Izrael: „Masada nigdy więcej nie zostanie zdobyta”

Dzień 4, 13.07.2014, część 1/3

Wieczorne plany dnia poprzedniego uwzględniały wdrapanie się na wschód słońca na Masadę – jedną z głównych izraelskich atrakcji. Nasza gospodyni gdy tylko o tym usłyszała, tylko parsknęła śmiechem i życzyła nam powodzenia… Jak to bywa plany a rzeczywistość to czasem zupełnie co innego. Oczywiście nie udało się wstać tak wcześnie. Kładąc się spać w okolicach godz. 1:00, ustawiłam budzik z myślą, że nie mamy szans na pobudkę o 3 w nocy. Żeby wdrapać się na szczyt Masady na wschód słońca, wspinaczkę należy rozpocząć jeszcze po ciemku, czyli  ok. 4:30 o tej porze roku. Ruiny fortecy dostępne są dla zwiedzających już na godzinę przed wschodem. Jednak przy tak napiętym grafiku całego wyjazdu i towarzyszącym zmęczeniu – plan okazał się niewykonalny. Po szybkim śniadaniu składającym się z pity i humusu popitych koszerną herbatą, ruszyliśmy w kierunku Masady przed 8:00.

Ale, ale… czym jest ta Masada? Słowo „masada” oznacza dosłownie fortecę. W czasach starożytnych, a dokładnie w czasach Machabeuszy, na płaskowyżu znajdującym się 410m nad poziomem Morza Martwego zbudowano niedostępną twierdzę. W fortecy tej schronił się w 40 r.p.n.e. uciekający przed Partami król Herod. W późniejszych latał otaczał Masadę swoją opieką, nakazał wzmocnić słabsze fragmenty murów, wybudować zbiorniki na wodę i magazyny. Od 6 r.n.e. Masada pełniła funkcję strażnicy rzymskiej, ale już w 66r.n.e. stała się siedzibą walczących z Rzymianami zelotów. Zeloci zajmowali twierdzę do 73 r.n.e. W roku tym Rzymianie odbili twierdzę wykorzystując 9 tysięcy niewolników do usypania specjalnej skarpy, na której ustawiono wieżę oblężniczą. Twierdzę zaatakowało 5 tys. rzymskich żołnierzy z doborowego legionu. Widząc, w jak beznadziejnej sytuacji znajdują się zeloci, ich dowódca zaproponował zbiorowe samobójstwo, żeby Rzymianie nie mogli nikogo pojmać w niewolę. Mieszkańcy fortecy przystali na propozycję – najpierw zabili swe żony i dzieci, następnie dziesięciu wylosowanych mężczyzn zabiło pozostałych, tych z kolei zgładził jeden mężczyzna, który później miał popełnić samobójstwo. Żeby pokazać, że twierdza nie została zdobyta głodem, zeloci zostawili po sobie duże zapasy żywności. Masakrę przeżyły ukryte w kanale dwie kobiety z pięciorgiem dzieci. Szacuje się, że zginęło wówczas ok. 960 osób…

W kolejnych latach Masada ponownie służyła Rzymianom. Po Rzymianach warownia stała się siedzibą bizantyjskich mnichów, których przegonili Arabowie. Jak widać historia tej warowni była bardzo burzliwa i dramatyczna… Od VII w. zupełnie zapomniano o Masadzie, aż do roku 1842, kiedy odkryto jej ruiny. Na terenie twierdzy prowadzono dokładne badania archeologiczne, ale nie odnaleziono żadnych szczątków samobójców. Co ciekawe – odnaleziono i rozpoznano ciągnięte przez wybranych losy.

Masada urosła do jednego z najważniejszych symboli dla Izraelczyków. Walka do ostatecznego zwycięstwa jest jedną z głównych zasad izraelskiej armii. Tytuł tego postu „Masada nigdy więcej nie zostanie zdobyta (nie padnie)” („Massada will not fall again” ) jest częścią przysięgi wojskowej składanej przez rekrutów sił obronnych Izraela.

Droga do Masady jest bardzo malownicza. Z jednej strony góry, a z drugiej Morze Martwe i pustynia. Czasem zauważyć można skupiska hoteli.

Płaskowyż z ruinami widoczny jest już z drogi, poza tym nie da się przeoczyć odpowiedniego zjazdu z trasy, ponieważ w Izraelu wszystkie atrakcje są dobrze oznaczone. Gdy dobrze się przyjrzymy, zauważymy na zboczu jedną ze ścieżek prowadzących na górę.

IS_13.07.2014 4 dzień (63)

Obecnie na Masadę prowadzą dwie ścieżki – jedna nazywana wężową ścieżką od strony Morza Martwego i druga od strony miasta Arad. Gdy panuje wysoka temperatura, ścieżki są zamykane ze względów bezpieczeństwa.

Na górę można wjechać również kolejką linową. Wagoniki kursują co 15 minut, pierwszy rusza punktualnie o 8:00. Na szczyt płaskowyżu warto wybrać się we wczesnych godzinach. My dotarliśmy pod Masadę ok. godz. 8:15, dochodząc do budynków widzieliśmy, jak z góry schodzą ci, którym udało się dostać na szczyt z samego rana. Niestety już o tej porze upał mocno dawał się we znaki. Zwiedzanie w takich warunkach było naprawdę trudne. Dobrze że nie zdecydowaliśmy się na wspinaczkę, tylko wybraliśmy wygodniejszą opcję wjazdu kolejką. Z rana w wagoniku poza nami był tylko jeszcze jeden chłopak i ktoś z obsługi kolejki. Bez biletu do wagonika się nie wsiądzie – obsługa sprawdza, czy wykupiło się przejazd.

Widok w dół na wężową ścieżkę:

IS_13.07.2014 4 dzień (104)Wejście od strony Aradu:

IS_13.07.2014 4 dzień (260)

Na dokładne zwiedzanie warto poświęcić kilka godzin, ale koniecznie trzeba zabrać ze sobą duży zapas wody. Już o godz. 8:30 był niesamowity skwar, dobrze że odrobinę wiał wiatr. Teoretycznie na terenie Masady można napić się wody z kranu, ale my nie ryzykowaliśmy.

IS_13.07.2014 4 dzień (149)Widoczna na poniższym zdjęciu czarna linia na ścianie, wyznacza granicę pomiędzy tym co zostało z Masady a tym, co odbudowano.

 

Na zboczu można obejrzeć pozostałości pałacu, jednak nie polecam tej części atrakcji osobom mającym lęk wysokości. W dół schodzi się stromymi schodami, tuż obok tarasu jest przepaść, a deski po których się chodzi niezbyt przyjemnie trzeszczą.

IS_13.07.2014 4 dzień (209)

Przez tę bramę wchodzi się, jeśli wybierze się ścieżkę od strony Aradu:

IS_13.07.2014 4 dzień (266)Z góry płaskowyżu roztacza się niesamowity widok na pustynię i Morze Martwe.

IS_P7130204

IS_13.07.2014 4 dzień (159)Gdy zjeżdżaliśmy z góry (tym razem nikt nie sprawdzał biletów, może dlatego że wmieszaliśmy się w jakąś wycieczkę), wężowa ścieżka była już zamknięta ze względu na bardzo wysoką temperaturę. Wymęczeni i wygłodniali zajrzeliśmy do sklepiku z pamiątkami. Jeśli ktoś ma zasobny portfel, może pokusić się tam na zakupy kosmetyków z minerałami lub błotem z Morza Martwego. Ze względu na ceny postanowiliśmy, że później poszukamy jakiegoś innego sklepu. Pokusiliśmy się za to na pierwszy falafel. Falafel to nic innego jak smażone kulki z ciecierzycy podawane w picie z surówką i sosami. W moim egzemplarzu znalazły się wspomniane kulki, warzywa oraz sos sezamowy i humus. Mniam. Kulki miło chrupały w zębach, całość była bardzo smaczna. Jedyne co mnie zdziwiło to to, że spodziewałam się potrawy na ciepło, a dostaliśmy zimne falafele.

Najedzeni obejrzeliśmy jeszcze krótki filmik o historii Masady i wróciliśmy do samochodu. Jeszcze na parkingu złapała nas niewielka burza piaskowa.

Zanim dotarliśmy na plażę nad Morzem Martwym, pojechaliśmy najpierw do oazy parku narodowego Ein Gedi.

 CIĄG DALSZY NASTĄPI :)

PS. Wracając jeszcze do cytatu „Masada nigdy więcej nie zostanie zdobyta (nie padnie)”, przy okazji pisania tego postu wyszperałam w necie kilka innych cytatów, które chciałabym tu umieścić:

„We can forgive you for killing our sons. But we will never forgive you for making us kill yours.” -Former Israeli Prime Minister, Golda Meir, adressing the Arab nations after the Yom Kippur War of 1973.

„We will have peace with the Arabs when they love their children more than they hate us.” -Former Israeli Prime Minister, Golda Meir

„The hard we do immediately. The impossible takes a bit longer.” -IAF’s „Patishim” (F-15I) squadron.

I moje ulubione: „If an expert says it can’t be done, get another expert.” -David Ben-Gurion, the first Prime Minister of Israel.

(Visited 835 times, 1 visits today)
Izrael: Oaza Ein Gedi
Izrael: Rafa Delfinów

Powiązane wpisy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close