Początek

Tyle ostatnio powstaje najróżniejszych blogów – kulinarnych, modowych, podróżniczych… Przy podróżniczych się zatrzymam. Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek spiszę swoje wspomnienia z wyjazdów w formie bloga. Zawsze wspominanie przeżytych przygód odbywało się w gronie rodziny i znajomych, nigdy nie wychodziło to poza krąg zaufanych osób. W końcu, po licznych namowach, postanowiłam spróbować swoich sił w blogowaniu. Wykupiona domena czekała już chyba od ponad roku, ale ostatnim impulsem, który przyczynił się do powstania „Podróżowiska” było stwierdzenie koleżanki z pracy, że powinnam zacząć prowadzić bloga. Nie jestem pisarką, ale czemu by nie? Może komuś przydadzą się kiedyś moje opowieści, chociażby do przygotowania własnego wyjazdu.

Gdy raz złapie się bakcyla podróżowania, nie można tak po prostu przestać. Na mojej liście odwiedzonych krajów jest już 28 państw i ciągle staram się dodawać nowe. Mam zasadę, że drugi raz w to samo miejsce nie wracam, chyba że… No właśnie – chyba że. Jak na razie na liście miejsc, do których wrócę na pewno jest Rzym, Maroko i Rumunia. Ponadto ze względu na zawarte znajomości, może wrócę kiedyś do Stambułu. W Rzymie udało mi się być już trzykrotnie – najpierw zawitałam tam jako kilkunastoletnia dziewczyna wraz z pielgrzymką organizowaną przez parafię, później z mężem w trakcie spontanicznego kilkudniowego styczniowego urlopu a następnie służbowo. Za każdym razem starałam się wycisnąć z pobytu co się dało. Na pewno opiszę poszczególnie wyjazdy w późniejszych postach. Rzym to chyba moje miejsce na ziemi. Klimat, ludzie, ilość ciekawych miejsc do zobaczenia, blisko do morza i oczywiście najlepsza na świecie włoska kuchnia… Mmmm… W Maroku zakochałam się ze względu na prostotę tego kraju. Ludzie żyją spokojnie i niespiesznie. Ich życie jest tak odmienne od tej naszej europejskiej codzienności. Ma się wrażenie, że Marokańczycy traktują turystów jak chodzącą skarbonkę, ale po chwili rozmowy i przypatrzeniu się ich życiu, nawet to się im wybacza. Z kolei w Rumunii byliśmy w podróży poślubnej pożyczonym od teściów samochodem. Chyba każdy, kto nie zetknął się nigdy z tym krajem, słyszał najróżniejsze opowieści o tym, jaki to ten kraj jest niebezpieczny. Pomimo początkowych obaw, zdecydowaliśmy się wsiąść w samochód i jechać do tego jakże „dzikiego” państwa. Jakie było nasze zaskoczenie, gdy na miejscu odkryliśmy przepiękny kraj nieskażony jeszcze tłumami turystów.

A czy są kraje, do których zdecydowanie nie chcę już nigdy wrócić? Myślę, że nie.

Do tej pory obyło się bez nieprzyjemnych przygód, wszystkie sytuacje, które na początku zapowiadały się nieciekawie, wspominam obecnie ze śmiechem, bo wszystko kończyło się dobrze.

Kończąc ten pierwszy post dodam, że jeśli ktoś będzie tu szukał porad na ekstremalnie tanie podróżowanie, to niestety nie ten adres. Staram się podróżować jak najtaniej, ale nie oznacza to że odmawiam sobie wszelkich przyjemności czy śpię pod namiotem na skraju drogi. Takich podróżników jak najbardziej podziwiam, ale to nie dla mnie. Czasy nocowania pod namiotem dawno przestały mnie kręcić, obecnie żeby jakoś funkcjonować potrzebuję łóżka. Z couchsurfingiem nigdy nie próbowałam (nie mówię, że nigdy nie spróbuję), na swoje wyjazdy wyszukuję zawsze tanie hotele lub kwatery prywatne. Tyle słowem wstępu, zapraszam do „Podróżowiska” :)

Coś się kończy, coś się zaczyna... czas podsumowań

Powiązane wpisy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close