Poradnik: Jak się spakować i nie zwariować?

Wielka wyprawa tuż tuż, ale ogarnia Cię panika na myśl o spakowaniu się? Spokojnie – to jedynie kwestia dobrej organizacji i przemyślenia paru spraw nieco wcześniej. Tym razem postanowiłam spisać kilka rad dotyczących pakowania. Sprawdzonych na własnej skórze!

Fot. Pixabay

Wiele osób pyta mnie, jak pakuję się na wyjazdy. Cóż… odpowiedź zależy od tego, czy w cenie biletu jest bagaż rejestrowany (nadawany do luku bagażowego) czy też tylko podręczny. Najczęściej podróżujemy jednak tylko z niewielkimi plecakami, dlatego trzeba każdorazowo dobrze zaplanować co, ile i na kiedy będzie nam potrzebne. Na wyjazdy z większą walizką czasem zaszalejemy, ale też staramy się nie przesadzać z ilością zabieranych rzeczy. Szczególnie, że linie lotnicze mają swoje limity bagażowe. Poniżej spisałam kilka sposobów na skuteczne i bezstresowe pakowanie na wyjazd. Nieważne czy tylko na weekend, czy na miesiąc – zasady te sprawdzą się zawsze.

Bagaż podręczny – plecak czy walizka?

Pierwsze pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać: w co się spakujemy? Niezależnie od tego, czy lecimy z bagażem rejestrowanym czy tylko z podręcznym, ja zawsze do kabiny zabieram ze sobą mieszczący się w określonym przez linię lotniczą limicie wymiarów plecak. Plecak ma dla mnie tę przewagę, że nie muszę go za sobą ciągać. Cenię wygodę, a nie ma dla mnie nic bardziej komfortowego niż bagaż na plecach i wolne ręce. Nie wyobrażam sobie wędrówek z dodatkowym ogonem w postaci walizki, nieważne jak lekka czy poręczna by była. Dodatkowym plusem jest to, pasażerowie z plecakami mniej rzucają się w oczy obsłudze lotniska. Np. przy lotach z Aten nigdy nie zostaliśmy poproszeni o włożenie swojego bagażu do kosza sprawdzającego jego wielkość. Zawsze byliśmy puszczani, nawet jeżeli ten bagaż na pierwszy rzut oka mógł wzbudzać pewne podejrzenia. Za to wszystkich podróżujących z walizkami zatrzymywano – plecak, nawet jeśli będzie trochę za duży, łatwiej upchnąć w takim koszu. Posiadacze walizek musieli się czasem nieźle napocić żeby tylko słono nie dopłacać do swojego lotu. Po co psuć sobie urlop niepotrzebnym stresem?

Jest jeszcze jedna zaleta plecaka – jeżeli na mój bagaż podręczny zabraknie miejsca w schowku nad głowami, bez problemu umieszczę go pod poprzedzającym siedzeniem i wciąż będę miała miejsce na nogi. No i dużo łatwiej dostanę się do jego zawartości.

Jakiś czas temu udało mi się zakupić prostokątny plecak, który wygląda jak mała walizka. Mieści się w wymiarach Wizz Air, ale jest bardzo pojemny. Może nie wygląda jakoś zachwycająco, ale najważniejsze, że jest funkcjonalny i pomieści naprawdę sporo. Jedyną jego wadą jest to, że nie posiada pasa biodrowego.

Mój plecak jest wodoodporny, ale warto na wszelki wypadek zabrać ze sobą chroniący przed deszczem pokrowiec.

Bagaż rejestrowany

Tu moim zdaniem mamy większą dowolność. Jeżeli lecimy w jedno miejsce i nie planujemy zbyt często zmieniać miejsc noclegu, warto zabrać walizkę. Łatwiej w niej cokolwiek znaleźć, ubrania mają mniejsze szanse na wygniecenie, walizka ponadto lepiej ochroni zawartość. Jeżeli jednak co noc chcemy być gdzieś indziej, walizka uprzykrzy nam życie. Wyobrażacie sobie kilometry wędrówek, wciąganie jej po schodach, problemy z umieszczeniem bagażu w małym środku transportu? Gdy byliśmy na Sri Lance, przez cały wyjazd mieliśmy kierowcę – mogliśmy dzięki temu spakować się do walizek. Jednak na pierwszy nocleg jechaliśmy tuk-tukiem. Ile ten Lankijczyk namęczył się z naszymi walizami to wiemy tylko my i on. Jeżeli zamierzacie się często i intensywnie przemieszczać, warto zabrać porządny plecak z pasem biodrowym i piersiowym.

Nie ma co przeginać z pojemnością. Wyjazd z 80l plecakiem na jedną osobę to gruba przesada. Miesiąc w Azji z 15l plecaczkiem da się przeżyć, ale nie każdemu musi to odpowiadać. Nie jestem zwolennikiem żadnej z tych skrajności. Warto rozważyć tę kwestię przy zakupach. Mamy dwa plecaki – jeden 45 l, a drugi 60 l. Przy pakowaniu zawsze zostaje nam luz na różności przywożone z podróży. Gdy zabieramy te plecaki, w kabinie samolotu mam np. tylko torebkę, w którym zmieszczą się rzeczy, których z różnych względów nie umieszcza się w luku (np. elektronika) lub mały plecak, który po złożeniu zajmuje niewiele miejsca i z łatwością – gdy jest niepotrzebny – chowa się do głównego bagażu.

Zdecydowaliśmy się już na rodzaj zabieranego bagażu, pora przejść do jego zapakowania.

Zrób listę

Dobrze przemyśl, czego będziesz potrzebować na wyjeździe – zrób listę! Możesz zacząć przygotowywać ją od razu po zakupieniu biletów. Spisz wszystkie rzeczy, które tylko przyjdą Ci do głowy. Nie zapomnij o detalach takich jak bielizna, skarpetki, baterie, ładowarki, dokumenty, zdjęcia (o ile są potrzebne) do wyrobienia wizy na miejscu czy też turystyczne sztućce. Im bardziej szczegółowo tym lepiej! Warto uwzględnić na liście ubrania pasujące do siebie – takie, z których stworzycie kilka różnych zestawów. Gdy lista będzie już gotowa, przemyśl sprawę. Czy naprawdę potrzebujesz 20 bluzek, 5 par szortów czy spódnic na dwutygodniowy wyjazd? Może lepiej ograniczyć ilość ubrań, a w zamian za to wziąć jakiś środek do prania? Zaoszczędzone miejsce wykorzystać można na przywiezienie pamiątek. Im mniej, tym lepiej. I lżej do dźwigania! Pamiętaj – pakuj mniej, niż jesteś w stanie unieść.

Jeśli ciężko Ci zrezygnować z niektórych ubrań, przed zapakowaniem ciuchów podziel je na trzy stosy. W pierwszym niech znajdą się rzeczy, które musisz zabrać bezwarunkowo. W drugim te, które chciałbyś wziąć, natomiast w trzecim – te, nad którymi się wahasz. Najpierw spakuj pierwszą kupkę, później drugą. Z trzeciej możesz coś dopakować, jeśli pozostanie Ci miejsce. Nie wypychaj jednak bagażu do granic możliwości!

Mamy stałą listę, która służy nam przed każdym wypadem. Czasem coś z niej wykreślimy, czasem coś dodamy. Jednak raczej znacząco się nie zmienia.

Każdą spakowaną rzecz odhaczaj ze swojej listy. Nie pakuj się na raty, zrób to konieczne za jednym zamachem! I nie na ostatnią chwilę! Może się okazać, że pakowanie zajmie Ci znacznie więcej czasu niż planowała(e)ś, przez co zamiast odpoczywać przed długą podróżą, zarwiesz noc.

Roluj ubrania

Nieważne, czy wybrałeś plecak czy walizkę. Ciasno zrolowane ciuchy pozwalają oszczędzić naprawdę sporo miejsca i łatwiej umieścić je w niewielkich zakamarkach bagażu. Ponadto w zrolowanych ubraniach w bagażu rejestrowanym możecie przewieźć łatwiej tłukące się rzeczy. Dobrze brać na wyjazdy ubrania niegniotące się – nie wszędzie przecież będziemy mieć dostęp do żelazka. A jeśli już coś się pogniecie? Rozwieś to w łazience gdy będziesz brać prysznic. Wilgotne powietrze powinno trochę rozprostować zagniecenia. Największe i najgrubsze ubrania włóż na dno, powstałe przestrzenie wypełnij drobniejszymi rzeczami.

W temacie ubrań jeszcze jedna uwaga – nie kupuj nowych ubrań specjalnie na wyjazd. Mogą się nie sprawdzić. Lepiej zabrać to, co już masz sprawdzone i w czym dobrze się czujesz. Nie zapomnij spakować szerokiego szala lub chusty – zajmie to niewiele miejsca, a pozwoli na szybkie zakrycie kolan lub ramion tam, gdzie jest to wymagane. Może posłużyć również przykryciu się w samolocie.

A co ze skarpetkami? Najczęściej wciskam je w buty, albo też pakuję do…

… torebek na mrożonki

Tak, tak, dobrze przeczytaliście. Na wyjeździe świetnie sprawdzą się torebki na mrożonki lub zwykłe woreczki strunowe. Ten sposób wypróbowaliśmy niedawno. Ciasno poskładane ubrania wpychamy do torebek (preferuję te z suwakiem), klękamy na nich i po wyciśnięciu powietrza ze środka szczelnie zamykamy. Myśleliśmy kiedyś o próżniowych workach, ale za dużo z tym problemu – albo trzeba korzystać przy nich z odkurzacza, albo z innych, dedykowanych sprzętów. O odkurzacz czasem ciężko, a specjalny pistolet próżniowy zajmuje w bagażu dodatkowe miejsce. I jest ciężki.

Pojemność używanych przez nas torebek? 1,5 i 3 l. Mniejsze na bieliznę, skarpetki, większe na spodnie, bluzki itd. Przy okazji rzeczy chronione są w razie zmoczenia plecaka. Niby plecak wodoodporny, ale czasem kosmetyczka lub napój może wewnątrz nie wytrzymać. A tak – ubrania są bezpieczne.

A skoro już mowa o kosmetyczce…

Najchętniej w podróż biorę kosmetyki uniwersalne. Żel pod prysznic, szampon, żel do twarzy – 3 w 1. Do tego krem do opalania z wysokim filtrem, spray na komary (w rejony tropikalne zawsze jest to środek z min. 30% DEET), pasta do zębów, składana mała szczoteczka. Dokładam jeszcze niewielką, składaną szczotkę do włosów z lusterkiem, czasem krem BB, tusz do rzęs, chusteczki do demakijażu i finito. Nie ciągam ze sobą zbyt dużych opakowań. Wiem mniej więcej, ile czego zużyję, więc kosmetyki przelewam do mniejszych buteleczek, które kupić można w różnych drogeriach lub przez Internet. Mąż ma jeszcze mniejsze wymagania, więc nasza kosmetyczka nie waży kilku kilogramów. A jak czegoś zabraknie, zawsze można dokupić to na miejscu.

Jeśli boicie się, że któryś kosmetyk rozleje się w bagażu, warto odkręcić buteleczki i zabezpieczyć ich otwory kawałkiem folii. Po powrotnym zakręceniu mamy gwarancję, że kosmetyk raczej już nie zapaskudzi całego bagażu.

Planujesz zabrać ręcznik? Wybierz ten szybkoschnący, cienki i lekki, zajmujący. Najlepiej dwie sztuki – kąpielowy i mniejszy, do rąk i do twarzy.

Apteczka podróżna

O tym nie wolno zapomnieć. Nic tak nie psuje podróży jak problemy zdrowotne w drodze, szczególnie gdy plan zwiedzania jest intensywny. Tylko raz zdarzyło się nam korzystać na wyjeździe z apteki – na Krecie, gdy mocno się poparzyliśmy, musieliśmy zakupić pantenol. Zwykle mamy jednak wszystko ze sobą. Pakujemy różne środki – leki przeciwbólowe (ibuprofen plus – w rejonach zagrożonych dengą – koniecznie paracetamol), leki na biegunkę, wytrzymałe plastry z opatrunkiem do przycinania oraz pantenol w piance.

Jeżeli przyjmujesz na stałe jakiekolwiek leki, weź ich większy zapas. Nigdy nie masz gwarancji, że Twoja podróż się nie przeciągnie – przezorny zawsze ubezpieczony.

Biżuteria

I tutaj też doskonale sprawdza się zasada im mniej tym lepiej. Zbyt duże ilości złota lub srebra mogą niepotrzebnie kusić złodzieja. Długie wisiorki i kolczyki są niepraktyczne (chyba, że planujesz wieczorne imprezy) – łatwo nimi o coś zahaczyć, zerwać je. Zabieram ze sobą jedną parę kolczyków, obrączkę i dwa pierścionki, z którymi nigdy się nie rozstaję. Żadnych naszyjników, wisiorów, łańcuszków. Zbędna biżuteria w ciepłych krajach może zostawić nieestetycznie nieopalone miejsca.

Jeżeli wyjątkowo chcę wziąć jakąś dodatkową parę kolczyków, zabezpieczam ich sztyfty wpinając je w guzik lub pakując do maleńkiego, sztywnegi pudełka po otrzymanej kiedyś biżuterii.

Obuwie

Jeśli uważasz, że na wyprawie po świecie potrzebujesz kilku różnych rodzajów sandałków, klapki na plażę, klapki pod prysznic, buty trekingowe, tenisówki, kapcie do hotelu to… zatrudnij wielbłąda. Albo osła, który będzie to wszystko dźwigał. Buty zajmują sporo miejsca i sporo też ważą. Szkoda pleców na dźwiganie niepotrzebnych rzeczy! Na wyjazdy służbowe zdarza mi się zabrać kilka różnych par butów (a co, transport mam zapewniony od opuszczenia dworca/ lotniska, więc czasem zdarza się poszaleć ;) ), ale do walizki/ plecaka w podróż na drugi koniec świata zabieram dwie, maksymalnie trzy pary. Jako że bardzo dużo chodzimy, podstawą (gdy jest ciepło) są wygodne, nieobcierające sandały, w których można wejść do wody bez obawy, że po kilku minutach się rozlecą. Służą od razu za buty do pływania. Obowiązkowo również zabieram buty sportowe – kryte, wygodne, wodoodporne. Ewentualnie do bagażu wrzucam jeszcze płaskie klapki typu japonki, które dadzą stopom wytchnienie od pasków sandałów, a mogą równocześnie służyć tak chodzeniu po mieście jak i kąpielom pod prysznicem. To naprawdę wystarczy. Buty nie pasują mi do „stylizacji”? Trudno, jakoś to przecierpię :) Ważne, żeby były wygodne i pozwoliły spędzać czas aktywnie. Nigdy nie zabierajcie na wyjazd nowo zakupionego obuwia.

Buty pakuję do foliowych torebek lub do… kąpielowych czepków, które czasami zapewnia hotel w ramach zestawu do pielęgnacji.

Sprzęt fotograficzny i inna elektronika

Na tym miejsca nie oszczędzam. Fotografem nie jestem, ale nie wyobrażam sobie podróży bez mojej lustrzanki. Czy to podróż z Wizz Airem, Ryanairem czy jakąkolwiek inną linią, zawsze zabieram ją ze sobą. Do tego dyfuzor na lampę, uniwersalny obiektyw 18-300mm f/3.5-5.6, osłona przeciwsłoneczna, kilka akumulatorów, ładowarka i zapasowa karta SD. Trochę tego jest, ale nie zabieram ze sobą żadnych dodatkowych obiektywów. Oszczędzam również miejsce na pokrowcu. Do tego zabieram maleńki aparat kieszonkowy z jaśniejszym obiektywem, który pozwala robić całkiem znośne zdjęcia podwodne.

W plecaku mam też zawsze niewielki laptop z wbudowanym czytnikiem kart. Przy ilości zdjęć, które robię, duży twardy dysk i możliwość sprawnego przerzucania plików to podstawa :)

Szkolny piórnik

Igielnik, cążki i pilniczek do paznokci, długa pęseta, składana cienka torba bawełniana, turystyczny zestaw sztućców 3 w 1, zatyczka do nosa i okulary do pływania (przy podróżach z ograniczonym bagażem nie zabieramy sprzętu do snorkelingu, wystarczy nam taki podstawowy zestaw), słuchawki do telefonu, zatyczki do uszu – takie rzeczy w plecaku łatwo giną, dlatego zachowałam sobie ze starych dobrych czasów niewielki piórnik. Dużo miejsca w bagażu nie zajmuje, a zawsze łatwiej znaleźć w nim wszystkie drobiazgi.

Gdy na miejscu pada…

Szczerze nie znoszę przeciwdeszczowych peleryn. Żeby jednak na miejscu nie przemoknąć – wszędzie przecież może złapać nas deszcz w drodze – zawsze mam coś na takie warunki. Podstawą jest dla mnie nawet w ciepłych regionach cienka wiatro- i wodoodporna kurtka. Po zrolowaniu zajmuje niewiele miejsca, a może uchronić przed totalnym przemoknięciem. Parasol – wyjątkowo. Jeśli już, to zabieramy naprawdę niewielką parasolkę. Duże parasole są niewygodne, poza tym możemy zostać zmuszeni do ich pozostawienia na lotnisku – wiele z nich zakończonych jest ostrym czubkiem, co dyskwalifikuje je z bagażu podręcznego.

Przydatne

Co może się jeszcze przydać? Na pewno należy pamiętać o zabraniu kilku drobiazgów takich jak dobre (najlepiej polaryzacyjne) okulary przeciwsłoneczne, niewielki notes i długopis, uniwersalny adapter (jeśli na miejscu są inne od naszych gniazdka), niewielka waga bagażowa z latarką, otwieracz do butelek, dmuchana poduszka do samolotu/ autobusu, przewodnik (może być w wersji elektronicznej), składana cienka torba na zakupy, czasem jeszcze przydać się może niewielka grzałka, metalowy kubek do zagotowania wody, turystyczne sztućce i jakiś mały talerzyk oraz składany, silikonowy kubek.

O czym jeszcze warto pamiętać, gdy szykujecie się na swoją wymarzoną wyprawę?

Wyjazd bez dokumentów nie odbędzie się. Na te najważniejsze – paszport, dowody osobiste, prawo jazdy – zakupiliśmy sekretne skrytki, które nosimy pod ubraniem. Są nieco niewygodne, ale bezpieczeństwo jest najważniejsze. Paszport owinięty w chroniącą go przed wilgocią foliową koszulkę, trochę pieniędzy, dodatkowa karta płatnicza – wszystko to mamy na brzuchach. Saszetki zabezpieczone są stalową linką, więc niemożliwe jest ich przecięcie czy zerwanie. Warto zapakować dokumenty jako pierwsze.

Jeżeli lecisz z kimś i obydwoje macie bagaże rejestrowane, podzielcie swoje rzeczy między obie walizki/ plecaki. Gdy dopadnie Was pech i któryś bagaż zaginie, wciąż będziecie mieć kilka zestawów ubrań na kilka najbliższych dni. Gorzej, jeśli zaginą oba bagaże, ale do tego trzeba mieć już naprawdę ogromnego pecha…

Przy dalekich lotach z bagażem rejestrowanym, w bagażu podręcznym mam miniaturki podstawowych kosmetyków, szczoteczkę do zębów oraz zestaw ciuchów na zmianę. Jeżeli zaginie główny bagaż lub gdy zechcę założyć coś innego na lotnisku, bez problemu mogę się przebrać.

EDIT: Jakiś czas temu staliśmy się posiadaczami jednej saszetki na biodra PacSafe. Saszetka taka wzmocniona jest w całości stalową linką, zabezpieczony ma w ten sam sposób pasek, którego odpięcie jest trudne nawet przy użyciu dwóch rąk. Ma kieszonkę chroniącą przez zeskanowaniem dokumentów. Możliwe jest również zabezpieczenie suwaków, coby ktoś niepowołany ich sobie nie odsunął. Po przetestowaniu jednej, szybko staliśmy się posiadaczami drugiej. Saszetki te do najtańszych nie należą, ale póki co jesteśmy zadowoleni z tej inwestycji.

A Wy macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na bezstresowe pakowanie? Podzielcie się nimi w komentarzach, może komuś się przydadzą!

Włochy: Pompeje - informacje praktyczne

Powiązane wpisy

13 Comments

  1. Fru

    Ktoś, kto wynalazł rolowanie ciuchów powinien dostać Nobla! A propos woreczków strunowych to odgapiłam od Jim – mojej hostelowej kompanki – siatkowe woreczki do pakowania. Zamówiłam na aliexpress za grosze a są bardzo wygodne. Do mniejszych pakuję elektronikę i kable dzięki czemu przy kontroli bezpieczeństwa nie muszę się z tym majdanem szarpać :)

    Odpowiedz
  2. Pamar Travel

    Ja też odkryłam niedawno zalety rolowania ubrań, pięknie się wszystko układa. Aby bagaż był wypełniony w każdym calu nie pakuję drobnych rzeczy do kosmetyczki tylko w kilka foliówek, i rozkładam je tak, aby wypełniała luki. A poza tym to uwielbiam pakowanie! :) Bardzo fajny poradnik, rzetelnie napisany, przez osobę, która pakowanie ma już opatentowane :)

    Odpowiedz
  3. Ola

    Och, jakże wyczerpujący poradnik!! Będe do niego wracać i odhaczać pewne rzeczy. Nie mam co prawda problemów z pakowaniem. Lata wprawy ;-) Ale zawsze można o czymś zapomnieć ;-) Ja należę do wyjątku potwierdzającego regułę i jeżdżę tylko z walizką. Mój kręgosłup ma zakaz plecaków. I dało się nawet płynąć maleńką łódką na Borneo ;-) Ale ja już się przyzwyczaiłam.

    Do punktu dotyczącego leków dodałabym tylko, żeby leki przyjmowane na stałe mieć w bagażu podręcznym na wypadek zaginięcia bagażu głównego.

    Odpowiedz
  4. Natasha

    Bardzo przydatny post! Będę do niego zaglądać przed podróżami, a już na pewno przed pierwszą zagraniczną. :) Super, że zabrałaś wszystko w jednym miejscu.

    Odpowiedz
  5. Helena Panasiuk

    Mam tzw zestaw podróżny tak sobie to nazwałam / kiedyś spisałam po powrocie wszystko co faktycznie było potrzebne i tak zawsze się sprawdza jest wszystko i niczego w nadmiarze nie ma /polecam i życzę udanych wypraw

    Odpowiedz
  6. Arcadia. Chwytaj Szczęście

    Jest pakowanie, jest radość :D

    Odpowiedz
  7. Korpopirania blog

    ja niestety zawsze na ostatnią chwilę…

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Zawsze można popracować nad nawykami ;)

      Odpowiedz
  8. Carola Travels The World

    paniki raczej u nas nie ma bo sporządzam listę rzeczy do zabrania. Inaczej byłby to istny chaos :D

    Odpowiedz
    1. Podróżowisko.pl

      Dobra lista to podstawa! :D

      Odpowiedz
    2. Carola Travels The World

      O tak :-) w 11kg się mieszczę na miesiąc tyle że bagaż cięższy, gdy wracamy :-D

      Odpowiedz
    3. Podróżowisko.pl

      Skąd ja to znam :D Z powrotem dość często nie jestem w stanie unieść tego swojego bagażu ;)

      Odpowiedz
    4. Carola Travels The World

      Podróżowisko.pl raczej mieszczę się w limicie bagażu :) dzięki siłowni daję radę go nieść sama :D

      Odpowiedz

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close