Mytrip, czyli jak pośrednik przyprawił mi kilka siwych włosów

Kto lecąc na wakacje nie chciałby zaoszczędzić? Raczej każdy wykorzystuje szanse, żeby jeśli tylko to możliwe, zapłacić mniej. I z tego też względu pośrednicy sprzedający bilety lotnicze są tak popularni. Między innymi firma Mytrip. Zapewne wchodząc na Skyscanner i wyszukując loty do odległych krajów zauważyłeś, że często pośrednicy zebrani na tej stronie oferują bilety dużo tańsze niż linia lotnicza. Dlaczego tak to wygląda? Jest to efekt wielu czynników sprowadzających się do jednego – umowy pośrednika z przewoźnikiem. Różnice mogą sięgać nawet kilkuset złotych, co już przy dwóch osobach podróżujących może dać spore oszczędności.

Rezerwowałam do tej pory bilety na dalekie kierunki przez pośredników oszczędzając każdorazowo spore sumy. Jednak przy 99% rezerwacji nie działo się nic niestandardowego. Po prostu kupowałam bilet (przez różne firmy), odprawiałam się i leciałam. Żadnych komplikacji, żadnego ale. Do czasu.

Śmierć bliskiego członka rodziny i anulowana rezerwacja

Kilka miesięcy temu trafiła się nam niezła okazja na podróż do Omanu. Idealna, by rozpocząć rok od niesamowitej przygody w kraju, który coraz bardziej mnie ciągnął. Nie pamiętam już dokładnie, jaka była różnica między biletami oferowanymi przez linię lotniczą, a pośrednika Mytrip, jednak różnica na dwóch osobach dała nam oszczędność pozwalającą na opłacenie większości noclegów na miejscu. Oszczędność ta sporo mnie jednak kosztowała.

Na dzień przed wyjazdem zmarła moja babcia… Oczywiste stało się, że w tej sytuacji nie polecimy. Zachowując resztki trzeźwego myślenia w tak trudnej sytuacji (i w sumie próbując skupić się na czymś innym) spróbowałam skontaktować się z pośrednikiem i dowiedzieć się, jak wygląda możliwość zwrotu lub zmiany rezerwacji. Niestety infolinia była już o tej porze nieczynna (była godz. 17:00, sobota), pozostał mi jedynie formularz kontaktowy ze strony rezerwacji. Niestety kopi wiadomości na maila nie dostałam, a na zadane pytania otrzymałam tylko szczątkową odpowiedź dotyczącą niestawienia się na pierwszy odcinek lotu – próbowałam dopytać, czy nasza rezerwacja zostanie anulowana w całości, jeśli nie stawimy się na termin lotu do Omanu, a jedynie na powrót. Oczywiście całość miała przepaść. Nie odpuściłam jednak i dalej pisałam wiadomości.

Sprzeczne informacje

I się zaczęło… Otrzymywałam informacje, że zwrot się nie należy, bo to najtańsza taryfa niepodlegająca zwrotom, jednakże po kontakcie z linią lotniczą okazało się, że w przypadku śmierci bliskiego członka rodziny refundacja pełnego kosztu biletu jest jak najbardziej należna niezależnie od taryfy czy posiadania ubezpieczenia od rezygnacji. Gdy zaczęłam drążyć temat u pośrednika okazało się, że jednak pieniądze zwrócą. Pominę już fakt, że na infolinii wciąż informowana byłam, że pieniądze nie należą się i mogę ewentualnie kontaktować się z przewoźnikiem, którego to polski oddział odsyłał mnie do pośrednika. Polski oddział odsyłał mnie do pośrednika pomimo informacji z centrali, że mam stawić się w punkcie sprzedaży biletów w polskim oddziale z dokumentami. Istne szaleństwo!

W końcu skontaktowała się ze mną przedstawicielka Mytrip potwierdzając, że zwrot za bilety zostanie dokonany po przesłaniu odpowiednich dokumentów poświadczających zgon oraz pokrewieństwo. Zaznaczyła również, że w związku z wrażliwością udostępnianych danych muszę zamieścić w wiadomości odpowiednią klauzulę upoważniającą Mytrip do dysponowania danymi w zakresie omawianej sytuacji.

Przy okazji dopytałam także, czy zwrot będzie potrącony o opłatę za anulowanie rezerwacji, jednak kobieta zapewniła, że w takich sytuacjach zwracana jest pełna kwota. Jedyne co pozostawało kwestią nierozwiązaną to zwrot za bilety mojego męża, jako że nie jest on bezpośrednio spokrewniony ze zmarłą osobą. To jednak jakoś bym już przełknęła – lepsze odzyskanie połowy sporej kwoty niż niczego.

Zwrot należny, ale… jak kamień w wodę

W związku z tym, że naprawdę potrzebowaliśmy tej podróży, w międzyczasie ruszyliśmy oszczędności i raz jeszcze kupiliśmy bilety, tym razem jednak bezpośrednio na stronie przewoźnika. Gdy przyszła wiadomość o konieczności przesłania dokumentów do dokończenia procesu zwrotu pieniędzy za anulowaną rezerwację, byliśmy akurat w Omanie bez możliwości wysłania odpowiednich skanów. Zrobiłam to po powrocie. I… jak do tej pory kontakt był niczego sobie, tak w tym momencie nastała cisza. Minęły 3 miesiące przypominania się, prób kontaktu, które pozostawały całkowicie bez jakiejkolwiek odpowiedzi.

Punkt sprzedaży na lotnisku

Tak tego jednak nie zostawiłam. Raz jeszcze napisałam maila skierowanego do przedstawicieli oddziału przewoźnika w Polsce. Ci przekierowali wiadomość do centrali. Odpowiedź przyszła szybko – ponownie informują, że mam stawić się z dokumentami w oddziale sprzedaży biletów w kraju. Nie konsultując już tego z nikim zgarnęłam akt zgonu, udostępnione przez moją mamę i męża dowody osobiste mające poświadczyć stopień relacji między nami a zmarłą osobą, wydruki rezerwacji… Wszystko, co tylko miałam. I pewnego majowego dnia – w piątek – udałam się na lotnisko Chopina w Warszawie. Godziny otwarcia punktu sprzedaży biletów nie do końca pokrywały się z informacją podaną na stronie linii (pominę fakt, że na lotnisku są 2 takie biura i trochę sobie między nimi pobiegałam), na szczęście przy odrobinie oczekiwania okazało się, że jednak udało mi się wstrzelić w godziny urzędowania przedstawicielki przewoźnika.

Po krótkim objaśnieniu sprawy, usłyszałam standardową informację: ale z tym to do pośrednika… W akcie desperacji wytłumaczyłam co i jak, jak długo trwa już cała ta szopka i że nie mam już siły po raz kolejny walczyć z wiatrakami, szczególnie w sytuacji, gdy ich centrala odsyła mnie do punktu sprzedaży w Polsce. I po tym była już zupełnie inna rozmowa! Co prawda okazało się, że na ten moment mail przesłany przez centralę przewoźnika nie jest wystarczający (nie określili w wiadomości, że zwrot jest należny, mail zawierał jedynie polecenie pojawienia się z dokumentami w punkcie sprzedaży), ponadto brakowało pełnomocnictwa, w którym mąż upoważniałby mnie do uczestniczenia w procesie zwrotu należności za jego bilet. Nieistotne, że to ja płaciłam za całą rezerwację dla nas obojga

Miałam uzupełnić brakujący dokument, a w międzyczasie przedstawicielka przewoźnika zobowiązała się do potwierdzenia przysługującego mi zwrotu. Byłam już w pociągu do domu, gdy zadzwonił telefon. Zwrot jest należny! Niestety nie miałam już możliwości, by zdążyć wrócić na lotnisko w godzinach pracy punktu sprzedaży biletów. Umówiłyśmy się na przyszły tydzień.

Szczęśliwe zakończenie!

W poniedziałek z samego rana stawiłam się z kompletem dokumentów i… Po kilkunastu minutach sprawa była załatwiona. Zwrot za bilety wpłynął na konto w ciągu niecałego tygodnia. Kosztowało mnie to jednak sporo nerwów.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że przedstawiciele MyTrip.com przez 3 miesiące nie odpowiedzieli na żadną moją wiadomość, jednak już w sobotę – po pierwszej wizycie na lotnisku – dostałam maila z przeprosinami za ciągnącą się sprawę. Bo ponoć linia lotnicza wymagała dodatkowych dokumentów. Jakich – do dzisiaj nie wiem. Interesujące jest jednak to, że ktoś z Mytrip odezwał się do mnie dzień po mojej zakończonej informacją o zwrocie interwencji u linii lotniczej. Przypadek? Nie sądzę. Podejrzewam, że przewoźnik skontaktował się z pośrednikiem i nagle moja sprawa stała się dla nich priorytetem. Mam świadomość, że coś takiego mogłoby spotkać mnie ze strony innych firm, ale po tych doświadczeniach ofertę pośrednika Mytrip omijam szerokim łukiem.


Niech mój przykład służy Ci dobrze – jeśli coś takiego Ci się przydarzy (czego oczywiście nie życzę), będziesz wiedzieć, jak postąpić, żeby nie zostać na lodzie. Pamiętaj – w przypadku śmierci bliskiego Ci członka rodziny (rodziców, rodzeństwa, dziadków, dzieci, męża lub żony) w niedługim czasie przed planowanym lotem przysługuje Ci zwrot pełnej kwoty, jaką wydałeś na bilety. Niezależnie od wykupienia ubezpieczenia od rezygnacji. I nieważne czy jest to linia tradycyjna czy tani przewoźnik. Obowiązują ich te same zasady. 

Cztery kroki do udanego urlopu: wyszukaj lot...
... zarezerwuj nocleg... Booking.com
... wypożycz samochód...
... zminimalizuj swoją odpowiedzialność w razie uszkodzenia auta i ciesz się wyjazdem!

Powiązane teksty

Komentarze do: “Mytrip, czyli jak pośrednik przyprawił mi kilka siwych włosów”

  1. Avatar Agnieszka

    Droga Pani – ja zostałam oszukana w dokładnie taki sam sposób. Z tą różnicą, że chodziło o problemy zdrowotne i taryfa flexible dodatkowo płatna w systemie linii lotniczych figurowała jako restricted. Wycenili mnie za przebookowanie biletu 9500 zł, podczas gdy nowy bilet był za 3000 zł. Niestety Rzecznik Spraw Konsumenta nic nie wskórał a firma zwróciła mi $22 za taryfę flexible i uznaje że sprawa załatwiona :( To niedorzeczne ale nie mam możliwości ruszyć sprawy w której od początku do końca racja jest po mojej stronie. Oszukano mnie w białych rękawiczkach. Polecam trzymać się z daleka od My Trip.com. To złodzieje.

    1. Monika Borkowska Monika Borkowska

      Współczuję tej sytuacji… :/ A co na to linia lotnicza – kontaktowała się może Pani bezpośrednio z przewoźnikiem?

Skomentuj