Znasz to uczucie, gdy masz jakieś wielkie marzenie, którego realizacja jest dosłownie na wyciągnięcie ręki, ale okoliczności wciąż są przeciwko Tobie i ciągle coś jest nie tak? Gdy od 19 marca na islandzkim półwyspie Reykjanes otwierały się kolejne szczeliny, z których płynęła lawa, miałam ochotę rzucić wszystko i natychmiast lecieć, by zobaczyć na własne oczy trwającą erupcję. Właśnie to było jednym z moich największych marzeń. Nikt nie był w stanie przewidzieć jak długo to potrwa, więc z wypiekami na twarzy codziennie śledziłam transmisję online. Widziałam, jak dolina Geldingadalir wypełnia…
Czytaj dalej