Włochy: Solfatara di Pozzuoli – u wrót piekieł…

We Włoszech obejrzeć można kilka wulkanów. Etnę, Stromboli, Wezuwiusz – to najbardziej znana trójka. Jednak niedaleko Neapolu jest jeszcze chociażby jedno ciekawe miejsce – wulkan Solfatara di Pozzuoli. Solfatary z których wydobywa się para wodna, jeziorko z gotującym się błotem – warto tam zajrzeć!

Dzień 3, 22.05.2016, część 2/3

Aktualizacja 10.05.2018: W związku ze śmiertelnym wypadkiem, który zdarzył się w Solfatara di Pozzuoli we wrześniu 2017 roku, atrakcja jest zamknięta do odwołania. Na miejscu zginęło troje ludzi – więcej o tym przeczytać można m.in. tutaj. Informacji o ponownym otwarciu szukać należy na oficjalnej stronie vulcanosolfatara.it.

Po zwiedzeniu amfiteatru Flawiuszów po ok. 15 minutach spaceru główną ulicą w górę miasta dotarliśmy do Solfatara di Pozzuoli – niezwykłego wulkanu ukrytego wśród zarośli. Na teren rezerwatu dostać się można przez wjazd na camping lub też przechodząc przez bramę w budynku. Po kilku krokach po prawej stronie trafia się na kasę biletową. Wstęp do Solfatary kosztuje 7 euro. Niby dużo, ale moim zdaniem naprawdę warto! Biletów jako takich nie otrzymaliśmy, ale w kasie wręczono nam mapkę tego niezwykłego miejsca.

Neapol_Solfatara (1)

Solfatara di Pozzuoli to powstały w wyniku wybuchu mającego miejsce ok. 39 000 lat temu jeden z 24 kraterów wchodzących w skład kaldery superwulkanu Campi Flegeri. Naukowcy podejrzewają, że właśnie erupcja Campi Flegeri mogła być przyczyną wyginięcia neandertalczyków! Solfatara di Pozzuoli zajmuje obecnie teren wynoszący ok. 33 ha, wulkan ten jest większy od bardziej znanego Wezuwiusza. Ewentualny wybuch w tym miejscu mógłby doprowadzić do uśmiercenia całej okolicznej populacji wynoszącej około miliona osób… Co ciekawe, badacze podejrzewają, że erupcja będzie związana bardziej z fontanną wrzącego błota niż potokiem lawy.

Samo słowo solfatara oznacza szczelinę, z której wydobywa się mieszanina pary wodnej, siarkowodoru i dwutlenku węgla o temperaturze wynoszącej od 100 do 300°C. Solfatary charakterystyczne są dla wulkanów drzemiących i wygasających. Faktycznie, Solfatara di Pozzuoli drzemie. Ostatni względnie nieduży wybuch miał miejsce jakieś 800 lat temu, ale wulkan nadal jest czynny. W okolicy wciąż zdarzają się deformacje terenu.

Nie bez powodu Solfatara di Pozzuoli uważana była w czasach starożytnych za mitologiczne wejście do Hadesu oraz za siedzibę boga Wulkana.

Po zapłaceniu za wstęp, przez kilkadziesiąt metrów szliśmy wśród bujnej roślinności. W pewnym momencie ścieżka rozwidliła się. Nie do końca wiedząc, czego spodziewać się w jej ślepym zaułku, postanowiliśmy skręcić i to sprawdzić. Za drzewami z góry roztoczył się przed nami widok na cały krater. Wyglądało to kosmicznie!

Wróciliśmy do głównej ścieżki i zeszliśmy w dół. W pobliskich skałach zobaczyć można było wiele dymiących miejsc, a wkoło unosił się specyficzny jajeczny zapach siarkowodoru. Zapach ten kojarzy się wszystkim raczej bardzo nieprzyjemnie. Tam jednak nie był taki zgniło-jajeczny, kojarzył mi się prędzej z zapachem jajka ugotowanego. Moim zdaniem nie był jakoś specjalnie uporczywy czy nieprzyjemny. W ogóle ponoć zapachy te wspomagają… potencję. Dwóch braci wymyśliło sobie jakiś czas temu bardzo oryginalny biznes. Po nawdychaniu się oparów można było skorzystać z jednego z kilku zasłoniętych przed ciekawskimi oczami, kilkumetrowych miejsc parkingowych. W jakich celach? Domyślcie się :) Dodam tylko, że w cenie biletu (5 euro za dwugodzinny postój) dostawało się… prezerwatywę. Obecnie jednak podobno nie ma już możliwości korzystania z tej dodatkowej atrakcji.

Wokół każdego punktu, z którego unosiła się para wodna z pozostałymi związkami zobaczyć można było nagromadzone kryształy siarki osadzone na skale.

Neapol_Solfatara (5)

Z daleka widać było już jedno z najbardziej interesujących miejsc tego wulkanu. “Gejzery” pary wodnej (wspomniane wcześniej solfatary) wzbijały się wysoko i zakręcały w zależności od kierunku wiatru. Dwie kupki kamieni od osadzających się na nich związków siarki przybrały żółto-pomarańczowy kolor. Unosi się tam pod ciśnieniem para wodna o temperaturze – w zależności od kupki – od 130 do 160° (wyższa temperatura notowana jest przy Bocca Grande zwanym przez starożytnych Forum Vulcani, przybytkiem boga ognia). Okoliczna ziemia również jest niesamowicie nagrzana. W wielu pobliskich miejscach na zboczach również widać było takie intensywnie wydzielające parę punkty.

Neapol_Solfatara (7)

Poza nami było tam niewiele osób, ale moją uwagę przykuła para bodajże Niemców z psem. Szkoda mi było zwierzaka, bo ciąganie go na taki upał w takie pustkowie, na dodatek bez wody, nie było zbyt mądre, no ale liczyłam, że może psina napije się w samochodzie. Po chwil jednak straciłam nadzieję, ponieważ jego właściciele nie mieli za grosz wyobraźni. Zwierzak nie wyglądał na zbyt szczęśliwego, szczególnie gdy dotarli właśnie do Bocca Grande. Psina niesamowicie męczyła się, popiskiwała, przeskakiwała z łapki na łapkę wręcz błagając właścicieli, żeby wzięli ją na ręce. Niesamowicie gorąca ziemia parzyła w łapy. Jeżeli człowiek ledwo dawał sobie radę w sandałach, to co musiało przeżywać to zwierzę? Właściciele jednak albo nie zauważali prób wskoczenia im na nogi, albo po prostu mieli swojego pupila gdzieś. Nawet nie zareagowali jakoś specjalnie na zwrócenie im uwagi. W końcu jednak właścicielka postanowił zlitować się nad psem. Próbowała zapozować z nim do zdjęcia, jednak zwierzak wciąż się kręcił próbując uciec jak najdalej od tego gorącego miejsca. Wreszcie doczekał się wzięcia na ręce. Widać było, że poczuł ulgę.

Sama doświadczyłam gorąca buchającego spod ziemi na własnych stopach. Byłam w sandałach – w miejscach, gdzie w glebie widać było maleńkie dziurki otoczone żółtą obwódką, nie dawałam rady wystać choćby kilku sekund. Niewidoczna na pierwszy rzut oka para natychmiast parzyła w odsłonięte fragmenty stóp. Nawet przez podeszwę czuć było ciepło.

Dla własnego bezpieczeństwa lepiej nie podchodzić zbyt blisko do tych kamieni. Nietrudno tam o poparzenie. Jednak niektórzy próbowali przeprowadzać tam swoje “eksperymenty”. Np. jeden z turystów rzucił przy nas na kamienie chusteczkę higieniczną. Liczył, że widowiskowo zaraz się zapali, ale chusteczka takich planów nie miała. Po kilku minutach wyciągania chusteczki i ponownego wrzucania jej w coraz to wyżej położone miejsca pan poddał się i poszedł sobie. Chusteczka co prawda nadal nie miała zamiaru się palić, ale my za to wypatrzyliśmy niedaleko nadpalone fragmenty gazet. Jeżeli gazety były w stanie się zapalić, to możecie sobie wyobrazić to ciepełko z wnętrza ziemi… W ciągu czasu spędzonego przy solfatarach szybko przyzwyczaiłam się do wulkanicznego gorąca. Gdy stamtąd odeszliśmy, mimo panującego upału było mi nawet trochę zimno.

Na terenie krateru warto uważać jeszcze w kilku innych miejscach. Na przykład przy pozostałościach starożytnych saun. Podsunęłam rękę zbyt blisko muru i w efekcie nieco się poparzyłam…

Neapol_Solfatara (14)

Jest tam jeszcze jedno ciekawe miejsce. Na środku krateru znajduje się Fangaia – odgrodzony zbiornik… z gotującym się szarym mułem. Błotko podgrzewane jest przez znajdującą się poniżej lawę do temperatury wynoszącej ponad 120°. Muł zawiera cenne składniki takie jak np. bor, sód, magnez, wanad, arsen, cynk, jod, antymon, rubid, więc doskonale nadaje się do różnych zastosowań termalnych. Skąd bierze się tam woda? Z opadów atmosferycznych oraz kondensacji pary. Przez  chwilę obserwowaliśmy pojawiające się na powierzchni bąbelki, ale czas było się zbierać.

Blisko Fangai zauważyć można maleńki murowany budyneczek. Jest to stara studnia – Pozzo. Nie można do niej bezpośrednio zajrzeć, ale u  góry zawieszono lustro, które doskonale pokazuje jej głębię.

Teren Campi Flegrei już od średniowiecza słynął z około 40 gorących źródeł. Uważano, że wody Solfatary leczą nerwy, gorączkę, problemy skórne i niepłodność. Głęboka na 10 metrów studnia służyła pozyskiwaniu ałunu. Ponoć woda z Solfatary ma charakterystyczny gorzki, cytrynowy smak.

Neapol_Solfatara (6)

Teren krateru przypomina pustkowie, ale wokół mimo trudnych warunków rosną różne gatunki roślin. Spotkać tam można chociażby opuncję czy drzewo truskawkowe.

Po kilkunastu minutach spaceru znaną już trasą i przyglądaniu się pięknym widokom na zatokę, dotarliśmy do dworca kolejowego. Był zamknięty, więc trudno było określić, jak i o której wrócimy do Neapolu. Rozkład wywieszony na tablicy mówił o tym, że pociąg podstawi się za 5 minut na tor pierwszy. Wyświetlacz informował jednak o pociągu do Neapolu z toru czwartego. Przy tym torze pociąg już stał, ale jako że był nowy i wyglądał podejrzanie zbyt pięknie, dopytałam maszynisty, czy na posiadany bilet dojedziemy akurat tym składem. Pociąg też należał do TrenItalii, więc problemu nie było. Rozsiedliśmy się wygodnie w klimatyzowanym wagonie, jednak w międzyczasie pociąg podjechał również na tor pierwszy… Jednak różnica czasowa między nimi była niewielka, więc już się nie przesiadaliśmy. Zresztą nie było większego sensu. W nowoczesnym, klimatyzowanym wagonie było dużo przyjemniej niż w tym starym składzie, który podjechał obok. Po jakiś 40 minutach byliśmy z powrotem w Neapolu. Szybko podeszliśmy do kas biletowych circumvesuviany i zakupiliśmy powrotne bilety (4 euro za osobę) do Herkulanum. Dochodziła już 15:00, liczyliśmy jednak, że uda się nam zobaczyć całe miasto.

Do Herkulanum dojechaliśmy dość szybko, bo pociąg wiele stacji po drodze zwyczajnie minął.

Podsumowując: informacje praktyczne dotyczące wulkanu Solfatara di Pozzuoli

  • dojazd: najprościej i najszybciej linią metra L2 np. z placu Garbiladi w Neapolu – ok. 40 min.
  • dojście: główną ulicą w górę miasta – nieco ponad 1,0 km
  • przed wejściem znajduje się niewielki parking na samochody osobowe i autobusy
  • cena wstępu: 7 euro dorośli, 5 euro dzieci 5-12 lat, dzieci do lat 5 – wstęp bezpłatny; grupy 15 osobowe – 6 euro za osobę
  • w kasie biletowej otrzymuje się niewielką mapkę z zaznaczonymi poszczególnymi miejscami godnymi uwagi
  • godziny otwarcia: kwiecień – październik 8:30 – 19:00, listopad – marzec 8:13 – 16:30, czynne codziennie
  • oficjalna strona: http://www.vulcanosolfatara.it/en

Spodobał Ci się powyższy tekst? Polub go na Facebooku lub udostępnij, może komuś się przyda! A może szukasz inspiracji do zaplanowania swojego kilkudniowego wyjazdu? Zajrzyj koniecznie do pozostałych relacji z Neapolu!

Rocznik 86. Zarażona podróżniczym bakcylem od ponad 18 lat, raczej bez szans na wyleczenie. Lubiąca ciepełko miłośniczka Azji Południowo-Wschodniej oraz paradoksalnie… Islandii. W wolnej chwili zajmuje się swoimi pozostałymi pasjami jakimi są rośliny owadożerne oraz amatorsko fotografia.

Trzy kroki do udanego urlopu: wyszukaj lot...
... zarezerwuj nocleg... Booking.com
... wypożycz samochód i ciesz się wyjazdem!

Powiązane teksty

  1. Ramona

    Fascynujące przeżycie. Czujesz pulsowanie planety, oddech wnętrza Ziemi

  2. Ewa

    Wybieramy się tego roku…Włochy znam i wiem ze małe mieściny mają swoje uroki

  3. 160 stopni, wow! Nie bałaś się? Wulkany, nawet te nieaktywne mnie jakoś przerażają. MOże naoglądałam się filmów katastroficznych jak byłam mała :P ale mam wrażenie, że zaraz wybuchnie, a jeśli wydobywa się z ziemi dym to już w ogóle!

    1. Podróżowisko.pl Podróżowisko.pl

      Ciągnie mnie w takie miejsca ;) Strachu nie odczuwałam, ale to wydobywające się z wnętrza ziemi ciepło czuć było. Momentami parzyło aż w stopy :)

  4. Ciekawe miejsce! Nigdy nie byłam w Italii, może kiedyś się w końcu wybiorę :)

    1. Podróżowisko.pl Podróżowisko.pl

      Można by powiedzieć, że Włochy to moje miejsce do życia ;) Polecam ten kraj gorąco!

  5. Rafał

    Też byłem tam tamtego roku. Wspaniałe miejsce. Polecam wszystkim.

Skomentuj