30 najczęstszych błędów, czyli czego nie robić na Islandii

Komu z nas nie zdarzyło się popełnić jakiegoś błędu na wyjeździe… Chyba nie ma osoby, która byłaby idealnie nieomylna. O ile zdarzają się nam błędy zabawne, czasem nawet „urocze” dla odbiorców, o tyle niektórych należy się wystrzegać dla własnego dobra. W związku z moją trwającą już jakiś czas fascynacją Islandią, postanowiłam przygotować zestawienie 30 błędów, jakie można popełnić w tym kraju.  Może dzięki poniższemu tekstowi uda się Tobie ich uniknąć? Część z nich traktuj z przymrużeniem oka, jest jednak kilka punktów do których powinieneś podejść na poważnie.

1. Po co mi ciepłe ubrania. Przecież lecę na Islandię latem!

Jeśli lecisz na Islandię, niezależnie od pory roku zapakuj do plecaka/walizki czy co tam ze sobą zabierasz czapkę, szalik, rękawiczki i cieplejszą wiatro- i wodoodporną kurtkę. Nieprzemakające spodnie też się przydadzą. I więcej niż jedna ciepła bluza/polar. Zwykła wiatrówka czy sam softshell i brak pozostałych elementów garderoby mogą skutkować albo chronicznym przemarznięciem albo też nieplanowanym wydatkiem w jednym z lokalnych sklepów. W sklepiku z pamiątkami przy Geysirze uparłam się, że chcę na pamiątkę wełnianą czapę z islandzkiej owcy. Czapka ta – bagatela – kosztowała „raptem” 150 zł… Później na lotnisku widziałam nieznacznie tańsze modele. Zestawy szalik+czapka+rękawiczki nawet gorszej jakości kosztują podobnie. Masz za dużo gotówki? Spożytkuj ją na inne przyjemności.

Nie wiesz, jak się ubrać? Obejrzyj chociażby ten filmik autorstwa inspiredbyiceland.

2. Lubię spontan. Hotel/samochód znajdę na miejscu.

Nie oszukujmy się – na Islandii dla przeciętnego Polaka jest koszmarnie drogo. Do tego miejscowi czasem dodatkowo jeszcze żerują na turystach (oburzające? A gdzie tak się nie zdarza…). Zimą 2017 roku w jednym z odwiedzanych miejsc płaciliśmy jakieś 450 zł za pokój tylko dlatego, że w okolicy nie było żadnego innego miejsca noclegowego. Uszczuplenie portfela bardzo zabolało, ale w momencie rezerwacji i tak było tam najtaniej. U nas w kraju noc w tej cenie spędzilibyśmy w pałacowych warunkach, tam było gorzej niż w podrzędnym hostelu. Dobrze że chociaż dobre śniadanie dostaliśmy. Rezerwację robiliśmy z wyprzedzeniem. Wyobraź sobie teraz sytuację, gdy jest już ciemno, jesteś zmęczony, a w okolicy jest tylko ta jedna miejscówka. Sądzisz, że zapłacisz w dniu przyjazdu mniej od nas? Możesz być pewien, że te 450 zł mógłbyś potraktować jako promocję. Oskubią Cię, bo nie masz wyjścia – sam na to pozwoliłeś.

Podobnie sprawa wygląda z samochodami. Niby możesz liczyć na zniżkę, bo niby nikt już inny tego samochodu nie weźmie, ale czy kalkuluje Ci się przykładowo 30% rabatu od samochodu kosztującego 1500 zł w momencie gdy z wyprzedzeniem możesz mieć auto (często nawet to samo) za 300 zł? Im szybciej zarezerwujesz samochód, tym lepiej dla Twojej kieszeni. Wynajem na Islandii jest bardzo popularny, więc chyba nie ma nad czym się zastanawiać. I pamiętaj – w sezonie ceny wypożyczenia samochodów wzrastają nawet kilkukrotnie!

3. Lokalna kuchnia to jest to! Przy ograniczonym budżecie też se pojem, a co!

Jeśli jest to wyjazd budżetowy, to zapomnij o lokalnej kuchni i stołowaniu się w miejscowych restauracjach. Przy ograniczonym budżecie zostaną Ci może jedynie hot dogi z najsłynniejszej fastfoodowej budki na świecie zlokalizowanej w Reykjaviku. To tyle, jeśli chodzi o gotowe jedzenie. Mała miseczka tradycyjnej rybnej zupy może kosztować nawet 75 zł, natomiast słynny stek z wieloryba – 150 zł! Jeśli stać Cię na takie żarcie, to może potrzebujesz kompanów podróży? Chętnie się z Tobą zabierzemy, z tym że jedzenie Ty stawiasz ;)

Studencki czy w jakikolwiek inny sposób limitowany budżet można dopiąć jeśli:
a) robi się zakupy w sklepach sieci Bonus lub Kronan
b) ma się jedzenie przywiezione z Polski (uwaga na limity! Wolno wwieźć na osobę tylko/aż 3 kg hermetycznie zapakowanych artykułów spożywczych!)
c) opcja łączona – robi się zakupy i gotuje to, co kupiło się na miejscu i przywiozło z Polski.

Innych możliwości nie ma, chyba że trafisz na przemiłego Islandczyka, który postanowi być Twoim obiadowym sponsorem. Jeśli nie – patrz punkty a-c. Dobrym pomysłem jest rezerwowanie noclegów w kwaterach z dostępem do kuchni. W innym wypadku weź ze sobą kuchenkę turystyczną. Chyba, że jest to wyjazd 3-5 dniowy – wtedy da radę przeżyć o metalowym kubku, grzałce i zupkach w proszku. Tylko lepiej sprawdź najpierw, czy Twój żołądek to wytrzyma.

4. Pić! Gdzie w tym sklepie są regały z wodą? 

Czujesz się jak smok wawelski, pragnienie męczy Cię i chcesz je jak najszybciej zaspokoić. Wpadasz do sklepu i szukasz wody. Najzwyklejszej wody, bez dodatkowego sztucznego smaku i gazu. Biegasz wzrokiem po półkach, znajdujesz. Wodę gazowaną, której nie znosisz. W końcu jednak odszukujesz zwykłą, która smakuje jak… kranówka, którą rano myłeś zęby. Zdziwiony? Islandczyków dziwi fakt, że ktoś może chcieć kupować coś, co jest szeroko dostępne za darmo w kranie. Woda w kranach na Islandii jest zdatna do picia, podobnie jak ta w strumieniach. Jest tylko jedno małe ale – do picia z kranu wybieraj lepiej zimną wodę. Gorąca w niektórych częściach kraju może pachnieć nieco zgniłym jajkiem ;)

5. Jeść! Wyskoczę do sklepu za rogiem.

Godzina 20:00, trochę zgłodniałeś. Wyskoczysz na szybkie zakupy i coś upichcisz. Zonk. Nie upichcisz. Sklepy zamykają się o dość wczesnych porach. Np. Bonus otwarty jest do 18:00, 18:30 lub w porywach 19:30 (otwierają o 10:00 lub 11:00). Wszystko zależy od dnia tygodnia. Markety znajdują się tylko w większych miejscowościach (czyli takich, które mają powyżej 1-2 tys, mieszkańców). Czasami dzieli je kilkadziesiąt kilometrów. Przykładowo wspomniane Bonusy najgęściej zlokalizowane są w okolicy Reykjaviku. Fiordy Zachodnie i Wschodnie mogą się poszczycić łączną liczbą dwóch sklepów. Nie masz nic do jedzenia? Głodówka czasem jest dla organizmu wskazana. Jeżeli jednak widzisz się już jako szkielet, który nie dotrwał do rana, może Twoi gospodarze okażą litość?

6. Wyspę najlepiej zwiedzać lokalnym transportem.

I tu znowu niespodzianka. Komunikacja publiczna na Islandii funkcjonuje, ale bardzo słabo. I jest koszmarnie droga. Dostępne są tylko niezbyt liczne autobusy i taksówki, Islandia nie doczekała się linii kolejowej. W sumie przy tych warunkach pogodowych słynne stwierdzenie „sorry, taki mamy klimat” mogłoby nabrać jeszcze głębszego znaczenia. Pozostają Ci dwie opcje: albo wynajęte auto, albo autostop. Ale czy zimą uśmiecha Ci się stanie jak ten słup przy drodze, po której jeździ jedno auto na godzinę? Zamarzniesz zanim ktoś się zatrzyma i sam będziesz robić za atrakcję. Autostop ogółem funkcjonuje dobrze, Islandczycy ponoć chętnie podrzucają nieznajomych, ale poza sezonem z racji na nieliczne samochody i spore wahania pogodowe, warto to przemyśleć.

7. Na Islandii zobaczę dzikiego niedźwiedzia polarnego!

To nie ten kierunek. Naturalnie na Islandii nie ma żadnych większych drapieżników (no może z wyjątkiem kotów i psowatych – psów i lisa polarnego). Jedyny niedźwiedź polarny, jaki może pojawić się u wybrzeży wyspy to ten, który przypłynął z prądem na lodowej krze. Nie ma jednak zbyt wiele czasu i okazji na zadomowienie się – islandzkiej gościnności nie uświadczy, bo zostaje szybko uśmiercony…

Tak przy okazji – pamiętasz piosenkę „What does the fox say”? Oto odpowiedź na tytułowe pytanie :) W rolach głównych islandzkie lisy polarne (tmfilmpro):

8. Ubezpieczenie auta – a po co mi to? To tylko dodatkowy koszt!

Ubezpieczenie kosztuje dużo. Ale szkoda wyrządzona w Twoim aucie będzie kosztowała jeszcze więcej. A o to nietrudno. Kamyki na drogach czy porywisty wiatr przewracający pojazdy i uderzające znienacka burze piaskowe to nie mity, a bardzo częste czynniki powodujące znaczne uszczuplenie portfela. Nam się poszczęściło, ale w dniu, gdy oddawaliśmy auto wysłuchaliśmy kilku ciekawych opowieści bez happy endu. Wynajmujący nie skusili się na ubezpieczenie, a przyjechali z powrotem np. z kamykiem wbitym w szybę. Pełna ochrona będzie trochę kosztować, więc może lepiej rozważyć zakup polisy u ubezpieczyciela w Polsce, w momencie rezerwacji?

Zanim się jednak zdecydujesz na daną ofertę doczytaj, co dokładnie ona obejmuje. Jest jeszcze jedno „ale” w momencie skorzystania z usług polskiego ubezpieczyciela – na miejscu musisz okazać kartę, na której możliwy będzie do zablokowania dość wysoki depozyt lub która pokryje ewentualny koszt udziału własnego. Te kwoty powinny być podane w regulaminie wynajmu. Jeżeli masz mały limit kredytowy, nie pozostaje Ci zbyt wiele opcji do wyboru. Albo próbujesz wynajmu z wypukłą kartą debetową z odpowiednią ilością środków (to może niestety nie przejść), albo bierzesz pełne ubezpieczenie na miejscu, albo kupujesz polisę w polskiej firmie, a w wypożyczali dokupujesz dodatkowo ochronę np. na przednią szybę lub część ubezpieczenia zabezpieczającą przed ponoszeniem kosztów uszkodzeń powstałych w wyniku burzy piaskowej. Zawsze to jakiś sposób na obniżenie depozytu/wkłady własnego. Ewentualnie przy zbyt mały limicie kredytowym możesz jeszcze dokonać nadpłaty na karcie, jednak banki (niestety nie wiem czy wszystkie) obciążają czasem za coś takiego użytkowników karą. O szczegóły należy dopytać w swoim banku.

9. Stolica? Dwa dni to za mało!

Jeśli w ogóle planujesz pobyt w Reykjaviku, moim zdaniem nie warto planować na to miasto więcej niż pół, maksymalnie jeden dzień. Kościół Hallgrímskirkja z wieżą, na którą można wjechać, oryginalne muzeum penisów i kilka innych wystaw, parę rzeźb i w sumie to tyle. Lepiej więcej czasu przeznaczyć na okoliczne atrakcje, których jest sporo. Szkoda swój wyjazd ograniczać tylko do stolicy! No chyba że ciągnie Cię życie nocne – bary, puby, restauracje, kluby, pizzerie, steak-house’y i cała mało lokalna reszta. Wtedy weź pod uwagę więcej czasu, bo tego rodzaju przybytków jest w Reykjaviku sporo. Pamiętaj tylko o cenach – stek z wieloryba to koszt 150 zł! Aż strach pomyśleć o alkoholu i jego cenach w lokalach…

10. Zima? Kostium kąpielowy tylko niepotrzebnie zajmie mi miejsce w plecaku.

Błąd! Koniecznie spakuj jakieś gacie, bikini, tankini, czy jeszcze inne „ini”. Islandia pełna jest gorących źródeł, więc kąpiel w jednym z takich bajorek, gdy wkoło leży śnieg, może być niezapomnianym przeżyciem! To, że będzie Ci zimno zanim wejdziesz do wody jest oczywiste, ale czy nie warto przeżyć takiej przygody? Szczególnie np. wieczorem, gdy na niebie zatańczy dla Ciebie zielono-różowa wstęga zorzy polarnej… Ok, trochę mnie poniosło. Ale tak serio – szanse na zorzę masz wtedy, gdy niebo jest bezchmurne, więc może jednak…?

Pamiętaj tylko o jednym – nie każde gorące źródło nadaje się do kąpieli. Znaczna część z nich ma przyjemną temperaturę od dwudziestu kilku do ok. 45 stopni C, jednak zdarzają się i takie, które są jak wrzątek! Zanim wskoczysz do wody sprawdź, czy się w niej nie ugotujesz. Niestety były przypadki takich poważnych poparzeń.

11. Wezmę najtańszy namiot, wystarczy.

Kolejny błąd. Islandia to kraj deszczu – latem opady mogą dać Ci porządnie w kość. Jeśli Twój namiot kiedykolwiek zawiódł Cię przy deszczowej aurze, na Islandii tym bardziej nie podoła. W efekcie może okazać się, że będziesz bulić mnóstwo kasy za rezerwowany na ostatnią chwilę pokój (patrz pkt. 2).

12. Skoro jest tak pusto, mogę zaszaleć na drodze!

Pewnie! Szalej! Ale na wszelki wypadek sprawdź wcześniej zawartość portfela lub konta bankowego, bo jak nie wiadomo skąd wyskoczy Ci policja, Twoje szaleństwa skończą się na tym, że ledwo będzie cię stać na powrót do domu. W skarpetkach. Skandynawia to Skandynawia. Przepisy są po to, żeby się ich trzymać. Poza tym nigdy nie wiesz, czy za chwilę na Twej drodze nie znajdzie się jakaś owca albo inny renifer. Wałęsa się to to wszędzie (szczególnie wełniaki vel. kosiarki mam na myśli – zimą też potrafią pojawić się znikąd). Niby pastwiska są ogrodzone, ale czy drewniana belka lub niedomknięta bramka jest dla owcy problemem?

13. Islandczycy mówią o ewakuacji. Eee tam, przesada. Ja tu sobie jeszcze postoję i popatrzę.

Jeden z tych błędów, które mogą skończyć się najgorzej. Jeśli Islandczyk mówi, że teren jest ewakuowany, podejdź do tego na poważnie. My raz początkowo zaleceń nie potraktowaliśmy serio, ale mimo wszystko się do nich dostosowaliśmy. I bardzo dobrze zrobiliśmy, co dość szybko zrozumieliśmy. Droga zamknięta w związku z silnym wiatrem, a Ty masz samolot, na który na bank się spóźnisz? Albo jedź naokoło, albo już szukaj biletów na inny termin. Może będzie taniej. Nigdy, przenigdy nie ignoruj zaleceń władz i nie próbuj zgrywać bohatera. Warunki na Islandii są nieprzewidywalne, a z aurą, która wpadła w furię lepiej nie igrać.

14. Spędzę noc w hotelu z lodu!

Niestety nie spędzisz. Lecąc tam z takim założeniem możesz się bardzo rozczarować. Wbrew pozorom Islandia nie jest krajem, w którym panują zimą skrajne minusowe temperatury. Zimy są tam (ogółem) cieplejsze od naszych, więc lodowe hotele nie mają najmniejszych szans na przetrwanie, o ile w ogóle ktoś byłby w stanie je zbudować. Marzysz o takiej atrakcji? Pomyśl nad Norwegią lub Finlandią – tam to dopiero można zobaczyć bajeczne lodowe cuda!

15. Jak wyrzucę tu ten jeden papierek, to przecież nic się nie stanie.

W sumie ta zasada jak mało która dotyczy tak naprawdę całego świata. Stanie się i to dużo. Jeden taki papierek, ogryzek czy kawałek folii może rozkładać się kilka, kilkanaście. kilkadziesiąt lub nawet kilkaset lat. Zwykła, niepozorna chusteczka higieniczna znika dopiero po ok. 3 miesiącach! Ponadto na Islandii temperatury są niższe, więc dodatkowo może to wydłużać czas rozkładu pozostawionych przez Ciebie śmieci – nawet organicznie odpadki mogą nie zniknąć zbyt szybko.

Zachwycasz się (innej opcji nie zakładam) tą piękną i nieskażoną islandzką naturą? Pomyśl, że każdy z tych milionów turystów odwiedzających rokrocznie wyspę zostawi po sobie chociażby drobniutki papierek po cukierku. Co zastaniesz na miejscu następnym razem? Nie śmieć, nie zostawiaj po sobie żadnych śladów! Jeśli miałeś siłę przynieść coś pełne, puste będziesz mógł tym łatwiej zabrać ze sobą.

Zasada nieśmiecenia dotyczy także zakazu wrzucania monet do wszelkich oczek wodnych, gorących źródeł czy gejzerów. Gejzer to nie fontanna di Trevi! Chcesz wrócić w to miejsce? Moneta Ci tego na pewno nie zapewni. I jeszcze jedno… na Islandii brakuje toalet. Weź to koniecznie pod uwagę przy planowaniu swojego dnia zwiedzania. Niestety takie „ślady” bytności człowieka zdarzają się w różnych miejscach…

16. Jestem królem off-roadu!

Nawet nie próbuj. Po pierwsze za jazdę na przełaj, nie po wytyczonych drogach i ścieżkach, grożą slone mandaty. Policja się z takimi nie patyczkuje. Po drugie – naprawdę chcesz niszczyć ten raj dla krótkiej chwili wątpliwej przyjemności?

17. Jestem królem szos!

Na Islandii drogi są w dobrym stanie, ale zdarzają się przewężenia, np. na mostach. Panuje tu kultura jazdy polegająca na tym, że ustępuje ten, który ma po swojej prawej stronie zatoczkę. No chyba że spotkasz się na takim zwężeniu z dużym samochodem ciężarowym, którego kierowca uzna, że jesteś dla niego tylko małym, nędznym robakiem. Wtedy lepiej szukaj zatoczki i po lewej stronie. Kultura jazdy obowiązuje wszystkich, ale w sumie nigdy nie wiesz na kogo trafisz.

Ponadto nigdy nie zatrzymuj się na środku drogi! Chcesz zrobić zdjęcie widoku? Poszukaj miejsca, gdzie możesz zjechać. To, że ruch jest niewielki, nie oznacza, że możesz na drodze robić co i kiedy chcesz.

18. Jaki piękny mech, poleżę sobie tutaj i odpocznę.

Albo nie, przejdę tam dalej. Ooo… a tam jest tak pięknie! – Nie depcz mchu! A przynajmniej nie wydeptuj więcej niż to, co już zostało zniszczone. Jakby każdy tak po nim łaził, w końcu nic by nie zostało. Widać to doskonale w najbliższej okolicy dróg przy porośniętych mchami polach lawowych. Mech jest doszczętnie zniszczony, jego regeneracja zajmie dziesiątki lat. Islandczycy są na tym punkcie przeczuleni, co doskonale rozumiem. Ponadto nigdy nie wiesz, co jest pod tą mięciutką warstwą. Mchy porastają pola lawowe pełne szczelin i głębokich rozpadlin – o skręcenie nogi czy upadek (nawet z wysokości) nietrudno.

Rzućcie okiem na te krajobrazy! Film dostępny jest na kanale John Bern.

19. Płot? A co tam, rozbijam się gdzie zechcę!

Teoretycznie rozbijanie namiotu na Islandii dozwolone jest wszędzie, praktycznie jednak funkcjonują pewne ograniczenia. Widzisz ogrodzone pastwisko lub podwórko? Tam wstępu bez zgody właściciela nie masz. Równa trawka? Tu również. Prawdopodobnie jest to teren, z którego rolnik zbiera trawę na sianokiszonkę. Baloty sianokiszonki (takie duże, okrągłe coś owinięte w białą folię – można to zobaczyć i u nas na łąkach) dla zwierząt kosztują na Islandii fortunę, więc nie chciałabym spotkać rolnika, któremu wygniata się cenną trawę. Chcesz zatrzymać się na czyjejś prywatnej posesji? Zapytaj, a w razie odmowy uszanuj to. Ten wredny Islandczyk przegnał Cię ze swojego terenu? Bywa. Pomyśl, co Ty byś pomyślał o kolejnej i kolejnej osobie zadającej to samo pytanie. Nie można się również rozbijać na dziko w pobliżu pól campingowych.

20. Gotówka? A to tam potrzebne?

Słyszałeś pewnie, że będąc na Islandii wszędzie zapłacisz kartą kredytową. Możliwe jest to nawet w toaletach! W zdecydowanej większości przypadków to prawda, ale są jednak pewne wyjątki – np. niektóre campingi mają prysznice, za które zapłacisz jedynie… monetami. Albo monety i prysznic, albo gorące źródła, jeśli są takie w okolicy. Inne opcje? Stworzenie Twojej unikatowej mikroflorze idealnych warunków do rozwoju – ciepło, mokro, czego chcieć więcej do życia? Campingów w planie nie masz? W takim razie karta bankomatowa badź kredytowa w zupełności Ci wystarczą.

Edit: Autorzy bloga malewojaze.pl podzielili się swoim sposobem, jak wykąpać się na campingu mając jedynie karty płatnicze: należy w takim wypadku zapłacić za prysznic kartą pracownikowi campingu, który przekaże Ci monety. Czy zadziała to na każdym campingu na wyspue? Niestety tego nie potwierdzę.

21. Idzie fala? Zdążę uciec. Wejście na lodowiec? Mam raki.

O ile przed falą na Bałtyku rzeczywiście może uskoczysz, o tyle na Islandii możesz skończyć w morskich odmętach. Szczególnie dotyczy to plaży Reynisfjara. Nie wierzysz? Tu się więcej rozpisywać nie będę. Poszukaj na YT filmów. Tu jest jeden autorstwa Kristjana Logasona:

Fale przy niektórych plażach mogą być zabójcze, ale to nie jedyne niebezpieczeństwo, w jakie możesz się wpakować. Planujesz wybrać się na lodowiec? Jeśli nie jesteś specjalistą w tej tematyce, nie rób tego na własną rękę. Piękno lodowców jest mordercze i zgubne. Nietrudno o upadek, wpadnięcie do dziury, w której możesz skręcić kark lub utknąć, bo sam się z niej nie wydostaniesz. I broń Cię Boże próbować wchodzić samodzielnie do lodowych jaskiń, szczególnie latem! Są piękne, ale na tyle niestabilne i niebezpieczne, że naprawdę nie warto ryzykować dla tych przeżyć i kilku choćby nie wiem jak pięknych zdjęć. Do jaskiń organizowane są do końca marca wycieczki prowadzone przez znawców lodowej tematyki. Minus? Kosztują naprawdę sporo – nawet koło 1500 zł.

A tu w gratisie filmik obrazujący cielenie się lodowca Svinafellsjokull (źródło: Olen Adventures):

22. A co to za dziwna lampeczka mi się tu pali? Rezerwa? 

Odległości na Islandii pomiędzy miastami (a także stacjami benzynowymi) mogą być znaczne. Na tyle, że może czekać Cię dłuuugi spacer, przymarzanie na poboczu drogi w oczekiwaniu na litość (patrz pkt. 6) lub ewentualnie modlitwa. Zawsze dbaj o to, żeby bak był pełen. Prawdopodobnie i tak musisz zwrócić auto zatankowane do pełna, więc co za różnica? Przyda Ci się mapa z zaznaczonymi stacjami paliw. Opcję taką ma np. obsługująca mapy offline aplikacja MAPS.ME – sprawdzone, działa.

23. Zorza polarna! Zobaczę ją przecież o każdej porze roku!

Niestety nie. Zorzę zobaczyć można na niebie w okresie od września (czasem pokazuje się już w sierpniu) do końca marca, ewentualnie połowy kwietnia. Oczywiście zorzę w tych miesiącach zobaczysz, jeśli będą ku temu sprzyjające warunki czyli bezchmurne niebo. Najlepiej polować na nią poza miastami – im mniej źródeł światła, tym lepiej. Tylko pamiętaj o odpowiednim, ciepłym ubiorze! Latem ze względu na dzień polarny na Islandii jest zbyt jasno.

Napatrzyłeś się na mnóstwo zdjęć zorzy w Internecie, prawda? Nie nakręcaj się na aż tak spektakularne widoki – zorza polarna może przybierać różne formy o różnym nasileniu. Poza tym oglądana na żywo niestety najczęściej aż tak nieziemsko piękna nie jest – to aparat widzi dużo więcej szczegółów niż ludzkie oko. Mimo wszystko możliwość podziwiania tego zjawiska jest niesamowitym i niezapomnianym przeżyciem! Chcesz zrobić dobre zdjęcia? Poszukaj odpowiedniego miejsca, rozstaw statyw, przełącz aparat na ustawienia manualne (konieczne będzie długie naświetlanie) i podepnij pod sprzęt wężyk spustowy. I podstawowa kwestia – wyłącz lampę.

Zastanawiasz się czy warto w ogóle polować na zorzę? Rzuć okiem na kolejny filmik autorstwa inspiredbyiceland:

24. Lecę zimą, ale nie przeszkodzi mi to w zwiedzaniu! Dam radę, mam dobre tempo!

Możesz się mocno przeliczyć, bowiem najkrótszy dzień na wyspie trwa ok…. 4 godz. Słońce pojawia się nad horyzontem w okolicach godz. 11:00, a zajść może już o 15:00! Zbyt dużo wtedy nie pozwiedzasz, choćbyś nie wiadomo jakim mistrzem planowania był.

25. Poskaczę sobie po krach lodowych przy brzegu.

Wystarczy jeden podmuch wiatru, żebyś nie miał jak odskoczyć na brzeg. Do tego kry lodowe mają to do siebie, że w każdej chwili mogą się odwrócić czy przechylić, w wyniku czego wylądujesz w lodowatej wodzie. Nawet jeśli będzie Ci sięgać do kostek, nie będzie to przyjemne przeżycie. O ile nie jesteś morsem lub foką o grubej skórze z odpowiednią warstwą izolującego od zimna tłuszczyku – odpuść sobie tę aktywność.

26. Chlapnę sobie drineczka. Albo piwko przed snem. 

Ok, proszę bardzo. Wakacje to wakacje. Tylko zastanów się, czy chcesz tyle płacić za alkohol i to raczej słaby. Ogólnodostępne piwo to sikacz – dobry, ale wciąż sikacz. Do tego jest koszmarnie drogie – kosztuje kilkanaście złotych (lub i kilkadziesiąt – raz chciano od nas równowartość 38 zł!) za butelkę o pojemności 0,33 l! Jeśli liczysz na mocniejsze trunki, to po pierwsze kosztują one majątek, a po drugie nie są dostępne na zawołanie. I nie mówię tu o alkoholach w lokalach, bo tych ceny w ogóle są kosmiczne.

Żeby kupić coś wysokoprocentowego, trzeba najpierw odszukać specjalny sklep ukryty pod nazwą Vinbudin. Sklepów takich na wyspie jest bodajże 46. Tak więc z drinkiem możesz mieć kłopot, no chyba że przywiozłeś coś ze sobą w bagażu rejestrowanym lub ewentualnie przy podróży jedynie z bagażem podręcznym masz alkohol zakupiony w strefie  wolnocłowej na lotnisku wylotowym – to najtańsze i najsprytniejsze opcje.

27. Sprawdziłem prognozy pogody, jestem dobrze przygotowany.

Uwierz – nie jesteś. W większym błędzie nie możesz być! Pogoda na Islandii ma to do siebie, że może zmienić się diametralnie w ciągu kilku minut. Do tego gdy w miejscu, w którym akurat jesteś leje, wieje i jest beznadziejnie, kilka kilometrów dalej może być przepiękne słońce. Jeśli o pogodę chodzi, możesz być pewien jednego – nigdy nie wiesz, co Cię czeka tak w ciągu dnia jak i w nocy. Jest takie stare islandzkie przysłowie: Jeśli nie podoba Ci się Islandzka pogoda poczekaj pięć minut, na pewno się zmieni. Nie ma w tym za grosz przesady.

Spakowałeś parasol? Od razu możesz go wyrzucić, bo co za różnica, czy zrobisz to w Polsce czy tam na miejscu. Na Islandii WIEJE. I nie jest to wiatr, który znasz ze swojej codziennej drogi na uczelnię czy do pracy. Twój parasol na pewno tego nie przetrwa. Za to dobrym pomysłem będzie zabranie wodoodpornej kurtki (niektóre są tylko hydrofobowe, a to nie wystarczy) i nieprzemakających spodni oraz butów. Jeśli lecisz zimą, a Twoje buty mają tendencję do ślizgania się, zaopatrz się też w specjalne antypoślizgowe nakładki. Bez nich może być ciężko podejść do niektórych atrakcji.

Trudno wyobrazić sobie siłę islandzkiego wiatru, ale ten krótki filmik powinien trochę naświetlić sprawę (źródło: Newsflare):

28. Co za problem wjechać w jakiś tam interior osobówką!

Drogi w tak zwanym interiorze, czyli wewnątrz wyspy są, ale o ich stanie można byłoby pisać opowieści. Jeżeli przy jakiejś drodze widzisz znak dopuszczający do poruszania się nią jedynie auta 4×4, weź to pod uwagę. Jeżeli cokolwiek stanie się Twojemu samochodowi, nawet najdroższe ubezpieczenie na nic się nie zda. Zimą drogi te w ogóle są zamykane (i otwierane ponowne w okolicach końca czerwca), dlatego też nie zgrywaj cwaniaka i nie łam zakazów. W końcu po coś zostały ustanowione.

29. Wypożyczyłem auto 4×4, teraz już naprawdę jestem królem szos!

Jestem bardzo ciekawa, jak będzie wyglądało Twoje pierwsze przekroczenie jakiejkolwiek większej rzeki, jeśli nie masz żadnego doświadczenia. Podeślij koniecznie filmik ;) Podstawowa zasada – nie zgrywaj cwaniaka. Nie wszyscy muszą wszystko od razu umieć.

30. Islandczycy to przecież taki miły naród – zaoszczędzę na transporcie, noclegach i wyżywieniu.

Jeśli lecisz tam z takim nastawieniem, to puknij się w głowę, ok? Zanim wpadniesz na tak genialny pomysł, żeby OCZEKIWAĆ od kogoś darmowej podwózki noclegu/miejsca na namiot i jeszcze kolacji, przemyśl sobie z 5 razy, czy rzeczywiście powinieneś podróżować. Inna sprawa, jeśli ktoś sam Ci to zaproponuje, ale jadąc na Islandię (czy gdziekolwiek indziej) z takimi oczekiwaniami, lepiej dobrze się nad sobą zastanów. Chce Cię ktoś podwieźć, ale za opłatą? Nie oburzaj się, nie strzelaj fochów. To, że ktoś zaproponuje Ci pomoc, ma być tylko miłym dodatkiem do wyjazdu, nie zaś jego elementarną składową od którego uzależnisz później ocenę danego kraju. To, że dla Ciebie coś jest darmowe, nie oznacza, że rzeczywiście to nic nikogo nie kosztuje.

Islandia to niesamowity kraj, ale na pewno nie każdy go doceni. Jeżeli szukasz miejsc imprezowych, tłocznych, głośnych – wstukaj w wyszukiwarce lotów inny kierunek. Kraina lodu i ognia to miejsce gdzie docenia się kontakt z przyrodą. Dzikość i różnorodność krajobrazu nietkniętego ludzką ręką. Mam nadzieję, że Islandia nie zmieni się i po przeżyciu tego gigantycznego boomu turystycznego pozostanie sobą jeszcze przez długi czas. Najważniejsze jednak, żeby ją szanować. Przecież jesteśmy tam tylko gośćmi.

Spodobał Ci się powyższy tekst? Polub go na Facebooku lub udostępnij, może komuś się przyda! A może szukasz inspiracji do zaplanowania swojego kilkudniowego wyjazdu? Zajrzyj koniecznie do naszych planów podróży

Rocznik 86. Zarażona podróżniczym bakcylem od ponad 18 lat, raczej bez szans na wyleczenie. Lubiąca ciepełko miłośniczka Azji Południowo-Wschodniej oraz paradoksalnie… Islandii. W wolnej chwili zajmuje się swoimi pozostałymi pasjami jakimi są rośliny owadożerne oraz amatorsko fotografia.

Ceny na Islandii - czy rzeczywiście jest tam tak drogo?
Wędzona wątroba z dorsza - islandzki przysmak

Powiązane wpisy

Booking.com

82 Comments

  1. Marcin

    Bardzo dziękuję za cenne informacje podane w kapitalny sposób. Trasa na początku września zaplanowana i z rad zamierzam skorzystać bez dwóch zdań. Mam jednak pytanie jak wygląda kwestia nocowania po ostatnich zmianach w kwestii nocowania na islandii, która do tej pory miała bardzo zbieżne przepisy z norweskimi.

    Odpowiedz
    1. Monika BorkowskaMonika Borkowska (Autor posta)

      Za tydzień ruszamy po raz kolejny w tamte strony – w planach mamy noclegi w namiocie i ewentualnie w aucie, więc po tym wyjeździe bedę mogła powiedzieć, jak to teraz jest z tym nocowaniem na dziko. Na chwilę obecną wiem tyle, że duży nacisk kładziony jest na spanie na kempingach, aczkolwiek oficjalnego zakazu spania w miejscach oddalonych od siedzib ludzkich ponoć nie ma. Zobaczymy…

      Odpowiedz
      1. Marcin

        No to tak jak ja. I auto i namiot. No właśnie ten nacisk na kempingi mnie interesuje. Jak wygląda spanie z daleka od siedzib ludzkich w praktyce. Będę wdzięczny za nowe spostrzeżenia. Miłych wrażeń. p.s. worki na liście must have są:)

        Odpowiedz
  2. Jędrzej

    Po mojej podróży na Islandię potwierdzam wszystkie punkty. Szczególnie te dotyczące samochodu! Przez 10 dni podróży spotkaliśmy 2 burze piaskowe, 3 DNI bardzo mocnego wiatru (6-7 w skali beauforta) oraz oczywiście śnieg, deszcze i grad!
    Brakuje mi punktu 31! Idąc na Glymur trzeba przygotować się na nie lada wyprawę. Dwie godziny na t ę trasę to naprawdę dobry czas. Szczególnie jak trzeba przejść przez wodę aby dojść do kładki! Dobre buty to punkt obowiązkowy. Przydać się może też ręcznik to wytarcia nóg. Jednak widoki jakie ten wodospad serwuje niwelują wszelkie niedogodności związane z jego zdobywaniem! Przyda się też wodoodporny worek na elektronikę!

    Odpowiedz
    1. Monika BorkowskaMonika Borkowska (Autor posta)

      Coś czuję, że ta lista się rozszerzy jeszcze co najmniej o kilka punktów :) A wodoodporne worki to genialna sprawa!

      Odpowiedz
  3. Agrafka Geografka

    Opisałaś wszystko to, co najbardziej mnie wkurza jak jadę z nieogarniętymi znajomymi :D To, że ludzie nie wiedzą czegoś o danym kraju – co jestem w stanie zrozumieć, nikt nie jest idealny, a ja nie wymagam dokształcania się w danej dziedzinie – to wnerwia mnie ignorancja i myślenie „jakoś to będzie” albo „kocham spontan”. A już hitem jest wyprawa latem w góry lub chłodniejsze rejony świata i brak odpowiedniego ubioru. Ludzie! Halo!

    Odpowiedz
  4. Joanna

    Trochę mi to przypomina Norwegię, ale jest chyba jeszcze więcej ograniczeń. W każdym razie bardzo przydatny wpis!

    Odpowiedz
    1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

      Dziękuję! W temat Norwegii będę musiała wgryźć się od nowa – tak dawno mnie tam nie było… Trzeba będzie do Norwegii wrócić i porównać oba państwa!

      Odpowiedz
  5. Anonim

    Bardzo trafne spostrzeżenia! Wieloryba nie próbowałam i nie zachęcam, bo fakt, że Islandia jako jeden z 3 krajów na świecie notorycznie łamie prawa i poluje na gatunki zagrożone wyginięciem uważam za ich wielką ujmę :(
    Dodałbym jeszcze jedną rzecz do listy: Jesteś zamarznięty do kości, marzysz o gorącym odświeżającym prysznicu, a wychodzisz otoczony wonią jaja

    Odpowiedz
    1. Anonim

      21. Te piszczące Azjatki w kocich czapkach, ktore wyprzedza fala sa nieznośne

      Odpowiedz
  6. malewojaze.pl

    Z numerem 20 nie do końca się zgodzimy, bo i na to patent znaleźli :) Na campingach płaciliśmy im kartą za prysznic, a w zamian dostawaliśmy monety do wrzucenia w automat :)
    Reszta punktów to sama prawda!

    Odpowiedz
  7. Anonim

    Eliza Kulczycka

    Odpowiedz
  8. Anonim

    Kinga Grzesiak

    Odpowiedz
    1. Anonim

      Te gorące źródła i tak mnie przekonują XD

      Odpowiedz
    2. Anonim

      To prawda, aczkolwiek gorące źródła są też w Polsce

      Odpowiedz
    3. Anonim

      Ale nie w takiej scenerii haha

      Odpowiedz
    4. Anonim

      Oj tam narazie musi wystarczyć polska XD może kiedyś się uda

      Odpowiedz
    5. Podróżowisko.pl

      Sceneria scenerią, ale w Polsce też może być ciekawie :D

      Odpowiedz
    6. Anonim

      Kiedyś na pewno

      Odpowiedz
  9. Anonim

    Martyna M-wska

    Odpowiedz
    1. Anonim

      Szczerwa prawda
      Wiec wyjazd na Islandię = duży worek

      Odpowiedz
    2. Podróżowisko.pl

      Martyna M-wska ewentualnie pozostaje namiot i duży worek z jedzeniem z PL ;) Przy wyjeździe latem, noclegach na łonie natury, podróżowaniu stopem można Islandię zwiedzić w wersji dość mocno budżetowej :D

      Odpowiedz
    3. Anonim

      Podróżowisko.pl Martyna M-wska mieszka na Islandii

      Odpowiedz
    4. Podróżowisko.pl

      Paulina Gniadek aaa, no to jak tak to rzeczywiście, ciężko byłoby przetrwać pod namiotem Martyna M-wska troszkę zazdroszczę ;) Mogę wiedzieć, jak długo już?

      Odpowiedz
    5. Anonim

      Podróżowisko.pl krótko ale wystaczającą by zwiedzić Islandię w załóż i w szerz
      Prowadzimy bardzo podróżniczy tryb życia nie tylko po Islandi ✈️ Pozdrawiam

      Odpowiedz
  10. Bardzo przydatny wpis. Na pewno do niego wrócę, kiedy będę planować podróż na Islandię. Islandia cały czas czeka na realizację:) Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  11. Anonim

    Czym więcej drążę temat wizyty tam, tym bardziej jestem przekonana ze to znakomity pomysł. Dzięki za porady ;)

    Odpowiedz
    1. Anonim

      Jadę z Tobą

      Odpowiedz
    2. Podróżowisko.pl

      Nie ma sprawy ;) Pewnie, że to znakomity pomysł, Islandia słusznie zasługuje na te wszystkie ochy i achy! :D

      Odpowiedz
  12. Paweł

    Świetnie opisane, przydatne rady, znakomity język, bardzo fajnie się to czyta. Trafiłem na Twojego bloga właśnie przez ten wpis i mam zamiar zostac tu na dłużej.

    Odpowiedz
    1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

      Dzięki wielkie za miłe słowa! Mam nadzieję, że znajdziesz tu więcej interesujących tekstów. Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  13. Anonim

    Edyta Kłos-Śląska

    Odpowiedz
  14. Anonim

    Grzegorz Morbid Markowski

    Odpowiedz
  15. Lewiatan

    Bardzo przydatne rady. Skorzystam na pewno, bo planuję podróż na Islandię, ale dzięki temu tekstowi zastanowię się czy aby na pewno warto to robić latem, skoro nie można wtedy zobaczyć zorzy polarnej..
    Dzięki

    Odpowiedz
    1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

      Tak naprawdę warto i latem i zimą – w trakcie tych dwóch pór roku można doświadczyc Islandii na dwa zupełnie różne sposoby!

      Odpowiedz
    2. Kuba

      To od siebie polecam odwiedzenie Islandii pod koniec września! Nie ma jeszcze śniegu, wszystko jest przejezdne, ale pod koniec sezonu nie ma już aż tak dużej liczby turystów. No i można zobaczyć zorzę polarną ;)

      Odpowiedz
      1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

        A jak wygląda wtedy sprawa z cenami noclegów, wynajmu auta itp.?

        Odpowiedz
  16. Endzii

    Przygoda piękna. Marzy mi się żeby się tam wybrać :) napewno rady wezmę do siebie :) super ze ludzie robią takie posty dla innych :)

    Odpowiedz
    1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

      Powodzenia w realizacji marzenia! :)

      Odpowiedz
  17. TwojeMapy.com

    A znacie tę Turystyczną Mapę Islandii? Świetna pamiątka po podróży!
    http://www.twojemapy.com/mapy-scienne/mapa-islandii-czyli-islandia-atrakcje/

    Odpowiedz
  18. IceStory

    Bardzo dobra lista <3 dodalibyśmy jeszcze coś, o czym pisaliśmy w książce, a co wiąże się z brakiem publicznych toalet :D

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Aaa! Dziękuję!!! :D Zimą takie niespodzianki nie rzucały się nam aż tak bardzo w oczy ;) Ale fakt, musi być z tym problem, skoro toalet jest jak na lekarstwo a te, które już nawet są, czasem stoją zamknięte… Pozdrawiam autorów mojej ulubionej książki o Islandii ;)

      Odpowiedz
    2. Anonim

      ❤❤❤

      Odpowiedz
  19. Karolina

    Napisane tak jakbyś była wszechwiedzaca. Można było ten artykuł ubrać w inne słowa, a nie tak grubiańsko.
    Rady dobre i przemyślane ale co z tego jak ktoś kto powinien to przcczytac zrazi się po pierwszym punkcie.

    Odpowiedz
    1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

      Hej! Dzięki za czas poświęcony na zapoznanie się z treścią i komentarz. Dotychczas spotkałam się z niesamowicie pozytywnym odbiorem tego tekstu (co aż mnie samą zaskoczyło!), więc wszystko wskazuje na to, że opis tematu i użyte słowa po pierwszym punkcie odbiorców ogółem nie zraziły ;) Grubiańsko? Wprost zaznaczam, że część rad należy potraktować z przymrużeniem oka i taki ma być w moim założeniu wydźwięk tego artykułu. Jego odbiór zależy jednak w znacznej mierze od poczucia humoru i umiejętności spojrzenia na pewne zagadnienia z dystansem – nie odpowiadam więc w żaden sposób za to, jak ktoś podejdzie do powstałego tekstu. Drugą sprawą jest to, że jednym z celów powstania tego poradnika było piętnowanie braku wyobraźni będącego czasem wyrazem (niestety) głupoty. O ile np. niewiedzę o panujących na Islandii zmiennych warunkach pogodowych da się prosto wytłumaczyć, o tyle nie będę miała taryfy ulgowej dla tych, którzy świadomie łamią zakazy ustanowione dla ich własnego zdrowia i życia. Lub z premedytacją żerują na innych. A to jest niestety nagminne i niestety nie tylko tam… Takie zachowania należałoby ubrać w jeszcze ostrzejsze słowa. Aaa… i ostatnia sprawa. Wydaje mi się, że tekst ten bardzo wyczerpuje temat, więc słowo „wszechwiedząca” uznaję za komplement ;) Pozdrawiam!

      Odpowiedz
      1. Paweł

        Aż miałbym ochote kliknąć lubię to

        Odpowiedz
        1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

          Tej opcji póki co w komentarzach nie przewiduję ;)

          Odpowiedz
      2. Karolina

        Tyle się napisałaś na hejtera xDD
        Nie no żartuje, to wciąż ja. Miałam na calu konstruktywnie skrytykować Twój artykuł czy post, nie istotne, ale najwyraźniej to tylko mi się nie podoba więc się nie liczy. Ktoś musi zawsze się czepić, tym razem to tylko ja xD

        Odpowiedz
        1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

          Po pierwsze: jestem gadułą… Po drugie: e tam, od razu hejtera – zawsze miło podyskutować ;) Po trzecie: jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził :P

          Odpowiedz
  20. Klaudia ja Zwykła Matkaa

    To jest marzenie mojego męża, wycieczka na Islandie. Polacy potrafią być wszechwiedzącymi chojrakami ;). Ja chcę mu zrobić niespodziankę na 40 urodziny, z pewnością podejdę do tego z rozwagą. Mam znajomych którzy sporo tam przebywali, myślę że pomogą.

    Odpowiedz
    1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

      Najważniejsze to nie cwaniakować i podchodzić do wszystkiego z rozwagą, tak więc nie wątpię, że sobie poradzicie! ;) Taka urodzinowa niespodzianka to jest dopiero coś!

      Odpowiedz
  21. Anonim

    Islandia zima rok temu była cieplejsze niż polska dziś, ale przygoda supet

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Prawda to! Islandzkie zimy mogą być cieplejsze! Przed pierwszą zimową podróżą zastanawialiśmy się, jak bardzo tam wymarzniemy, ale okazało się, że było tam kilka stopni cieplej niż u nas :) Tyle że wiatr dawał czasem w kość…

      Odpowiedz
  22. Anonim

    Taka droga nas zastała jadąc na domki blisko gejserów

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Ciągle się zastanawiam, co takiego ta Islandia w sobie ma, że nawet taka pogoda może zachwycać

      Odpowiedz
  23. Tymek

    Zawsze chciałem wybrać się na Islandię, nie tylko ze względu na jej dzikość, ale głównie ze wględu na dynamikę jej powstawania, to jak pod względem geologii, zwłaszcza wulkanizmu jest ona niebezpieczna i jednocześnie fascynująca. Dzięki Twojemu wpisowi, będę wiedział jak odpowiednio organizacyjnie się do takiej wyprawy przygotować. Świetny poradnik!

    Odpowiedz
    1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

      Dziękuję! Starałam się podejść do tematu jak najbardziej wyczerpująco :) Pozdrawiam i życzę jak najszybszego wyjazdu do tej niezwykłej krainy lodu i ognia!

      Odpowiedz
  24. Inga

    Kiedyś bardzo chciałam zobaczyć ten kraj obniżę się jeszcze wybiorę. Przeczytałam calutki artykuł, wiele rzeczy mnie na prawdę zaskoczyło. Mega ciekawe

    Odpowiedz
    1. Monika | Podróżowisko.plMonika | Podróżowisko.pl (Autor posta)

      Na wiele rzeczy na Islandii trudno się przygotować, więc im więcej informacji jest dostępne, tym lepiej – to była między innymi jedna z przyczyn powstania tego artykułu. Troszkę pracy ten tekst kosztował, więc tym bardziej cieszę się, że coś Cię w nim zaciekawiło ;)

      Odpowiedz
  25. Anonim

    Jolun u mnie macie free nocleg i samochód zapraszam was ponownie na dłużej może w święta?

    Odpowiedz
  26. W podróży. Od czasu do czasu

    Dzięki za ten wpis – ruszamy na wyspę za 60 dni!

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      My wracamy na Islandię już za 20! :D :D :D Dobrej pogody i niezapomnianych przeżyć!

      Odpowiedz
    2. W podróży. Od czasu do czasu

      Podróżowisko.pl Dzięki i nawzajem!

      Odpowiedz
  27. Anonim

    Właśnie wróciłam z Islandii z kilkudniowej – króciutkiej przygody,zabawna sprawa – bo był to spontan – a zabiezpieczyłyśmy się przed „ryzykami”, jakoś przy okazji i z dużym fartem bo w tekście jest prawda i tylko prawda:-)
    Przydatne bardzo
    Kraj jest piękny i ja tam wrócę

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Święta prawda! Islandia to jedno z najpiękniejszych miejsc (o ile nie najpiękniejsze ;) ), w których dotychczas byliśmy :) Super, że wyjazd się udał! Mam nadzieję, że ostatnie wichury nie pokrzyżowały Waszych planów na wyspie

      Odpowiedz
  28. Anonim

    To prawda Islandia nie należy do tanich miejsc. Za to bardzo piękne miejsce

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Czyżby Błękitna Laguna? :D

      Odpowiedz
    2. Anonim

      Tak. Magiczne miejsce

      Odpowiedz
    3. Podróżowisko.pl

      Jolanta Tandecka wciąż przed nami! Może za te kilka tygodni uda się nam ją odwiedzić. W planach mamy w końcu kilka gorących źródeł ;)

      Odpowiedz
    4. Anonim

      Proszę pozdrowić od mnie Islandie. Życzę cudownego pobytu i wielu niezapomnianych wrażeń☺

      Odpowiedz
    5. Podróżowisko.pl

      Jolanta Tandecka dziękuję!!! A i pozdrowienia przekażemy na pewno!

      Odpowiedz
    6. Anonim

      Jak cos zrobcie juz rezerwacje .Ja robiłam 2 tyg przed wylotem i tylko 21godzina nam się trafiła. Tak oblegane

      Odpowiedz
    7. Podróżowisko.pl

      Justyna Sikora 2 tyg. wyprzedzenia?! O rany… Dobrze wiedzieć… Coś czuję, że w takim razie skończy się ta nasza przygoda jedynie w dzikich źródłach…

      Odpowiedz
  29. Anonim

    Świetny tekst :) Islandia od lat jest nr 1 na mojej liście podróżniczych marzeń

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Dziękuję! Życzę jak najszybszego zrealizowania tego marzenia! :)

      Odpowiedz
  30. Anonim

    Świetny artykuł, interesujący i przydatny :)

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Dziękuję! Starałam się przygotować ten tekst w miarę możliwości jak najbardziej wyczerpująco ;)

      Odpowiedz
    2. Anonim

      Taki właśnie się wydaje. Bardzo szczegółowy i dotyka wielu aspektów :)

      Odpowiedz
  31. Anonim

    Bardzo fajny i na pewno przydatny artykuł. Dzięki!

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Trochę pracy wymagał, więc tym bardziej cieszę się, że efekt przypadł do gustu! :)

      Odpowiedz
  32. Anonim

    Tak, każdy punkt w punkt …

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Dziękuję! Cieszę się, miło mi to czytać :D

      Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close