Drugiego dnia pobytu na Krecie postanowiliśmy zwiedzić… nieee. Bunt na pokładzie. Zero zwiedzania, tylko przewracanie się z boku na bok na plaży jak boczek na patelni. No dobra… zwiedzanie było, ale daję słowo – mało intensywne. Kto nas zna, ten wie, że w naszym wykonaniu całodzienne leżenie nie jest możliwe. Ale odrobina lenistwa na piasku? Czemu nie. Szczególnie jeśli jest to różowa plaża w Elafonisi. Dzień 2, 30.06.2016 Z rana udaliśmy się w przeprawę przez góry do Elafonisi. Widoki po drodze były cudne. Gaje oliwne szybko ustąpiły miejsca wysokim skałom,…
Czytaj dalej