Benvenuto Napoli!

Gdy w marcu bieżącego roku Wizz Air poinformował, że otwiera nową trasę z Warszawy – bezpośrednie loty do Neapolu – prawie w miejscu skakałam z radości, że znów uda mi się stanąć na Wezuwiuszu. W końcu pierwszy raz miał miejsce w trakcie mojej pierwszej wyprawy do Włoch we wrześniu 2000r. Natychmiast weszłam na stronę, na której… nie było biletów. A gdy się już pojawiły – ceny zwalały z nóg, ale informacja wzbudziła takie zainteresowanie, że serwer Wizz Aira nie dawał rady. Mina mi zrzedła i Neapol odpuściłam. W końcu nie będę płacić 400zł za lot za osobę. Jednak tknęło mnie coś następnego dnia i raz jeszcze spojrzałam na nową trasę. Bilety były w znacznie ciekawszych cenach! Jednak jako że mojemu mężowi zapowiedziano w pracy, że nie ma co się pokazywać z wnioskiem o urlop, konieczna była rezerwacja podróży na weekend. Tak się złożyło, że w bardzo dobrej cenie były pierwsze loty na termin 20-23.05. Długo zastanawialiśmy się, czy kupować bilety, czy poczekać na lepsze czasy, gdy może jakimś cudem o urlop będzie łatwiej. Gdy w końcu decyzja zapadła, że bilety kupujemy i lecimy, cena… podskoczyła. I przestała to być już dobra oferta. Dopadło mnie zwątpienie, czy w ogóle gdziekolwiek jeszcze polecimy. Przygnębiona zjadłam obiad i na chwilę o sprawie zapomniałam. Jednak Neapol nie dawał mi spokoju i jeszcze kilka razy sprawdzałam loty w tym terminie. Cały czas pokazywało mi tą wyższą cenę, aż nagle… Cena spadła do tej pierwotnej! TO BYŁ ZNAK! Nie czekałam ani chwili i natychmiast zarezerwowałam dwa bilety. Okazuje się, że był to świetny ruch, ponieważ po tym cena podskoczyła do 318zł dla członków WDC! Później było już tylko gorzej. Tak więc stałam się posiadaczką biletów do Neapolu. No i lecimy :) Już widzę siebie po 16 latach z powrotem na szczycie wciąż czynnego wulkanu. Widzę, jak znów jestem na Capri, a następnie w małej łódeczce, którą wpływamy do Lazurowej Groty.

Jak już wspomniałam, po raz pierwszy w tej okolicy, jak we Włoszech ogółem, byłam we wrześniu 2000r. W trakcie długiego objazdu widziałam masę różnych miejsc i zawitałam między innymi do Neapolu, z którego zawiezieni zostaliśmy do Parku Narodowego pod Wezuwiuszem. Płynęłam na Capri, gdzie widzieliśmy wspomnianą grotę. I niestety nic więcej. Nie zwiedziliśmy ani Pompei, ani samej wyspy, ani nawet Neapolu. Tym razem mam zamiar nadrobić zaległości. W planach jest odwiedzenie Pompei i Herkulanum, wdrapanie się na szczyt Wezuwiusza i jakaś wyspa – może Capri, może Procida? Nie wiem, czy uda się zobaczyć to wszystko w trakcie trzech dni, ale już my się o to postaramy ;) No i oczywiście w przerwie trzeba będzie spróbować najprawdziwszej pizzy! Relacja już niedługo :D

(Visited 847 times, 1 visits today)
Włochy: Neapol i samochód? Nigdy więcej!
Włochy: EXPO 2015

Powiązane wpisy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close