatego Santorini słynie z doskonałego wina. Jednak wulkaniczne pochodzenie wyspy ma także swoje minusy jeśli chodzi o uprawę winorośli. Na wyspie brakuje słodkiej wody, a smagające ją wiatry mogłyby uszkodzić delikatne rośliny, dlatego też mieszkańcy wyspy znaleźli doskonały sposób na radzenie sobie z trudnymi warunkami. Zaplatają oni młode gałązki winorośli w okrągłe gniazda, dzięki czemu winorośl nie wyrasta wysoko w górę i nie potrzebuje dodatkowych podpór. Owoce znajdują się wewnątrz takiego koszyczka, więc są dodatkowo chronione. Będąc na wyspie koniecznie zwróćcie na to uwagę :)

Santorini dzień 2 cz. 2 (6)

Santorini dzień 2 cz. 2 (7)

CDN.

Santorini: Oia
Santorini: Wykopaliska w Akrotiri

Powiązane wpisy

14 Comments

  1. Anula

    Piszesz, że schodząc na dół, na tą czerwoną plażę trzeba mieć dobre buty. Dobre, czyli jakie? adidasy, trapery a może trekkingowe??? powoli zaczynam wyszukiwać informacji dot. Santorini, wszelkich „przydasiów” ;) czy da się tam gdzieś przy tym zejściu spokojnie zostawić samochód? a jak później z wyjściem stamtąd? ciężko?

    To miejsce cudowne gdzie jest kościółek i klify – jak do niego dotrzeć? co to za miejsce?

    Zastanawiam się jak podróżować po Santorini, czy wypożyczać samochód, czy lepiej komunikacją miejską bądź quadem? Lecimy z biura podróży, ale mamy lot+hotel+śniadanie i chcemy całe 12 dni poświęcić na zwiedzanie tej cudownej wyspy. To moje największe marzenie..które niedługo się spełni :)

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.plPodróżowisko.pl (Autor posta)

      Na pewno nie japonki ;) Chociaż pewnie i w japonkach tam niektórzy schodzą… Jakieś sandały turystyczne czy adidasy będą w porządku, ale trzeba patrzeć pod nogi. Tuż przy trasie wiodącej do Czerwonej Plaży jest malutki parking z białym kościółkiem wbudowanym w skałę. Zbyt wiele samochodów tam się nie zmieści, ale podejrzewam, że we wrześniu nie będzie już tak tłoczno. Szlak jest krótki, dosłownie po chwili widać już plażę, do której trzeba zejść.

      Kościółek z klifami był bodajże gdzieś po drodze w kierunku plaży Kampia. Kręciliśmy się tam w poszukiwaniu jakiejś trasy prowadzącej do białej plaży i przypadkiem natrafiliśmy na taki widok. Po chwili jednak zawróciliśmy, bo nasze autko ledwo dawało radę na polnej drodze.

      My podróżowaliśmy tylko autem – w lutym komunikacja publiczna działała dość słabo, więc tylko tę opcję mieliśmy. Przez cały pobyt nie zayważyliśmy ani jednego autobusu…

      Odpowiedz
  2. Life Good Morning

    A właśnie czytam, że mają tam wpuszczać ograniczoną liczbę turystów.

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      I to jest kolejny argument za tym, żeby na Santorini lecieć poza sezonem ;) Moim zdaniem to trafna decyzja. Gdy oglądałam zdjęcia robione tam latem, to zastanawiałam się, w jaki sposób wszyscy ci ludzie mieszczą się na tej małej wyspie. Mieszkańcy nie mają wtedy łatwego życia, a i przyjemność z oglądania tych pięknych widoków musi być mniejsza w takim tłumie.

      Odpowiedz
  3. Jestem w podróży

    Piękny kolor tych skał, uwielbiam!!

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Gdy słońce chowało się za chmurami, skały wyglądały nieco niepozornie, ale jak tylko wychodziło to efekt był niesamowity :)

      Odpowiedz
    2. Jestem w podróży

      Kiedyś jechałam pociągiem po Lazurowym wybrzeżu i pamiętam brąz niektórych skał tak przyciągnął moją uwagę. Chciałabym posiedzieć wśród takiej przyrody dłuższą chwilę.

      Odpowiedz
    3. Podróżowisko.pl

      Jestem w podróży Miałam te same odczucia przy tej plaży. Szczególnie, że nikt mi nie przeszkadzał i mogłam napatrzeć się do woli na tę niezwykłą formację. Zapewne latem, gdy robi się tam tłoczno, widok traci nieco uroku, ale poza sezonem to naprawdę magiczne miejsce!

      Odpowiedz
  4. magnes-z-podrozy.blogspot.com

    Cudownie byłby móc przespacerować się tymi uliczkami wśród białych domków. Czerwona plaża ciekawa, ale faktycznie przed kamieniami strach :)

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.plPodróżowisko.pl (Autor posta)

      Tak naprawdę najpiękniejszy widok na tę czerwoną plażę był z oddali. Na dole wrażenie robiły jednak te ogromne opadające prawie pionowo w dół klify. Warto się tam przejść, tylko lepiej uważać. A o spacerowaniu wśród białych domków dokładniej będzie w kolejnym wpisie, który już się powoli tworzy ;)

      Odpowiedz
  5. Magda| Na Rozdrożu

    Już nie mogę doczekać się wyjazdu na Santorini :D Przepieknie to wygląda i wreszcie troszkę słońca! Jadę pisać pracę o wulkanie którego częścią są te wyspy :)

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.plPodróżowisko.pl (Autor posta)

      Połączenie przyjemnego z pożytecznym :D Chyba nie mogłaś wybrać piękniejszej wyspy na cel swojej pracy. Trzymam kciuki za pogodę i liczne materiały! Powodzenia! A kiedy lecisz?

      Odpowiedz
  6. Na Rozdrożu

    W tym roku jadę na Santorini pisac pracę licencjacką! Przydatna notka :D

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      O ranyyy… ale zazdroszczę! :D A o czym będzie ta praca jeśli mogę wiedzieć?

      Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close