Santorini: Oia


Dzień 2: 6.02.2016 cz. 3/3

Słońce zaczynało powoli chylić się ku zachodowi, więc skierowaliśmy się na północ wyspy. Celem była Oia – najsłynniejsza miejscowość Santorini. Mimo stosunkowo niewielkiej odległości dojazd trochę czasu nam jednak zajął. Drogi na Santorini są wąskie, kręte i momentami dziurawe. Jeśli przejeżdża się pod skałami, lepiej uważać na osuwiska, które szczególnie często widzieliśmy właśnie w drodze do Oia. Gdy jedzie się z prędkością 50 km/godz. ma się czasem wrażenie, że pędzi się co najmniej setką. Nasza średnia prędkość nie przekraczała 40km/godz.

Santorini dzień 2 cz. 3 (1)

Oia – gdy tylko do niej wjechaliśmy – nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Przy głównej drodze miasto wygląda niespecjalnie. Jednak jeżeli zejdzie się z tej trasy i zabłądzi w labiryncie uliczek, z których mogą korzystać jedynie ludzie oraz osły bądź muły, to momentalnie można wpaść w zachwyt. Wybudowane na zboczu kaldery różnokształtne, najczęściej białe domki oczarowują, szczególnie o zachodzie słońca. Jest kilka miejsc, z których widok jest nieziemsko malowniczy (i właśnie z tych miejsc pochodzą wszystkie zdjęcia zamieszczane w katalogach reklamujących wyspę). Warto zajrzeć w każdy możliwy zakamarek. Oczywiście trzeba zachowywać się kulturalnie i cicho, żeby nie denerwować dodatkowo mieszkańców, ale w trakcie naszego wyjazdu odniosłam wrażenie, że miasto poza sezonem zamiera. Zastanawiam się, czy w ogóle jest zamieszkałe zimą – w większości budynków okna były pozasłaniane, drzwi zamknięte na kłódki, nawet lampy przy drzwiach zostały poowijane foliami żeby zabezpieczyć je przed warunkami atmosferycznymi.

Santorini dzień 2 cz. 3 (6)

Santorini dzień 2 cz. 3 (4)

Zazwyczaj miejsca najbardziej turystyczne wydają mi się oklepane. Setki zdjęć, pocztówek,wszędzie te same widoczki… Jednak Oia jest wyjątkiem. Mimo że widziałam setki zdjęć w Internecie, na miejscu nie mogłam się napatrzeć na wszystkie  te tak znane mi już widoki. Nie chciało mi się stamtąd wracać. Najchętniej siadłabym w jakimś miejscu z widokiem na całe miasteczko i godzinami podziwiała jego piękno. Niestety nie było to możliwe, bo lodowaty wiatr nie odpuszczał…

Jednak mimo całego piękna tego miejsca – nie chciałabym tam zamieszkać z powodu tych nieustannie przepływających tymi wąskimi uliczkami tłumów. Rano, południe, wieczór – w sezonie płynie tamtędy non stop morze ludzi… To nie dla mnie. Tak samo współczuję mieszkańcom Wenecji czy też ścisłego centrum Pragi. Pojechać, zobaczyć dane miejsce raz czy dwa nawet w niesamowitym ścisku to jednak coś zupełnie innego niż mieszkać w takich warunkach na co dzień.

Santorini dzień 2 cz. 3 (2)

Santorini dzień 2 cz. 3 (5)

Santorini dzień 2 cz. 3 (3) Szczególnie piękny widok rozpościera siez ruin zamku, na które teoretycznie wstęp jest wzbroniony. Każdy jednak lekceważy ten zakaz, biorąc odpowiedzialność za ewentualny wypadek na siebie. Niestety nie dane mi było zobaczenie zmierzchu nad Oią, ponieważ zrobiło się tak przeraźliwie zimno, że postanowiliśmy wrócić do Karterados i odszukać nasz hotel.

Santorini dzień 2 cz. 3 (12)

Santorini dzień 2 cz. 3 (7) Santorini dzień 2 cz. 3 (10)

Santorini dzień 2 cz. 3 (9)

Santorini dzień 2 cz. 3 (13)

Santorini dzień 2 cz. 3 (11)

Santorini dzień 2 cz. 3 (8)

Santorini dzień 2 cz. 3 (15)

Santorini dzień 2 cz. 3 (17)

Santorini dzień 2 cz. 3 (16)

Santorini dzień 2 cz. 3 (21)

Santorini dzień 2 cz. 3 (18)

Santorini dzień 2 cz. 3 (19) Santorini dzień 2 cz. 3 (20)

Zanim skierowaliśmy się z powrotem do samochodu, postanowiliśmy pokręcić się jeszcze po tych przeuroczych wąskich uliczkach. Od zejścia z ruin zamku nie odstępował nas na krok puchaty psiak – zimowego futra mógłby mu pozazdrościć każdy inny zwierzak. Psina schodziła w stronę morza i co chwila oglądała się, czy idziemy za nią. Gdy zauważył, że stanęliśmy, też się zatrzymał, ale wyglądał jakby chciał, żebyśmy poszli za nim. Niestety na tak przeszywający  wiatr nie byliśmy przygotowani, więc trzeba było wracać. Pies odprowadził nas na górę, po czym gdzieś zniknął.

W Karterados byliśmy po parunastu minutach jazdy. Trzeba było odnaleźć naszą zarezerwowaną wcześniej kwaterę, tylko pozostawało pytanie: jak to zrobić, jeżeli na potwierdzeniu nie ma ani mapy ani adresu, a Internet w telefonie nie działa? Zapytałam w końcu jakiegoś Greka, czy nie wie gdzie znajduje się Sweet Home Hotel. Na szczęście wiedział i po 5 min. byliśmy na miejscu. Przywitała nas bardzo sympatyczna właścicielka. Poradziła, gdzie zostawić auto, poopowiadała co warto zobaczyć na wyspie (znaczną część atrakcji widzieliśmy już w ciągu tego jednego dnia), zostawiła butelkę wody i tyle ją widzieliśmy. Nieco przemarznięci nie mogliśmy jednak jeszcze odpocząć, bo czekała nas przejażdżka na lotnisko w celu zwrotu samochodu. Auto zarezerwowane mieliśmy tylko na jeden dzień, bo w planach na niedzielę była jedenastokilometrowa wędrówka przez Firę do Oi. Jednak plany mają to do siebie, że ulegają zmianie. Przy tak silnym wietrze i zróżnicowanym terenie nie mieliśmy szans pokonać na piechotę tej trasy mimo najszczerszych chęci i całej jej malowniczości. Odpuściliśmy. Chcieliśmy zachować swoją transportową niezależność, więc nie pozostało nam nic innego, jak tylko przedłużyć rezerwację. Po wyspie kursują niby autobusy, ale w ciągu całego dnia nie widzieliśmy ani jednego. Domyślam się, że za często zimą nie kursują.

Jeszcze przed godziną zwrotu auta stawiliśmy się w biurze Europcar i oświadczyliśmy, że chcemy przedłużyć umowę. Niestety stawka była większa niż za ten pierwszy dzień, na który rezerwowaliśmy auto przez stronę Ryanaira, ale i tak zgodziliśmy się na podaną kwotę. Przynajmniej nie musieliśmy martwić się o możliwości dotarcia w poniedziałek rano na lotnisko, bo specjalnie dla nas pracownik biura miał pojawić się na miejscu o 7:00. Normalnie otwierają o 8:00. Jednak za to też musieliśmy dodatkowo zapłacić… Formalności przebiegły szybko i już po kilkunastu minutach byliśmy z powrotem w naszym pokoju. Można było wreszcie odpocząć. Wieczór spędziliśmy nad talerzem z pomidorkami, fetą, greckimi oliwkami i pyszną grecką pitą. Pierwszy wieczór świętowaliśmy dodatkowo małą butelką doskonałego santoryńskiego białego wina noszącego nazwę Lava.

Santorini: Starożytna Thira
Santorini: Najpiękniejsze plaże

Powiązane wpisy

14 Comments

  1. Anula

    OMG OMG O M G jak pięknie! te widoki, te domki! schodki… raaaany :) chyba przywiozę stamtąd pierdylion zdjęć ;) z tego jednego miasteczka ;)))) a czy byliście blisko pod tym wiatrakiem? coś w nim jest wiesz może??

    Odpowiedz
  2. Mmalena

    Bardzo ładne zdjęcia. Santorini to od wielu lat moje marzenie. Musze kiedyś się tam wreszcie zapuścić :)

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.plPodróżowisko.pl (Autor posta)

      Koniecznie! Tam jest tak pięknie, że aż słów brak, żeby to opisać :) Ale polecam wyprawę poza sezonem. Tłumy turystów w wakacje mogą zapewne odebrać wszelką przyjemność z oglądania tych niesamowitych widoków…

      Odpowiedz
  3. Jusiaczki On Tour

    Kiedyś odwiedzimy…:)

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.plPodróżowisko.pl (Autor posta)

      Koniecznie, warto! :)

      Odpowiedz
  4. Topolino.pl

    Moje marzenie od zawsze, byłam już kilka razy w „okolicy” i zawsze costawało na przeszkodzie :(

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      W końcu musi się udać ;)

      Odpowiedz
  5. Peter's Guest House

    Bajkowe widoki. Piękne zdjęcia. :)

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Dziękuję! Przy takich widokach zdjęcia nie mogły się nie udać ;)

      Odpowiedz
    2. Celina Wasilewska

      To prawda. :)

      Odpowiedz
  6. Na Rozdrożu

    Ahhhhh… Santorini! Już nie mogę się doczekać :D

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Weź mnie ze sobą… chcę tam wrócić! :D

      Odpowiedz
  7. magnes-z-podrozy.blogspot.com

    Widoki rewelacja. Faktycznie same pocztówkowe i ani trochę się nie dziwię, że nie chciałaś stamtąd wracać, bo przepięknie.

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.plPodróżowisko.pl (Autor posta)

      Tak mnie Oia ciągnęła, że jeszcze następnego wieczora tam pojechaliśmy :) Tylko nieco później, żeby zobaczyć ją po zmroku. Mogłabym tam wracać wielokrotnie…

      Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close