Wyprawa Benelux + Paryż: garść praktycznych porad

Z wyprawy po krajach Beneluxu i Paryżu wróciliśmy 10 maja. Droga z Niemiec do Polski przebiegała bezproblemowo. Do domu dotarliśmy w godzinach wieczornych, tym razem nie zatrzymując się już na żadne zwiedzanie. Trasa całego wyjazdu była niesamowicie męcząca, ale to co udało się nam zobaczyć, na długo zostanie w naszej pamięci. A ewentualne braki uzupełnią tysiące zrobionych zdjęć ;)

Warto wybrać się w taką trasę szczególnie wiosną. Może Belgia mnie zbytnio nie zachwyciła, ale Holandia to już co innego. Paryż mnie odrobinę rozczarował, ale może  dlatego, że spodziewałam się zbyt dużo po tym mieście. Turyści uważają Paryż za niesamowicie romantyczne miejsce – ja się z tym nie zgodzę. Miasto jest piękne, ale na świecie jest dużo o wiele bardziej romantycznych miejsc. Jeśli ktoś planuje oświadczyny w Paryżu, to moim zdaniem lepiej niech się dwa razy zastanowi. Tłumy turystów, oblegane atrakcje oraz średnie jedzenie nie sprzyjają randkowaniu. Ale mimo wszystko Paryż trzeba odwiedzić chociaż raz w życiu. A Luksemburg? Spędziłam tam za mało czasu i widziałam zbyt mało, żeby móc powiedzieć o tym kraju coś więcej.

Dla tych, co chcieliby wybrać się kiedyś w trasę podobną do naszej, zamieszczam kilka – mam nadzieję – przydatnych informacji.

Parkowanie w miastach

Jeśli jedziecie samochodem, bez obaw możecie wjeżdżać do centrów miast – nieważne czy będzie to Holandia, Belgia czy Luksemburg. W każdym mieście, w którym byliśmy, było sporo dobrze oznakowanych parkingów podziemnych. Jedynie o Paryżu nie jestem w stanie nic powiedzieć, ponieważ tam zostawiliśmy samochód na parkingu hotelowym na obrzeżach miasta.
Parkingi są płatne, ale i tak opłaca się zostawić na nich samochód. Są strzeżone (na wszelki wypadek nie zostawiajcie jednak niczego wartościowego na wierzchu) i tańsze niż pozostawienie samochodu gdzieś na ulicy. Koszt godziny parkowania waha się od 1 do 3 euro. W Amsterdamie warto zastanowić się nad zostawieniem samochodu na parkingu park&ride, np. w okolicach stadionu olimpijskiego (P+R Olympisch Stadion, Olympisch Stadion 44, 1076 DE).

park ride

Co prawda oznaczenie tego rodzaju parkingów pozostawia wiele do życzenia, ale w internecie można znaleźć ich adresy. Decydując się na parking park&ride należy pamiętać o kilku ważnych zasadach: jeśli wjedziecie na parking w ciągu dni roboczych przed godz. 10:00, za cały dzień parkowania zapłacicie 8 euro plus do tego koszt biletu komunikacji miejskiej. Każda kolejna doba to koszt 1 euro. Jeśli na parking wjedziecie po 10:00 w dni robocze lub w weekendy od rana, to cały dzień pozostawienia samochodu wyniesie 1 euro plus bilet. Gdy już zaparkujecie, podejdźcie do niebieskich automatów z biletami P+R GVB card. Obecnie koszt biletu to 5€ za max.2 osoby, za 3 osoby zapłacicie 5,90, za 4– 6,80€, a 5 osób – 7,70€. Automaty są dwa, jeśli znacie holenderski/angielski to nie będziecie mieć problemu z zakupem biletów. Jeśli nie posługujecie się żadnym językiem, z pewnością ktoś Wam pomoże. Od momentu wjechania na parking, macie 1 godzinę na zakup biletów. Pierwszego dnia w Amsterdamie kiepsko trafiliśmy, bo prawie godzinę staliśmy w kolejce do automatów, ale na szczęście udało nam się zdążyć. Na parkingu jest punkt obsługi klienta, ale tam biletów nie kupicie. Po zakupie biletu i wyjściu z parkingu, przejdźcie na drugą stronę torów tramwajowych i wsiadając do tramwaju przyłóżcie bilet do specjalnego kasownika. W momencie gdy będziecie chcieli wysiąść z tramwaju musicie uczynić to samo, inaczej Wasz bilet nie będzie ważny i na parkingu zapłacicie pełną stawkę za dzień parkowania (min. 1,4 euro za godzinę). Ot, takie zabezpieczenie przed nadmierną ilością kombinujących chętnych chcących parkować za grosze.

Ważna uwaga – bilet musi zostać skasowany w okolicy parkingu, wysiąść musicie koniecznie w strefie centralnej. Wszystkie atrakcje Amsterdamu znajdują się w tej strefie, więc nie powinniście mieć kłopotów. W razie co, zawsze możecie dopytać motorniczego tramwaju – biegle posługują się angielskim i są chętni do pomocy. W drodze powrotnej obowiązuje ta sama procedura, tak więc nie wolno zgubić lub zniszczyć biletu. Przy wsiadaniu i wysiadaniu przykładacie go do kasownika, aż ten zapiszczy. Wejście na parking jest zamknięte, ale drzwi otworzą się po okazaniu biletu parkingowego. Przed wyjazdem udajcie się dokonać płatności – automat zeskanuje Wasz bilet na komunikację (jeśli wybraliście się do miasta większą grupą i ktoś zapomniał o skasowaniu biletu np. przy wysiadaniu, to nie ma problemu bo wystarczy okazać do skanowania 1 bilet), zapłaćcie przy użyciu karty lub gotówki i gotowe, możecie jechać. Jeśli jednak zdarzy się, że wszyscy zapomnicie o skasowaniu biletu przy wysiadaniu z tramwaju, nie unikniecie opłacenia parkingu w standardowej, bardzo wysokiej stawce. Dyskutowanie z obsługą parkingu raczej nic nie da.

Jeśli wolicie zostawić samochód bliżej centrum, macie możliwość zaparkowania na jednym z miejskich parkingów. Niestety ta przyjemność sporo kosztuje, stawka godzinowa nie różni się od stawki obowiązującej przy parkowaniu na ulicy, stawka dobowa wynosi od 40 do 70euro. Dokładne informacje o parkowaniu w mieście znajdziecie pod tym linkiem.

park ride2

Ceny paliwa

Najdrożej jest w Holandii, dlatego jadąc z Polski, warto zatankować jeszcze na terenie Niemiec. Z kolei najtaniej jest w Luksemburgu – ceny nie odbiegają znacząco od tych, które mamy obecnie w Polsce. Miłą niespodzianką w Luksemburgu może być tankowanie na stacji automatycznej wyświetlającej komunikaty po polsku :)

Drogi

Holandia przecięta jest wieloma autostradami, tak więc jazda po tym kraju to czysta przyjemność, w pozostałych krajach Beneluxu również można poruszać się siecią bezpłatnych autostrad. Jedynie we Francji autostrady są płatne, niestety ceny przejazdu są bardzo wysokie.

– wypożyczanie rowerów w Amsterdamie – krążąc po mieście nie zauważyliśmy żadnej wypożyczalni bezobsługowej. Rower wypożyczyć możecie w różnych prywatnych wypożyczalniach. My wypożyczyliśmy je niedaleko domu Anny Frank, w jednej z mniejszych uliczek. Zdecydowaliśmy się na tańszą opcję bez przerzutek, ale można wypożyczyć i te drugie. Nam nasze w zupełności wystarczyły. Przed otrzymaniem rowerów, obsługa wypożyczalni spisuje dane osoby wypożyczającej i numer karty kredytowej. Zanim ruszy się w trasę, obsługa przeszkala z użycia wszelkich zabezpieczeń w rowerze. Rowerów należy bezwzględnie pilnować, bo kradzieże to w Amsterdamie codzienność. Rowery wzięliśmy na 4 godz., ze zwrotem i płatnością nie było żadnych problemów.

Ograniczenia i wymagania drogowe

W Belgii dopuszczalne prędkości to:
autostrada – 120 km/h
drogi szybkiego ruchu oddzielone pasem zieleni- 90km/h
inne drogi na obszarze niezabudowanym- 70km/h
obszar zabudowany- 50km/h

Ograniczenia prędkości obowiązujące w Holandii:
autostrady: 120 km/h (niektóre, oznaczone odcinki – 100 km/h)
obszar niezabudowany: 80 km/h
obszar zabudowany: 50 km/h
– dopuszczalny poziom alkoholu we krwi wynosi 0,5 promila

We Francji obowiązuję podobne ograniczenia:
autostrada: 130 km/h
poza obszarem zabudowanym: 90 lub 110
obszar zabudowany: 50
– zaleca się włączanie świateł mijania w dzień i w nocy przez cały rok
– dopuszczalny poziom alkoholu we krwi wynosi 0,5 promila

Limity w Luksemburgu:autostrada: 130 km/h
obszar niezabudowany: 90 km/h
obszar zabudowany: 90km/h

W Niemczech:
autostrady: zalecana (ale nie ograniczenie) prędkość dla samochodów osobowych na autostradach do 130 km/h
poza obszarem zabudowanym: 100 km/h
obszar zabudowany: 50 km/h
– w wielu miejscach na autostradach i drogach krajowych umieszczane są ograniczenia prędkości obowiązujące w czasie deszczu i złej pogody
– nie ma obowiązku jazdy na światłach w ciągu dnia. Jazda na światłach obowiązuje jedynie przy złej widoczności, we mgle, w czasie deszczu
– na autostradach nie wolno wyprzedzać z prawej strony
– w przypadku awarii na autostradzie można zatrzymać się na pasie technicznym (poboczu), należy uruchomić światła awaryjne, ustwić trójkąt ok. 100 m za samochodem a pasażerowie powinni opuścić pojazd i przebywać na poboczu
– dopuszczalny poziom alkoholu we krwi wynosi 0,5 promila
– wyznaczane są strefy ekologiczne, w których wymagane są nalepki stwierdzające, że pojazd spełnia wymagania związane z ochroną środowiska. Brak nalepki kosztuje 40 Euro.

Ceny

Ceny w każdym z krajów są wyższe niż w Polsce. Drogie są również noclegi, najtrudniej znaleźć coś taniego w Holandii. Najczęściej niska cena oznacza położenie w znacznej odległości od obiektów turystycznych.

Zakupy pamiątek

Wszystko, co zaplanowaliśmy kupić w Holandii, najtańsze było w Amsterdamie. Saboty na Bloemenmarkt są tańsze niż w warsztatach w Zaanse Schans lub Marken. Jeśli planujecie kupić cebule tulipanów, polecam wspomniany przed chwilą Bloemenmarkt – wybór jest ogromny i ceny są przyzwoite. Uważajcie tylko na jakość oferowanego produktu. Najładniejsze i najzdrowsze cebule sprzedawane są na sztuki, ale wygodniej jest kupić te paczkowane ze zdjęciem oferowanego rodzaju/ koloru, trzeba tylko zwracać uwagę na ich stan zdrowia.  Wbrew pozorom lepiej kupić cebule w przezroczystych, foliowych torbach. W torbach papierowych kupuje się kota w worku.  Jeśli liczycie na zakupy w Keukenhof, to lepiej od razu jedźcie na Bloemenmarkt. W Keukenhof wybór był naprawdę niewielki.
Z typowych holenderskich pamiątek można wymienić: cebule tulipanów i innych kwiatów (amarylisy, żonkile, szafirki itp.), drewniane chodaki, porcelanę z Delft zdobioną niebieskimi motywami, np. figurkę całującej się pary (nie wiadomo skąd wziął się ten motyw, ale jest to jedna z najchętniej kupowanych pamiątek), różnej wielkości wiatraki, pocztówki, magnesy, do tego koniecznie zapas stroopwafli, jenever (holenderski alkohol) i sery. Najpopularniejszym piwem jest Amstel. W Belgii najpopularniejszymi pamiątkami są: piwo, belgijskie czekoladki i pralinki, belgijskie koronki, figurki przedstawiające sikającego chłopca lub Atomium. Natomiast w Paryżu: sery, sery i jeszcze raz sery. Poza tym wina, miniaturki najsłynniejszych paryskich budynków i różne drobnostki z paryskimi motywami.

Zwiedzanie Amsterdamu

Każdy chętny na odwiedziny w słynnej Dzielnicy Czerwonych Latarni powinien mieć się na baczności i nie robić zdjęć. Co prawda dziewczyny stojące w witrynach agencji przyzwyczaiły się już do obecności turystów, ale nie oznacza to że można tam robić co tylko się chce. W celach turystycznych lepiej nie zapuszczać się do tej części miasta w godzinach wieczornych. Jeśli szukacie ładnych panienek do towarzystwa, to niestety nie ten adres. Osobiście w paniach nie gustuję, ale ogółem wszystkie które tam stały niekoniecznie wyglądały zachęcająco.

Zwiedzanie Paryża

Jeśli uda się dobrze rozplanować trasę zwiedzania, sporo można zaoszczędzić na przejazdach komunikacją miejską. My po przyjeździe kupiliśmy dwa karnety po 10 biletów. Dziennie zużywaliśmy 2, max. 3 bilety na osobę. Koszt takiego karnetu to ok. 13 euro – wystarczyło nam to na cały 3 dniowy pobyt. Kupno biletu dobowego lub obejmującego dłuższy okres, byłoby w tym wypadku kompletnie nieopłacalne.

 

Jeśli chcielibyście przebyć podobną trasę, to na początek polecam Belgię – wyda się Wam dużo ciekawsza jeśli odwiedzicie ją w pierwszej kolejności przed Holandią. Jeśli najpierw pojedziecie do Holandii, to w Belgii może spotkać Was – podobnie jak mnie – małe rozczarowanie. W każdym z odwiedzonych państw napotkaliśmy na miłych i chętnych do pomocy ludzi. A na koniec dodam, że kuchnia francuska może bardzo rozczarować…

Cóż… to byłoby chyba na tyle jeśli chodzi o wyjazd od krajów Beneluxu. To były naprawdę dwa niezwykłe, pełne wrażeń tygodnie.

 

 

Amiens czyli ekspresowe zwiedzanie w trakcie podróży służbowej
Holandia, Belgia, Paryż, Luksemburg 2014: Dziennik z podróży

Powiązane wpisy

2 Comments

  1. janek

    Ciekawe masz spostrzeżenia dotyczące Paryża; ze względów rodzinnych bywam w nim conajmniej raz do roku od 10 lat- zapewniam,że miejsc romantycznych w nim jest bez liku, jedzenie również jest wyśmienite. To wszystko jest zależne od tego jak bardzo szkoda komuś kasy na takie wydatki. Bo owszem-jesteś w Paryżu,ale bez dużej ilości gotówki pewnych rzeczy nie odkryjesz.
    Nie sztuką jest dotrzeć do Paryża i cały swój pobyt przelecieć z pakowanymi na drogę kanapkami lub termosem- a tak niestety wyglądają statystyczni turyści z naszej Ojczyzny.

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.plPodróżowisko.pl (Autor posta)

      „To wszystko jest zależne od tego jak bardzo szkoda komuś kasy na takie wydatki. Bo owszem-jesteś w Paryżu,ale bez dużej ilości gotówki pewnych rzeczy nie odkryjesz.” – czasami nie jest szkoda, tej gotówki po prostu brak. Nie sądzisz, że takie podejście jest niesprawiedliwe?
      Nie sztuką jest odkrywać nowe światy, gdy bez problemu można sobie na wszystko pozwolić. Jeśli miałabym do wyboru obiad w wypasionej restauracji i liczenie, czy starczy mi na wejście do jakiegoś ciekawego miejsca lub termos, kanapki i wejście do jakiegoś muzeum, to zdecydowanie wolę to drugie rozwiązanie, ewentualnie tańszą restaurację (zaznaczam: nie podrzędną spelunę), która również nie powinna serwować podłego żarcia. W Rzymie jadaliśmy w tańszych lokalach – za kilka-kilkanaście euro wychodziłam najedzona i zachwycona.
      Nie sztuką jest też zjeść dobrze i smacznie w drogiej restauracji – nawet w krajach z mało urozmaiconym i niezbyt smacznym jedzeniem w drogich restauracjach można zjeść pyszności, które mają mało wspólnego z rzeczywistym obrazem lokalnych potraw. Na przestrzeni ostatnich lat byłam we Francji kilkukrotnie – jedne podróże były prywatne, gdy starałam się odbywać je oszczędnie, inne służbowe, co oznaczało dobre hotele i drogie restauracje. Byłam w różnych miejscach i niestety nie zawsze wysoka cena oznaczała dobre jedzenie. Kuchnia francuska mnie nie przekonuje, ale tak jak różni są ludzie, tak różne są i pasujące im smaki. Jednemu dana potrawa nie będzie pasować, inny może się nią zachwyci. Kwestia gustu, który każdy ma inny. A jako, że o gustach się nie dyskutuje… ;)

      Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close