Oman: Co zobaczyć w Sur? Forty, forty, forty… i papugi!

Sur to względnie niewielka miejscowość położona około 200 km od stolicy Omanu, Maskatu. I wbrew pozorom jest tam co oglądać – trzy forty-zamki, do tego muzeum tradycyjnych łodzi oraz całkiem urokliwą zatokę. Przy okazji w jednym z fortów podziwiać można… zadomowione w jego murach papugi! 

Dzień 4, 23.01.2019, część 1/2

Po nocy spędzonej wśród naftalinowych aromatów możemy wreszcie ruszyć w dalszą drogę. Niby fajnie, że mieszkanie jest tak duże, ale te zapachy… Chociaż z drugiej strony nie mieliśmy dzięki temu robali, które ewidentnie musiały wydostawać się wcześniej z rur w zlewozmywaku i umywalce.To jednak jedyne takie miejsce, więcej z tym problemem się nie spotkamy w trakcie kolejnych noclegów.

Ściągamy bagaże do auta, ale zanim jeszcze ruszymy, rzucamy okiem na plażę. Poza nami brzeg okupują jedynie stada mew, które na widok ludzi podrywają się do lotu. Przechodzimy w tę i z powrotem znajdując różne muszle, przeważają malutkie porcelanki. Większość jednak jest niestety w kawałkach.

Fort Al Ayjah (Al Aygah, Al Hamooda)

Ruszamy na podbój Sur! Zaczynamy od położonego kilka kilometrów od naszego hotelu fortu Al Ayjah – niestety trudno znaleźć o nim jakiekolwiek wyczerpujące informacje. Jeszcze zanim wejdziemy do środka moją uwagę zwracają otwory, z których… wystają papugi! Zaadaptowały sobie konstrukcję na swoje gniazda. Nie są jednak zbyt obyte z ludzką obecnością – gdy tylko zbliżam się do murów, natychmiast uciekają z głośnym skrzekiem. To aleksandretty obrożne – gatunek, który spotkać można w wielu krajach: w Egipcie, Australii, właśnie Omanie, ale także we Włoszech, Francji, Wielkiej Brytanii czy też i w Polsce! Nie są zbyt mile widziane, ponieważ to gatunek inwazyjny. Może nie są jakoś specjalnie wymagające, ale i tak świadczą o ocieplaniu się klimatu tym swoim pojawianiem się coraz dalej a północ.

Obchodzimy fort dookoła, ale w końcu odpuszczamy sobie wejście do środka. Szczerze mówiąc nawet nie sprawdzamy, czy jest otwarty (ponoć czynny jest najczęściej od niedzieli do czwartku w godzinach 8:30 – 14:30, wstęp kosztuje 0,5 OMR). Po wczorajszym zwiedzaniu podobnej wielkości budowli i z wizją wielu fortów przed nami, trochę szkoda nam czasu. Budowla duża nie jest, ale mamy już kolejny cel. To zatoka.

Fal praktycznie nie ma, woda jest krystalicznie czysta i ma całkiem przyjemną temperaturę. I nie kręci się tu zbyt wielu miejscowych – mogłoby to być interesujące miejsce na kąpiel, jednak kąpielowe legginsy mam zakopane gdzieś głęboko w walizce. Poza tym czeka nas dzisiaj długa droga. I pustynia! Spacerujemy chwilę brzegiem, aż trafiamy w okolice parkingu. W cieniu ustawionych tu daszków siedzi sporo mężczyzn, którzy natychmiast na nasz widok krzyczą: How are you? Prawie że na zawody, który głośniej. Widać, że są ciekawi przybyszów, ale nie jest to nachalne. Są po prostu mili i mam wrażenie, że naprawdę interesuje ich, co myślimy o Omanie.

Przyglądamy się wieżyczkom obserwacyjnym po przeciwnej stronie, nowoczesnej, ale dobrze wkomponowanej w okolicę latarni morskiej oraz spokojnej tafli morza. Długo jednak w tym miejscu nie zabawiamy, bo kolejne forty czekają. W samym Sur są trzy!

Dhow Museum – Fatih Al-Khair

Zanim jednak odnajdziemy pozostałę dwa, podjeżdżamy do Fatih Al-Khair (Dhow Museum), w którym zobaczyć można tradycyjne, niegdyś używane w tych rejonach łodzie. Sur do tej pory słynie własnie z budowy łódek.

Muzeum mieści się na świeżym powietrzu. Chwilę szukamy wzorkiem jakiejś kasy biletowej, ale na jego teren wchodzi kilka osób,w tym Omańczyk będący kierowcą jakiejś starszej pary i nikt nigdzie za wejście nie płaci. Budynek obok jest zamknięty, brama uchylona – wygląda na to, że wstęp jest bezpłatny. W skład muzeum wchodzi kilka łodzi i całkiem spory statek – to właśnie Fatih Al-Khair zbudowany w Sur 150 lat temu i obecnie pięknie odrestaurowany. Szkoda, że nie można wejść na jego pokład.

Fort de Sunaysilah

Kolejny fort to fort Sunaysilah czynny od soboty do czwartku w godzinach 8:30 – 14:30. Podjeżdżamy na pusty parking (należy przejechać przez bramę, właściwy dla fortu parking jest na górze). Ledwo zdążymy wyjść z auta, woła nas tradycyjnie ubrany Omańczyk (jesteśmy tu już kolejny dzień, więc ilość ubranych w tradycyjne szaty mieszkańców nie powinna nas dziwić, ale w dalszym ciągu nie mogę wyjść z podziwu) – wstęp jest płatny 0,50 OMR od osoby (ok. 5 zł). Jako że to miejsce jest sporo większe, decydujemy się zajrzeć do środka.

Liczymy na samotne zwiedzanie, ale ponownie w cenę biletu wliczone jest krótkie oprowadzanie. Z tym przewodnikiem jednak zupełnie nie mogę złapać kontaktu. Tłumaczy nam proste sprawy do tego powtarzając wciąż i wciąż you see? Dołącza do nas zaraz arabska rodzina – przewodnik tłumaczy nam jakieś ogólne zagadnienia po angielsku, im po arabsku. Nie dowiadujemy się niczego nowego. Szkoda. Najchętniej już byśmy się od niego oddalili, ale sami byśmy tu nie weszli – pod drzwiami wejściowymi musieliśmy chwilę poczekać, bo ktoś nie od razu zareagował na wystukany przez przewodnika w drzwiach “kod dostępu“. Chodzimy po kolejnych i kolejnych salach, oglądamy ogromny, wypalony słońcem dziedziniec. Zrobiło się niesamowicie gorąco.

Fort jest naprawdę spory, ale poza rozmiarem niczym nie różni się od fortu, który widzieliśmy dzień wcześniej. Te same skromne wystroje pomieszczeń, to samo przeznaczenie pokoi, takie samo wyposażenie. Tyle że miejsce to wygląda na odrestaurowane całkiem niedawno.

Ale przynajmniej dostajemy na koniec mapę Omanu oraz broszurkę informacyjną z atrakcjami dookoła Sur. Przy okazji dowiadujemy się, że taka sama broszura zrobiona została dla Salala. A w samochodzie wieczorem znajdę jeszcze broszurę dla okolic Nizwy. Czyli mamy prawie wszystko! Mogę usiąść i przyjrzeć się, co takiego pominęłam w trakcie planowania.

Zamek Bilad Sur

Już mamy jechać w dalszą drogę, gdy przypominam sobie, że jest niedaleko też trzecia budowla warowna. Ponad 200-letni zamek Bilad Sur. Dojeżdżamy do niego w parę minut. Wygląda, jakby prace restauracyjne dopiero niedawno się skończyły. Jako że naczytałam się opinii, że wewnątrz nie ma za wiele do zobaczenia (z wyjątkiem ciekawych w kształcie wież obserwacyjnych), odpuszczamy sobie wejście do środka. W sumie wkrótce przekonamy się, że rzeczywiście większość fortów i zamków wewnątrz wygląda praktycznie tak samo (z wyjątkiem tych największych jak np. fort w Nizwie czy w Bahli). Zamiast do kolejnych rozgrzanych słońcem ścian ciągnie nas ku pustyni!

To by było na tyle atrakcji Sur. Gdzie jechać dalej? Może Wahiba Sands? Nieee, jeszcze nie… Po zajrzeniu do broszurki okazuje się, że przegapiliśmy całkiem interesujące wykopaliska w tym grobowiec Bibi Miriam (Maryam).

Mauzoleum Bibi Maryam

To jakieś 30 km od Sur, więc zawracamy. Na miejscu okazuje się jednak, że atrakcja zamknięta jest ze względu na prace remontowe. No żesz… a tak nas przewodnik w przedostatnim forcie namawiał na odwiedziny w tym mauzoleum… Straciliśmy ponad godzinę na dojazd, a i tak nic nie zobaczyliśmy. Dobrze jednak, że naprzeciwko grobowca jest górka – z ulicy w tym miejscu całkiem dobrze go widać. Niestety nie wiadomo kiedy zostanie on ponownie udostępniony odwiedzającym.

Są przynajmniej trzy wersje dotyczące historii tego miejsca. Pierwsza z nich – chyba najbardziej prawdopodobna – zakłada, że mauzoleum zbudowane zostało przez żonę (Bibi Maryam) dla Baha al-Din Ayaza, następcy założyciela imperium Hormuz w pobliżu średniowiecznego miasta Qalhat. Niektórzy z kolei uważają, że było odwrotnie i to władca w XIII wieku zbudował ten grób na cześć swojej żony Bibi Maryam. Inni z kolei twierdzą, że jest to miejsce, które zbudowała Bibi Maryam i w nim ostatecznie sama spoczęła. Pewne jest tylko jedno – Qalhat służył kiedyś jako ważny port sieci handlowej Oceanu Indyjskiego. W XIV i XV wieku miasto miało ogromne znaczenie, było też swego czasu stolicą Omanu (Maskat stolicą stał się w 1786).

Pierwsze tankowanie – miła niespodzianka!

W pobliżu trafiamy na stację Shella. Mamy pół zbiornika, pora zatankować. Za nieco ponad 56 litrów paliwa płacimy niecałe 12 OMR (120 zł). Na stacjach ogółem brakuje tablic, na których podane byłyby ceny paliwa – wychodzi na to, że chyba wszędzie są takie same. Początkowo nie jesteśmy do tego przekonani, ale już drugie tankowanie na stacji al Maha nas upewnia. Niezależnie od firmy, ceny paliwa są identyczne. W styczniu 2019 za litr 95tki płaci się 0,209 OMR (czyli ok. 2 zł). I nagle w związku z tym duże auto pod względem tankowania nie jest aż tak kosztowne. Jakby takie ceny u nas były… ;)

Żeby wydostać się na trasę w kierunku Wahiba Sands, znów musimy przejechać przez Sur. Gdy wjeżdżamy do miasta okazuje się, że zrobił się mały korek. Przyczyna? Dwa wielbłądy postanowiły leniwie przespacerować się wzdłuż drogi. Wchodzą na jezdnię tuż przed nami. Wszyscy cierpliwie je omijali, my zmuszeni jesteśmy stanąć. Podziwiamy chwilę ten ich powolny, ale jakże majestatyczny chód. W tych okolicach wielbłądy wciąż nie są aż tak częstym widokiem. Ogromne ilości tych zwierząt zobaczymy dopiero w rejonie otaczającym Salala.


Spodobał Ci się powyższy tekst? Polub go na Facebooku lub udostępnij, może komuś się przyda! Będzie mi również niezmiernie miło, jeśli zostaniesz tu ze mną na dłużej i pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza.

Cztery kroki do udanego urlopu: wyszukaj lot...
... zarezerwuj nocleg... Booking.com
... wypożycz samochód...
... zminimalizuj swoją odpowiedzialność w razie uszkodzenia auta i ciesz się wyjazdem!

Powiązane teksty

Komentarze do: “Oman: Co zobaczyć w Sur? Forty, forty, forty… i papugi!”

  1. Avatar Kasia H.

    Fantastyczne zdjęcia. Już bym się spakowała i poleciała osobiście zwiedzić Oman!

  2. Oman od dawna chodzi nam po głowach, chyba czas zrealizować te plany :)

  3. Bardzo lubię bliskowschodnie klimaty! Ale w Omanie jeszcze nie byłam, choć do granicy z Emiratów był rzut beretem. Zdjęcia piękne!

Skomentuj