Czym zaskoczyła mnie Islandia? 45 niespodzianek

Islandia – jak każdy inny kraj – w celu dokładnego jej poznania, wymaga odpowiedniego przygotowania. Czasem jednak to nie pomaga i na miejscu czekać może Cię sporo niespodzianek. Co mnie najbardziej zaskoczyło przy okazji pierwszej odbytej kilka lat temu podróży do Krainy Lodu i Ognia? Trochę tego było! 

1 . Niewielki ruch

Ruch na drogach poza Reykjavikiem jest niewielki – zdarza się, że jadąc nawet 100 kilometrów nikogo nie spotkasz. Na obleganym przez turystów południu trudniej o to, ale już na północy albo na Fiordach Zachodnich – jest to wciąż prawdopodobne, szczególnie poza sezonem.


2. Brak billboardów reklamowych

Islandio, uwielbiam Cię za to! Brak chamskich billboardów, reklam, zero pstrokacizny, od której dostaje się oczopląsu. Jadąc krajową jedynką widzi się tylko i wyłącznie krajobrazy i czasem domy. Nic więcej. Było to dla mnie naprawdę sporym zaskoczeniem! Aaa… o owcach i koniach zapomniałam…


3. Uczciwość, ufność i życzliwość

Islandczycy mimo że sprawiają wrażenie zamkniętych, są moim zdaniem bardzo życzliwi. I obdarzają innych ogromnym zaufaniem. Kto by słyszał, żeby w Polsce zostawiano w samochodzie kluczyki do auta albo wychodzono z domu bez zamknięcia drzwi… To się niestety już zmienia, ale jeszcze do niedawna tak tam było!



4. Brak firanek w oknach

W sumie to cecha wspólna chyba wszystkich krajów nordyckich i skandynawskich. Jednak i tak było to dla mnie zaskakujące. Obok którego domu nie przejść, w oknie raczej nie zobaczysz firanek. Ewentualnie są rolety lub zasłony, ale to z jednego względu – dają one chociaż trochę ciemności w trakcie panowania dnia polarnego, gdy w nocy cały czas jest jasno.


5. Czystość

Islandia jest bardzo czystym krajem, nie zobaczysz walających się po ulicach śmieci. Niestety turyści próbują z tym czasem skutecznie walczyć – papier toaletowy (żeby tylko papier…), torebki foliowe w miejscach turystycznych niestety zdarzają się. Czysto jest także w hotelach. Ani razu jeszcze nie zdarzyło się, bym mogła mieć do czystości w pokoju jakieś uwagi.


6. Drożyzna

Przed pierwszym wyjazdem wiedziałam, że Islandia nie należy do tanich państw, ale poziom cen na miejscu i tak bardzo mnie zaskoczył. Szczególnie jeśli chodzi o bazę turystyczną – ceny noclegów, wynajmu samochodów w sezonie czy ceny w restauracjach to jakiś kosmos!



7. Płatność kartą możliwa jest wszędzie

No może prawie wszędzie. Tak naprawdę kartą nie zapłacisz jedynie za prysznice na niektórych kempingach (ale i to da się ominąć) oraz za niektóre toalety. Poza tym wszędzie, dosłownie wszędzie można zapłacić kartą. W sklepie, hotelu, na stacji paliw, za małe i duże zakupy. Nawet kupując jeden maleńki magnes. Chcesz kupić tradycyjny islandzki sweter z wełny – lopapeysę? Też wszędzie zapłacisz za niego kartą! I nie ma minimalnej kwoty transakcji.


8. Gorąca woda w kranie zalatująca zgniłym jajem

O ile zimna woda z kranu nigdzie na Islandii nie pachnie, tak gorąca potrafi w wielu miejscach zalatywać zgniłym jajkiem. Nawet w Reykjaviku. Dzieje się tak dlatego, że czerpana jest prosto z licznych tam gorących źródeł.


9. Darmowe atrakcje

Praktycznie wszystkie atrakcje naturalne są darmowe, płaci się ewentualnie za parkingi lub za Kerid. Wodospady, laguny lodowcowe, góry, wulkany… Islandczycy wychodzą z założenia, że przyrodnicze miejsca są dobrem wspólnym, dlatego też każdy powinien móc z nich korzystać bez finansowych ograniczeń. Płatne są jedynie wizyty w muzeach, niektórych kościołach oraz to, co wymaga zorganizowanej wycieczki – wspinaczka po lodowcu, wejście do jaskiń lodowcowych, przejażdżki skuterami śnieżnymi, zjazd do wnętrza wulkanu itp.



10. Muzeum penisów zwierząt z penisem… człowieka

A skoro o muzeach mowa… W Reykjaviku jest jedno takie muzeum, które nie pozwoli przejść obok obojętnie. To muzeum penisów zwierząt z największym organem należącym do walenia. Sam pomysł muzeum jest zaskakujący, ale jeszcze większą niespodzianką jest fakt, że w środku znaleźć można także penis… człowieka.


11. Kolorowe domki wcale nie są drewniane

Odkąd tylko zobaczyłam na zdjęciach kolorowe domki w Reykjaviku i przeczytałam o nich w jakiejś książce, byłam przekonana, że są drewniane – tak zresztą pisała sama autorka. Nic jednak bardziej mylnego! Wystarczy podejść bliżej, żeby zorientować się, iż to, co wydaje się być drewnem, jest blachą! W sumie jako że na Islandii zbyt wiele drewna po czasach intensywnej wycinki porastających wyspę lasów nie ma, marnotrawstwem byłoby obijanie cennym surowcem wszystkich zwykłych domów.


12. Godziny otwarcia Bonusa

Jeśli liczysz, że o 7:00 kupisz w tym najtańszym markecie świeże bułeczki, zdziwisz się. Kup je dzień wcześniej, szukaj innego sklepu lub ewentualnie załóż z góry dość późne śniadanie. Bonus w tygodniu czynny jest od 11:00 do 18:30, w piątki od 10:00 do 19:30, w soboty od 10:00 do 18:00, a w niedziele od 11:00 do 18:00.



13. Dostępność alkoholu i różnica w cenach trunków między lotniskiem a sklepami Vinbudin

Zazwyczaj ceny alkoholu na lotniskach są wyższe, ale na Islandii zdecydowanie w alkohol należy zaopatrywać się na lotnisku w strefie odbioru bagażu. Alkohol jest na Islandii niesamowicie drogi i tylko lotniskowe sklepy pozwalają na jako taką oszczędność. Poza tym dostęp do wysokoprocentowych trunków jest bardzo ograniczony – alkohole zakupić można jedynie we wspomnianych miejscach jakimi są sklepy Vinbudin oraz lotnisko. W supermarketach znajdziesz jedynie słabe piwo.


14. Podejście do przyrody

Islandczycy bardzo cenią sobie swoje środowisko naturalne. I bardzo nie lubią, gdy turyści je niszczą i zaśmiecają – kwestią urastającą wręcz do legendy jest niszczenie przez turystów mchów porastających pola lawowe. Mchy słyną z tego, że mogą regenerować się przez stulecia, dlatego też warto pamiętać o tym z szacunku dla przyrody i islandzkich nerwów.


15. Zmienność pogodowa

Na Islandii popularne jest ponoć powiedzenie, że jeśli nie podoba Ci się pogoda, poczekaj 5 min. Moim zdaniem lepiej brzmiałoby to w wersji: jeśli pogoda Ci nie odpowiada, odjedź 5 km dalej. Jednak jakby tego nie ująć, zmienność pogodowa na Islandii potrafi zadziwić. Jednego dnia – nawet latem – można doświadczyć wszystkich pór roku. W ciągu kilku godzin w jednym miejscu.



16. Ilość basenów i ich funkcje społeczne

Baseny to nie tylko kąpieliska. To także centra spotkań i kontaktów towarzyskich. Basen można znaleźć w każdej miejscowości – jeśli nie chcesz płacić za niezbyt wygodne prysznice na kempingach, to właśnie publiczne baseny i tamtejsze natryski mogą być ich dobrym (i tańszym) zamiennikiem.


17. Podejście do nagości

Chcąc wejść na publiczny basen, musisz wziąć prysznic. Niby oczywista oczywistość, ale ten prysznic bierzesz we wspólnej sali (na szczęście nie koedukacyjnej) bez zasłonek. Nago. Wszystko przez to, że woda w basenach ma dużo mniej chloru niż u nas. Ogółem Islandczycy podchodzą do kwestii nagości bardzo naturalnie. Nie jest to dla nich żaden temat tabu czy powód do wstydu. Lekkie zdziwienie wywołała u nas przy pierwszej wizycie para, która nie czekając, aż zbierzemy swoje rzeczy spod gorącego źródła, zaczęła się przy nas przebierać bez żadnego zasłaniania newralgicznych w naszej kulturze miejsc.


18. Brak McDonaldsa

W całym kraju nie znajdziesz nawet jednej restauracji McDonalds! Ale kiedyś była. Zamknęła się jednak 31 października 2009 roku, ponieważ nie cieszyła się szczególnym zainteresowaniem. Na dzień przed zamknięciem niejaki Hjortur Smarason zakupił hamburgera i frytki. Nie zamierzał ich skonsumować – chciał je zachować jako ostatni posiłek z zamykanego obiektu. Ponoć do dzisiaj zobaczyć można świetnie zachowane dane wyeksponowane w Bus Hostel w Reykjaviku.



19. Różnorodność oferowanych restauracji

Jako że lubimy próbować lokalnych potraw, za pierwszym razem ciężko było nam znaleźć w Reykjaviku coś naprawdę miejscowego. Chcesz spróbować kuchni tajskiej, meksykańskiej, włoskiej, amerykańskiej? Po prostu przejdź się po centrum, w którym to masa jest lokali z najróżniejszymi smakołykami.


20. Ilość Polaków

Polonia to najliczniejsza mniejszość narodowa na Islandii. Niby wiedziałam o tym przed pierwszą podróżą, jednak na miejscu i tak bardzo mnie to zaskoczyło. Zdarzały się dni, że w ogóle nie spotykaliśmy Islandczyków. W sklepie, w wypożyczalni, na ulicy, na lotnisku przy nadawaniu bagażu czy przy kontroli bezpieczeństwa – wszędzie rozmawialiśmy po polsku. A propos wypożyczalni – pomijając te wyjazdy, w trakcie których korzystaliśmy z usług firm prowadzonych przez rodaków, trzykrotnie zdawaliśmy auto po polsku w międzynarodowej sieciówce.


21. Nazwiska patronimiczne

Islandczycy nie mają nazwisk! Znaczy nie mają nazwisk w naszym rozumieniu. Ich nazwiska to nazwiska patronimiczne, nadawane po imieniu ojca. Masz na imię Ewa, a Twój tata nazywa się Jan? Na Islandii byłabyś Ewą Jansdottir.



22. Uboga fauna i flora

Trudne warunki i odosobnienie wyspy nie pozwoliły na nieograniczony rozwój flory i fauny. Skromna różnorodność gatunków nie przeszkadza jednak w spektakularności widoków!


23. Nieoczywiste ubezpieczenie samochodu

W cenę wypożyczenia samochodu wliczoną masz podstawową polisę, do tego jest wkład własny – to w sumie standardowa praktyka m.in. międzynarodowych wypożyczalni. Do podstawowej polisy zawsze możesz dokupić jeszcze tak zwane pełne ubezpieczenie zabezpieczające Twój wkład własny. Masz tą dodatkową polisę i myślisz, że jesteś w pełni ubezpieczony na Islandii? Ha! To nie takie proste. Nie na tej wyspie.

Jest jeszcze coś takiego jak ubezpieczenie od burz piaskowych i dróg szutrowych. Można się na tym nieźle przejechać, bo jeżeli nie wykupisz tych polis, a Twój samochód zostanie poważnie uszkodzony (na wartość powyżej zabezpieczonego wkładu własnego), odpowiadasz do pełnej wartości auta. Pokręcone to, ale tak niestety wygląda sytuacja. Ponadto żadna z polis nie zabezpiecza Cię przed szkodami powstałymi na skutek przekraczania rzek.


24. Słońce zachodzące pod koniec czerwca około północy

Niby wiedziałam, że na koniec czerwca noce są najkrótsze (w ogóle jest tam wtedy jakakolwiek noc?!), ale tak rażącego o północy słońca to się nie spodziewałam. Zwyczajnie trudno było jechać, bo nawet w okularach oślepiało. Następnie chowało się na moment za horyzontem, by wkrótce znów być ponad nim.



25. Publiczne toalety z ogrzewaniem

Niektóre samostojące publiczne toalety – mimo że wyglądają zupełnie niepozornie – mają w środku zamontowane grzejniki! Ponoć w Reykjaviku jest też ogrzewany chodnik! To się nazywa luksus związany z powszechnie dostępną geotermią.


26. Dzieci pracujące w sklepach na kasie

Jakie było moje zdziwienie, gdy któregoś razu w Bonusie obsłużył nas kilkunastoletni chłopak – miał może góra 14 lat. Już młodzież w wieku 13-14 lat może podjąć lekką pracę nie przekraczającą 2 godzin dziennie podczas roku szkolnego oraz 7 godzin dziennie podczas wakacji. Zakazana jest praca w godzinach od 20:00 – 06:00. A młodzież w wieku 15-17 lat ma prawo do podjęcia pracy w postaci 2 godzin dziennie w okresie trwania nauki oraz 8 godz. w czasie wolnym od nauki .

Prawo do odpoczynku wynosi 14 godz. na dobę w czasie szkolnym i 12 godz. w okresie wakacyjnym. Wyzysk? Moim zdaniem nowe możliwości – w końcu nikt dzieciaków do pracy nie zmusza.


27. Ograniczenie prędkości na głównej drodze

Główna droga otaczająca wyspę – tak zwana Ring Road lub krajowa jedynka – miejscami aż kusi, by na niej depnąć. Nie jest to jednak prawnie możliwe ze względu na ograniczenie prędkości do maksymalnie 90 km/godz. Czemu na prostym odcinku drogi nie wolno jechać szybciej? Ponoć nawierzchnia nie jest do tego zwyczajnie przystosowana. Ogółem lepiej nie przekraczać prędkości, bo mandaty za to słono kosztują.



28. Możliwość wymiany złotówek w kantorze na lotnisku

Mało gdzie da się bezpośrednio wymienić polską walutę od razu na lotnisku. W międzynarodowym porcie lotniczym w Keflaviku jest to jednak możliwe zupełnie bez problemu. I zazwyczaj po całkiem niezłym kursie! Nawet polecany zawsze i wszędzie Revolut (sama z niego korzystam i jestem bardzo zadowolona z tej karty wielowalutowej), ma często gorszy lub identyczny kurs jak bank w terminalu. Na lotniskach najczęściej kursy są tragiczne, dlatego tym bardziej było to dla mnie sporą niespodzianką.


29. Google maps się myli

Niestety. To pierwszy – i jak dotychczas jedyny – kraj, w którym Google Maps źle pokazywało mi niektóre atrakcje! Ponadto niektórych z nich w ogóle nie da się na mapach Google odnaleźć. W związku z tym jeżdżąc po Islandii lepiej zawczasu przygotować się instalując sobie aplikację Maps.ME i ściągając mapę Islandii offline. Dotychczas ani razu nas nie zawiodła!


30. Burze piaskowe i latające kamienie

O burzach piaskowych usłyszałam dopiero przy pierwszej podróży na Wyspę Lodu i Ognia. Zjawisko to kojarzyło mi się dotychczas jedynie z pustynnymi krajami, ale i na Islandii nie jest rzadkością. Jest kilka miejsc, w których burze piaskowe zdarzają się częściej. Burze piaskowe to nie tylko latający wkoło piach mogący spolerować lakier z samochodu. To także fruwające kamienie odpowiadające za najczęściej zdarzające się uszkodzenia szyb w aucie. Niestety przy okazji jednej z podróży zdążyliśmy doświadczyć tego na własnej skórze…



31. Skuteczność kolców w oponach

U nas zakazane, tam mają się dobrze. W sumie na ubity śnieg i lód na asfalcie nie ma nic lepszego i o tym też zdążyliśmy się już przekonać. Z początku wydawany przez wyposażone w kolcie opony dźwięk w trakcie jazdy dekoncentruje (a przynajmniej mnie dekoncentrował, gdy zapominałam o kolcach i doszukiwałam się usterki…), ale na ośnieżone drogi są idealne.


32. Zmienność krajobrazu

Islandia to nieprzewidywalna zmienność pogody, ale także i krajobrazu. Czarne pustkowia ustępują po chwili miejsca polom lawowym porośniętym soczyście zielonymi mchami, zaraz znów mamy pokryte śniegiem szczytu wulkanów i zielone równiny pełne pastwisk dla koni i owiec. Wbrew powszechnie panującej opinii o braku drzew, zdarzają się też lasy!


33. Wcale nie tak zimno

Islandia – lód, zimno, ciemność. Takie są pierwsze skojarzenia chyba wszystkich, którzy nie mają pojęcia o tej wyspie. Co jednak ciekawe, zimy mogą być tam cieplejsze niż u nas! Ale latem nie ma co spodziewać się szaleństw. Jak będzie 20 kilka stopni, to już upał.



34. Ograniczenie prędkości na drogach szutrowych

Zaskoczyło mnie ograniczenie prędkości na Ring Road, ale także i na drogach szutrowych. Spodziewałam się niskiego limitu, czasem jednak widziałam znaki zakazujące prędkości wyższej niż 80 km/godz. Jazda z taką prędkością raczej nie była na nich możliwa.


35. Cisza

Wystarczy wyjechać poza Reykjavik i oblegany Golden Circle by doświadczyć przejmującej islandzkiej ciszy, którą zakłócić może jedynie wiatr lub dźwięk przypominający telefon. To jednak nie technologia, a… gatunek ptaka! Dźwięki zbliżone do dzwonka starego telefonu wydaje nikt inny jak bekas kszyk.


36. Zwężane mosty

Jedziesz sobie pustkowiem, przed Tobą rzeka, a na rzece… wąski, jednopasmowy most. Czasem krótki, czasem naprawdę długi, z zatoczkami pozwalającymi na mijanie się z innymi kierowcami. To nie oszczędność, a względy praktyczne. Rzeki na Islandii potrafią zniszczyć przeprawy. Skoro ruch poza stolicą jest względnie niewielki, nie ma potrzeby robić szerokich, a co za tym idzie drogich mostów, które i tak wkrótce mogą przestać istnieć.



37. Wiatr

Przed pierwszą podróżą na Islandię bagatelizowałam ostrzeżenia dotyczące wiatru. Zbagatelizowałam również ewakuację parku narodowego Skaftafell, o której wspomniał nam pracownik w centrum informacyjnym dla turystów. Niby owszem udaliśmy się posłusznie na nocleg, ale nie byłam przekonana co do rzeczywistej skali problemu. Bo burza idzie? No i co z tego?

O powadze sytuacji przekonałam się, gdy pierwszy lepszy podmuch zepchnął nam trochę samochód z drogi. Później było już tylko gorzej. Jeżeli na mapie z prognozą pogody na vedur.is zobaczysz kolor fioletowy lub różowy – nie jedź tam! Równie dobrze może się okazać, że droga zostanie wkrótce zamknięta.


38. Krótki dzień zimą

Ok, wiedziałam niby, że dzień zimą jest krótki ale nie spodziewałam się, że aż tak. Na północy – w Akureyri – najkrótszy dzień przypadający na przełom grudnia i stycznia ma około 3 godz. Chyba mogłabym nabawić się depresji. Chociaż z drugiej strony… Zimą u nas światła dziennego też za wiele nie ma, poza tym większość czasu i tak spędzam w biurze wychodząc i wracając do domu gdy jest ciemno. Może nie byłoby tak źle?


39. Ilość łubinu

Niby spodziewałam się, że na Islandii rośnie naprawdę sporo tej rośliny motylkowej, ale nie sądziłam, że aż tyle! Łubinowy krajobraz czasem sięga po horyzont! Roślina, która sprowadzona została z Kanady w celu ustrzeżenia Islandii przez erozją, rozrosła się tu do granic możliwości stając się chwastem. Ale jak pięknie się prezentującym! By zobaczyć ogromne, kwitnące na niebiesko (czasem zdarzają się białe osobniki) połacie, warto wybrać się na Islandię od połowy czerwca i w lipcu.



40. Brak toalet

Gdy pierwszy raz wybraliśmy się na wyspę, zdziwiłam się, że po drodze brakuje toalet. Naprawdę było z tym ciężko. Teraz się to już na szczęście zmienia.


41. Biel śniegu

Niby nic takiego, ale nie widziałam tak białego śniegu! Biel dawała po oczach, czasem nabierała nawet niebieskawego odcienia. Jednak co się dziwić – Islandia poszczycić się może najczystszym powietrzem w Europie!


42. Możliwość eksplorowania wnętrza wyspy jedynie w samochodzie z napędem 4×4

Mimo, że część dróg oznaczonych literą F z przodu (od oznaczającego górską drogę fjallavegur) dałoby się przejechać w teorii i zwykłą osobówką, prawo mówi o zakazie poruszania się nimi zwykłymi samochodami. Wjazd na drogi F dopuszczalny jest jedynie w autach z napędem 4×4. Nie zawsze jednak chodzi o napęd – bardzo często kluczową sprawą jest podwyższone zawieszenie.



43. Ilość wodospadów

Uważa się, że na Islandii może być ponad 10 tysięcy wodospadów. Wyobrażasz to sobie? DZIESIĘĆ TYSIĘCY!!! I to tylko szacunki, ponieważ wiele z islandzkich kaskad pojawia się tylko okresowo, np. po zimie. Nie spodziewałam się takiej ich ilości. Poza tym nie sądziłam, że mimo zobaczenia całego mnóstwa wodospadów, nie będę miała ich dość. Bo islandzkie wodospady – i ich różnorodność – nie może się znudzić.


44. Zaangażowanie Islandczyków w mecze swojej drużyny

Serio, Islandczycy kochają swoją drużynę piłkarską jak chyba mało który naród. Gdy byliśmy na wyspach Vestmannaeyjar w trakcie trwania Euro w dniu, w którym swój mecz rozgrywała islandzka ekipa, sklepy, warsztaty i wiele punktów zostało zamkniętych z tego powodu wcześniej.


45. Możliwy zjazd do wnętrza wulkanu

Przed pierwszą podróżą na Islandię nie sądziłam nawet, że gdzieś może być miejsce, w którym da się zjechać bezpiecznie do wnętrza wulkanu. Na samo dno komory magmowej! Tym bardziej nie myślałam, że kiedyś sama zobaczę wulkan od środka! Ponoć Islandia jest jedynym na świecie miejscem, w którym można zobaczyć wnętrze wulkanu. Już sam zjazd 120 metrów w dół w windzie przypominającej konstrukcje firm zajmujących się myciem okien w biurowcach robi wrażenie, o kolorach w środku nawet nie wspomnę!



Spodobał Ci się powyższy tekst? Polub go na Facebooku lub udostępnij, może komuś się przyda! A może szukasz inspiracji do zaplanowania swojego kilkudniowego wyjazdu? Zajrzyj koniecznie do moich pozostałych relacji z Islandii!

Cztery kroki do udanego urlopu: wyszukaj lot...
... zarezerwuj nocleg... Booking.com
... wypożycz samochód...
... zminimalizuj swoją odpowiedzialność w razie uszkodzenia auta i ciesz się wyjazdem!

Powiązane teksty

One Thought to “Czym zaskoczyła mnie Islandia? 45 niespodzianek”

  1. Super tekst Monia, jak zawsze! Im dłużej mieszkamy w Islandii, tym więcej rzeczy staje się dla nas takich normalnych, a turystów jeszcze zaskakują. Co punkt sobie myślę “O, faktycznie!”. Haha! Buziaki i pewnie do zobaczenia nie długo na Islandii. ✈

Skomentuj