Holandia: Pierwsze wrażenie

Dzień 1, 26.04.2014 – MIŃSK MAZOWIECKI – WOLFSBURG – BEEKBERGEN

Swoje wspomnienia zacznę spisywać od ostatniego wyjazdu, bo z niego pamiętam najwięcej i nie chciałabym, żeby coś z biegiem czasu mi umknęło. Jako że w podróże wybieram się zazwyczaj samolotem, tym razem dla odmiany padło na samochód. Marzeniem był dłuższy wyjazd gdzieś, gdzie będzie można poczuć wiosnę. Dla mnie wiosna oznacza kwiaty. Jak kwiaty – to tulipany. A jak tulipany to co? Holandia oczywiście. Przygotowania do wyjazdu zaczęły się na dobre na ponad miesiąc przed. Odszukanie wszystkich atrakcji, które chciałoby się zobaczyć, zarezerwowanie hoteli i opracowanie ostatecznej trasy zajmuje sporo czasu. Nie decyduję się nigdy na spontaniczne szukanie pokoju na miejscu. Na pewno jest to dreszczyk emocji, ale wychodzę z założenia, że szkoda mi czasu na szukanie noclegu, gdy mogę go poświęcić na intensywne zwiedzanie. Oczywiście nigdy nie uda się przewidzieć wszystkich sytuacji, dlatego zawsze jestem przygotowana na ewentualne problemy. Tak więc odnalezienie atrakcji i hoteli spadło na mnie, mąż zajął się ostateczną formą trasy. Na samej Holandii się nie skończyło, doszła jeszcze Belgia, Paryż i Luksemburg – szkoda przecież byłoby nie pojechać dalej będąc tak blisko Paryża ;) Ostateczna trasa ustalona przed wyjazdem prezentowała się mniej więcej tak:

Trasa HolandiaI w końcu nastała długo wyczekiwana sobota. W ciągu pierwszego dnia zaplanowany był bezpośredni przejazd na teren Holandii. Na początek dobra rada – nigdy, ale to przenigdy nie tankujcie tuż przed granicą niemiecką. Kolejka w jakiej utknęliśmy, zatrzymała nas na dobrą godzinę. Naprawdę nie warto poświęcić tyle czasu przy obowiązującej tam cenie.

IS_DSC_0047Mimo sporej straty czasu i niezbyt dobrej pogody, niezrażeni jechaliśmy dalej. Niemieckie autostrady w dalszym ciągu są bezpłatne, dodatkowo na wielu odcinkach nie ma żadnych limitów dopuszczalnej prędkości,  dlatego na dłuższy postój po przekroczeniu niemieckiej granicy zatrzymaliśmy się dopiero w Wolfsburgu. Miłośnicy motoryzacji zapewne wiedzą, co się tam znajduje. Dla pozostałych wyjaśnię, że w Wolfsburgu, tuż obok fabryki samochodów, zbudowany został Volkswagen Autostadt z dwiema niesamowitymi wieżami, w których wnętrzach poustawiane są piętrowo dziesiątki o ile nie setki samochodów. Po uprzednim zapisaniu się na listę chętnych, można odbyć wycieczkę po wnętrzu jednej z wież. My niestety dotarliśmy tam za późno i już wszystkie miejsca na ostatni przejazd zostały zajęte. Na szczęście jest jeszcze druga wieża, do której można wejść i przez szybę przyjrzeć się samochodom.

IS_1 dzień (4)IS_1 dzień (5)IS_1 dzień (7)Teren Autostadt jest bardzo zadbany, jest to idealne miejsce na spacery. Obok wspomnianych wyżej wież znalazło się też miejsce dla starych samochodów. Bardzo często samochody takie wystawiane są w stanie wskazującym na ich leciwy wiek. Coś takiego nie ma miejsca u Volkswagena. Wszystkie samochody są w stanie kolekcjonerskim, idealnie zachowane i odremontowane z dbałością o każdy najmniejszy szczegół. Niestety, godziny zamknięcia są ściśle przestrzegane i nam udało się obejrzeć jedynie samochody znajdujące się na pierwszym piętrze muzeum. To istne perełki, będąc w okolicy trzeba tam koniecznie zajrzeć.

IS_DSC_0245IS_DSC_0273IS_DSC_0263IS_DSC_0280Późniejsza trasa to już był koszmar. Niedługo po opuszczeniu Autostadt rozpętała się ogromna burza. Później kolejna i kolejna. Końca burz nie było widać. Drogi w deszczu również… Na autostradzie poruszaliśmy się tempem żółwia skrzyżowanego ze ślimakiem. Do hotelu przyjechaliśmy bardzo późno, ale zawsze rezerwując hotele staramy się wyszukiwać te z całodobową możliwością zameldowania się. Pomimo początkowych obaw o naszą nieaktualizowaną od kilku dobrych lat nawigację – w Polsce rzadko kiedy radzi sobie dobrze – okazało się, że na miejscu na szczęście poprowadziła nas prosto pod bramę hotelu. Tak więc Holandia przywitała nas deszczowo i zimno. Prognozy pogody nie zapowiadały żadnej zmiany na lepsze, wyjazd zaczął zapowiadać się w niezbyt optymistycznych barwach…

 

Holandia: Ciągle padaaa...

Powiązane wpisy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close