Międzynarodowy Festiwal Czekolady i Słodyczy w Warszawie

Jestem wielką fanką czekolady… Chociaż nie, to złe określenie. Prawidłowo powinnam powiedzieć: JESTEM UZALEŻNIONA od czekolady. Nie wyobrażam sobie życia bez możliwości zjedzenia chociażby małego kawałeczka czekolady. Między innymi to uzależnienie zaprowadziło mnie w tym roku do czekoladowego królestwa jakim niewątpliwie jest Belgia. Możecie sobie wyobrazić jak się czułam w tych wszystkich małych sklepikach z pralinami. Uwierzcie, naprawdę było mi trudno opanować się, żeby nie spróbować każdego sprzedawanego tam rodzaju słodkości. Jako że lubię eksperymentować z nowymi smakami, chętnie próbowałam nawet czekolad z prażoną cebulką, boczkiem, o smaku coli… Przyznaję, że było to dość ciekawe doświadczenie, ponieważ nie spodziewałam się, że połączenie takich smaków może być tak dobre.

Czekolada w moim domu znika dość szybko, ale zawsze staram się mieć zachomikowaną jakąś tabliczkę – zgodnie z wyznawaną przeze mnie zasadą, że czekolada jest najlepszym przyjacielem kobiety gdy ta ma gorsze chwile ;)

W związku z tym moim uzależnieniem, nie mogłam sobie odmówić okazji uczestniczenia w święcie czekolady w Warszawie. W ten weekend w stolicy, a dokładnie w Pałacu Kultury i Nauki, odbywa się pierwszy Międzynarodowy Festiwal Czekolady i Słodyczy (14-16.11.). Wiele europejskich państw obchodzi takie święto jesienią, tak więc dlaczego Polska miałaby być gorsza? Nie mogło mnie tam zabraknąć. Zazwyczaj w piątek, po całym tygodniu pracy spieszę się, żeby jak najszybciej dotrzeć do domu i zasłużenie odpocząć, ale tym razem postanowiłam zostać w Warszawie wraz z mężem nieco dłużej. Warto było… Czułam się jak dziecko w sklepie z zabawkami :D

IS_PB140187fot. Francuskie makaroniki na Festiwalu Czekolady i Słodyczy

Na miejscu byliśmy w okolicy 16:30 w związku z czym przywitała nas kolejka, ale szła bardzo sprawnie i już po kilku minutach znaleźliśmy się w części, która przeznaczona została na czekoladowy festiwal. Jak się później okazało piątkowe kolejki były niczym. Ludzie mieścili się wewnątrz budynku, natomiast w sobotę kolejki zakręcały podobno już daleko od wejścia… Czas oczekiwania według niektórych relacji – minimum dwie godziny! Ale przy takim rozreklamowaniu imprezy, można było się tego spodziewać. Wychodzi na to, że najlepszym dniem na wizytę był piątek.

W środku było naprawdę ciasno. Momentami ciężko było gdziekolwiek podejść, ale zdarzały się chwile, gdy przy niektórych stoiskach prawie nikogo nie było. Warto było polować na takie okazje, bo można było wtedy dowiedzieć się kilku ciekawostek na temat produkcji różnych smakołyków.

IS_PB140046fot. Festiwal Czekolady i Słodyczy

Wśród licznych stoisk różnych wystawców, zobaczyć można było prawdziwe czekoladowe arcydzieła. Poza tortami, można było spróbować wypatrzyć pośród tłumu odwiedzających różne figury z czekolady – psy, orła, warszawską syrenkę i wiele innych.

Organizatorzy imprezy wpletli w program konkurs na najpiękniejszy tort. Wszystkie wyglądały pięknie, ale przy niektórych z nich można było zastanawiać się, w jaki sposób zostały zrobione. Mnie najbardziej spodobały się dwa poniższe torty – pierwszy przyozdobiony pawiem, a drugi przedstawiający Dolinę Muminków. Akurat dobrze trafiliśmy i torty oglądaliśmy w prawie pustej sali.

torty2 fot. Konkursowe torty

IS_PB140099fot. Konkursowy tort

IS_PB140130fot. Konkursowe torty

Organizatorzy festiwalu zorganizowali również pokaz czekoladowej mody w wykonaniu Joanny Profus z Pracowni Rarytasów E.Wedel – na czekoladowych manekinach podziwiać można było czekoladowe sukienki, leginsy i żakiecik stworzony z białej czekolady. Ubrania te są jak najbardziej jadalne, nawet do ozdoby leginsów użyto jadalnego brokatu. Jedna taka figura waży ok. 20-30kg – Wam też ślinka cieknie na myśl o takiej ilości czekolady? ;)
Jedno z ubrań – co niestety nie było widoczne z daleka – miało podobno zachowaną fakturę skóry gekona. W jaki sposób można osiągnąć taki efekt? Podobno czekolada jest po prostu rozwałkowywana na odpowiednim materiale, przez co przejmuje jego fakturę. Następnie każde z ubrań zostało dokładnie złożone – płatek do płatka, frędzelek do frędzelka. Efekt końcowy robi wrażenie – naprawdę trudno stwierdzić, że widoczne ubrania są jedynie czekoladowymi kopiami oryginałów stworzonych przez projektantkę Agnieszkę Maciejak. Chciałoby się schrupać taki ciuszek.

IS_PB140107fot. Kolekcja czekoladowej mody

Wystawa tortów i kolekcja czekoladowej mody pokazane zostały w oddzielnej sali. Wracając do głównej sali festiwalu, można było przyjrzeć się z bliska takim oto tortom – nie wiem, czy były „jadalne”, ale wyglądały niesamowicie.

torty1fot. Torty przy jednym ze stoisk – ciekawe czy jadalne?

torty3fot. Czekoladowe/ cukrowe cuda

IS_PB140039fot. Świąteczne cukrowe zdobienia

IS_PB140140fot. Pszczeli torcik

Jeśli ktoś zgłodniał, mógł posilić się słodkimi dziełami sztuki cieszącymi oczy i kuszącymi na prawie każdym stoisku. Zgodnie z zapewnieniami organizatorów, w trakcie imprezy miały odbywać się liczne degustacje, jednak niestety my załapaliśmy się jedynie na degustację cukierków. Wszystko inne było płatne, a wydaje mi się, że ceny były trochę zawyżone.

Jeśli ktoś przyszedł z zamiarem zakupu czegoś słodkiego na wynos, mógł pokusić się np. na zakup wedlowskich pralin (najoryginalniejsze smaki to malina z wanilią i pralinka różana), francuskich makaroników (w cenie od 4 do 4,5zł/szt.) lub czekolad z różnymi dodatkami (orzechami, truskawkami lub suszonymi płatkami kwiatów).

IS_PB140050

IS_PB140051

IS_PB140138   IS_PB140181

IS_PB140035 fot. Czekolady z różnymi dodatkami, m.in. suszonymi płatkami kwiatów

A wiecie, które stoisko podobało mi się najbardziej? Było to stoisko pracowni artystycznej Sarzyński (z piekarni Sarzyński pochodzą znane chlebowe koguty z Kazimierza Dolnego). Przyozdobione zostało w iście świątecznym klimacie, a na stole rozłożone zostały piernikowe pyszności. Nie mogłam oderwać wzroku od jednego piernikowego reniferka, dlatego opuścił on festiwal razem ze mną ;) Jest tak śliczny, że szkoda będzie go teraz zjeść… Poza reniferami, można było kupić również piernikowe domki, choinki i mikołaje. Wszystko perfekcyjnie ozdobione i zapakowane.

IS_PB140174

IS_PB140171fot. Piernikowe cuda

IS_PB140167fot. Mikołaje z piernika

IS_PB140166fot. Piernikowe renifery

W programie imprezy organizatorzy zachęcali do obejrzenia różnych pokazów, ale niestety nie załapaliśmy się na żaden w całości. Obejrzeliśmy fragment tworzenia pralin, ale spóźniliśmy się na niewielki pokaz tworzenia cukrowych dekoracji. Następnym razem będziemy musieli lepiej zaplanować naszą wizytę na takiej imprezie.

A na koniec zawędrowaliśmy do chyba największej atrakcji tego weekendu – czekoladowej kolejki. Dorośli wpatrywali się w przejeżdżający pociąg z niewiele mniejszym zainteresowaniem niż ich dzieci. Cała makieta (z wyjątkiem torów) została wykonana z czekolady. Ciekawe ile surowca musieli zużyć jej twórcy? Całości dopełniał unoszący się wokoło intensywny zapach gorzkiej czekolady.

IS_PB140191fot. Czekoladowa kolejka

IS_PB140195fot. Czekoladowa kolejka

IS_PB140205fot. Czekoladowa kolejka

Jeśli chcecie zrobić małe czekoladowe zakupy lub po prostu przyjrzeć się z bliska tym różnym słodkim cudom i poczuć ich intensywny czekoladowy zapach, lepiej się pospieszcie – festiwal kończy się już jutro!

Imprezę uważam za udaną, mam nadzieję, że zagości ona na stałe w kalendarzu warszawskich imprez bo chętnie wybiorę się na taki festiwal również w przyszłym roku. Mam tylko nadzieję, że następnym razem impreza zorganizowana zostanie w bardziej pojemnym miejscu.

A na zakończenie przytoczę tu krążące ostatnio po internecie zdanie. Potraktujcie je z przymrużeniem oka jako doskonałą filozofię dla łakomczuchów:
Czekoladę pozyskuje się z ziaren kakaowca – kakaowiec to roślina. Cukier pozyskuje się z buraków cukrowych. One też należą do kategorii „roślina”, dokładnie są to warzywa. Czyli czekolada jest warzywem. Idąc dalej – batoniki czekoladowe zawierają też mleko, są zatem dobre dla zdrowia. Rodzynki, wiśnie, skórka pomarańczowa oraz truskawki otoczone czekoladą, zaliczają się do owoców, dlatego jedz ich tyle, na ile tylko będziesz mieć ochotę. Czekolada jest dobra na stres. Zauważ „STRESSED” czytane od końca to: „DESSERTS” czyli desery. Od dziś się nie przejmuj… przecież od warzyw się nie tyje.” ;)

 

PS. Wybaczcie kiepską jakość zdjęć, ale niestety tym razem nie byłam przygotowana i miałam ze sobą jedynie niewielki aparacik, który ledwo radził sobie w trudnych warunkach oświetlenia…

 

Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu
Zaduszkowe smakołyki

Powiązane wpisy

4 Comments

  1. karolsky

    Żeby się tam dostać w normalnych godzinach, trzeba było 1,5h na zimnie stać. Lipa – poszedłem do Wedla

    Odpowiedz
  2. Warszawskiedni

    Świetne zdjęcia ;) Szczególnie torty konkursowe do których nie udało się Nam dotrzeć ;)

    Odpowiedz
  3. Gliko

    Festiwal był niesamowity, a torty o ktorych piszesz czy były jadalne? to zalezy co masz na maysli :P masa ktora były dekorowane oczywiscie ze byłamjadalna bo to masa de dekoracji torow, torty wszytskie jakie znalazly sie na festiwalu to atrapy, w srodku zamiast ciasta sa styropianowe kazki. normalny tort nie wytrzymałby w takich warunkach 3 dni :P a wezmy pod uwage ze tez robiony byl kilka dni rpzez festiwalem. akurat te piekne z nemo i smokiem to torty stoiska Sugar-Craft stworzone go rpzez firme Irca. to sklep interentowy tkroy lada chwila sie uruchamia i tam bedzie mozna kupic wszystkie cuda do lepienia w domu takich pieknych dekoracji :]

    Odpowiedz
  4. Karioka

    Niesamowite:) Szkoda, że nie mogę się znaleźć na tym czekoladowym festiwalu. Dzięki za ciekawe fociaczki z imprezy:) Robią wrażenie muszę przyznać;)

    Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close