Izrael: Oaza Ein Gedi

Dzień 4, 13.07.2014, część 2/3

Park narodowy Ein Gedi został założony w 1972r. na obszarze 25km2, czyli na znacznej części terenu oazy. W parku można spotkać różne dzikie zwierzęta, m.in. borsuki skalne, lisy afgańskie, koziorożce nubijskie, góralki syryjskie, a nawet lamparty. Tuż przy parkingu, nad wyschniętym strumieniem w cieniu drzewa wypatrzyłam chowające się samice koziorożca. Niestety nie udało mi się zobaczyć góralków (lampartów też, ale z tym gatunkiem na wolności wolałabym się jednak nie spotkać).

IS_13.07.2014 4 dzień (387)

Wejście do rezerwatu jest płatne i kosztuje 29 szekli od osoby dorosłej. Od razu przy kasie zostaliśmy ostrzeżeni, że spożywanie posiłków jest zabronione, ale należy wziąć ze sobą duży zapas wody. Tuż za wejściem znów można było obserwować samice koziorożca, które w ogóle nie zwracały uwagi na turystów.Leniwie siedziały schowane w cieniu. Najchętniej zrobiłabym to samo, bo już po kilku krokach mieliśmy dość, popołudniowe słońce bardzo mocno przypiekało.

Przez rezerwat poprowadzona została ścieżka dla zwiedzających. Pprowadzi ona obok pięknych wodospadów, przy których można się kąpać. Jako że nie wiedzieliśmy, ile zajmie cała trasa, już przy drugim kąpielisku chcieliśmy zawracać. Ale jako że uparte ze mnie stworzenie, poszliśmy w końcu dalej :) Dwa pierwsze wodospady były zajęte przez grupki dzieci i ich rodziców, kolejny był tak naprawdę niewielką kaskadą, ale jeden wyżej położony wodospad był wolny. Udało mi się przebrać w samochodzie pod Masadą w kostium kąpielowy, dlatego chętnie skorzystałam z możliwości ochłody :)

Tak wyglądał pierwszy wodospad na trasie:

IS_13.07.2014 4 dzień (397)

A tak wyglądało moje prywatne kąpielisko:

IS_13.07.2014 4 dzień (432)

Jeszcze nigdy nie miałam okazji pluskać się pod wodospadem. Początkowo miałam zamiar tylko odrobinę schłodzić mocno już opalone ramiona i nogi, ale gdy woda z wodospadu porządnie mnie ochlapała, wlazłam pod nią w całości tak jak stałam – w topie i spódnicy. Tak więc udało mi się zaliczyć za jednym razem i odświeżenie i szybkie pranie ;) Po krótkiej chwili odpoczynku w cieniu bambusów i w chłodnej wodzie, ruszyliśmy krótkim bambusowym tunelem pod ostatni na tej trasie wodospad Dawida. Po prysznicu w przyjemnie chłodnej wodzie dużo lepiej wspinało mi się na górę. Po dotarciu pod wodospad Dawida, okazało się że tu się niestety nie wykąpię – ze względu na spadające z góry kamienie, dostęp do wody został ograniczony.

IS_13.07.2014 4 dzień (442)

Spod wodospadu Dawida można pójść wyżej, do jaskiń. Tym razem jednak darowaliśmy sobie tę atrakcję, bo panująca temperatura i brak odpowiedniego obuwia skutecznie nas do tego zniechęciły. W sandałach da radę dojść do wszystkich wodospadów, ale wydaje mi się, że na trasę do jaskiń przydałyby się jakieś porządniejsze i stabilniejsze buty. Jeśli chodzi o temperaturę – zanim doszliśmy do końca trasy, moje ubrania były już zupełnie suche…

Droga spod wodospadu pozwala na podziwianie w pełnej okazałości kanionu, którym się idzie.

IS_13.07.2014 4 dzień (484)

Przy wejściu do oazy, przed kasą, można uzupełnić zapasy wody pitnej. Jako że w parku zużyliśmy całą wodę, jaką mieliśmy, napełniliśmy wszystkie butelki, zrobiliśmy szybkie zakupy w sklepie z kosmetykami z minerałami i błotem i ruszyliśmy nad Morze Martwe. Zanim jednak wylądowaliśmy na plaży, przejechaliśmy się kawałek drogą biegnącą nad morzem w kierunku Palestyny.

IS_13.07.2014 4 dzień (535)

(Visited 1 873 times, 1 visits today)
Izrael: Morze Martwe
Izrael: "Masada nigdy więcej nie zostanie zdobyta"

Powiązane wpisy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close