Ukraina: Oko Moskwy

Słyszeliście kiedykolwiek o konstrukcji zwanej Okiem Moskwy? Ogromny radar powstał w okolic Czarnobyla, jednak w związku z tym, że znajdował się również w strefie wysiedlenia obejmującej okoliczne tereny, także został opuszczony. Jakby wyglądała historia, gdyby nie ta katastrofa? Czy Oko Moskwy posłużyłoby jego budowniczym?

Dzień 3, 14.11.2015, część 3/3

Po posiłku udaliśmy się do ostatniego miejsca, które było przewidziane w planie zwiedzania – Oka Moskwy. Oddalona nieco od Prypeci i Czarnobyla dziwna stalowa konstrukcja miała ZSRR służyć jako ogromny radar. Jeżeli wierzyć informacjom, to jeżeli USA wystrzeliłyby rakietę ze swojego terytorium, już po kilkudziesięciu sekundach, może kilku minutach, Rosjanie wiedzieliby o tym. Jednak jako że i Oko Moskwy znajdowało się w strefie zamkniętej, również ten teren został wysiedlony – napromieniowana została wentylacja w podziemnych bunkrach, więc obiekty stały się bezużyteczne.

Oko Moskwy

Gdy podeszliśmy bliżej do tej niezwykłej konstrukcji, której długość wynosi ok. 500m, usłyszeliśmy jak wśród elementów huczy wiatr. Nie spodziewałam się, że może tam być tak głośno.

Czarnobyl dzień 3 (76)

Ku pamięci strażaków

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę pod pomnikiem poświęconym strażakom, którzy zginęli w walce z tragedią. Zaprojektowany został przez innego strażaka.

Fot. Pomnik poświęcony strażakom, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu katastrofy

Czekały nas jeszcze dwie kontrole napromieniowania – pierwsza na granicy 10km strefy, a druga przy wyjeździe. Gdy podjeżdżaliśmy do pierwszej kontroli, panowie tylko machnęli ręką i kazali jechać dalej. Przed ostatnim pomiarem przewodnik zrobił nam krótki postój przy znaku witającym w Czarnobylu.

Czarnobyl dzień 3 (83)

Drugi pomiar został przeprowadzony. Musieliśmy wszyscy wysiąść i przejść do pomieszczenia, w którym znajdowały się takie same bramki jak te w stołówce. Każdy po przejściu przez tzw. wagę wsiadł z powrotem do autokaru. Nikt niczego nie musiał zostawiać, chociaż wcześniej przewodnik postraszył nas, że kiedyś miał dwie sytuacje, w których pomiar skażenia zakończył się znacznym wynikiem. Pierwszym przypadkiem była kobieta, która musiała ponoć zostawić spodnie (poratowała ją koleżanka, która miała drugie w zapasie), a druga sytuacja dotyczyła samego pana Igora. Strażnicy musieli zająć się jego butami.

Na co warto zwrócić uwagę w kwestiach bezpieczeństwa w trakcie wizyty w Zonie? Moim zdaniem lepiej trzymać się razem, bo podobno wróciły tam niedźwiedzie brunatne i wilki. Zwierzęta nie są jakoś specjalnie chętne do kontaktu z człowiekiem, ale nigdy nie wiadomo czy im się coś nie odwidzi. W wielu miejscach można trafić na niezakryte studzienki lub dziury w zapadniętym asfalcie – warto patrzeć pod nogi. Tak samo w budynkach, bo na podłogach rozrzucone są najróżniejsze rzeczy, a z sufitów zwisają pozostałości jarzeniówek. Polecono nam żebyśmy omijali mech, ponieważ wyjątkowo kumuluje promieniowanie.

Oczywiście mieliśmy niczego nie dotykać, nic nie zabierać, plecaków nie stawiać na ziemi czy na podłogach. To tyle. Przed wyjazdem padła również propozycja, żeby do Strefy ubrać się w ciuchy, które będzie można wyrzucić. Jednak przy tak niskim poziomie promieniowania, moim zdaniem nie ma takiej konieczności. Wyliczono nam, że przez cały dzień pobytu w zamkniętej strefie otrzymaliśmy dawkę promieniowania wynoszącą ok. 2 mikrosiwertów. Czy to dużo? Nie. Jeden rentgen zęba może nas napromieniować dawką 9 mikrosiwertów. Czyli nie ma czym się przejmować.

Zdecydowanie polecam wizytę w strefie tym, których temat ten interesuje. Dopiero na miejscu można uświadomić sobie, czym była ta katastrofa i jak ogromne były jej skutki. Jednak następnym razem zdecyduję się na dłuższy wyjazd, bo te kilka godzin pozostawia spore uczucie niedosytu.

Czekał nas jeszcze powrót do Kijowa, szybkie zakupy na drogę i nocny przejazd do Krakowa. Na granicy wszelkie procedury poszły gładko, dzięki czemu w Krakowie wylądowaliśmy około godz. 11:00. Jeszcze tylko kilka godzin w aucie i byliśmy z powrotem w domu.

Spodobał Ci się powyższy tekst? Polub go na Facebooku lub udostępnij, może komuś się przyda! A może szukasz inspiracji do zaplanowania swojego kilkudniowego wyjazdu? Zajrzyj koniecznie do pozostałych relacji z Ukrainy!

Rocznik 86. Zarażona podróżniczym bakcylem od ponad 18 lat, raczej bez szans na wyleczenie. Lubiąca ciepełko miłośniczka Azji Południowo-Wschodniej oraz paradoksalnie… Islandii. W wolnej chwili zajmuje się swoimi pozostałymi pasjami jakimi są rośliny owadożerne oraz amatorsko fotografia.

Trzy kroki do udanego urlopu: wyszukaj lot...
... zarezerwuj nocleg... Booking.com
... wypożycz samochód i ciesz się wyjazdem!

Powiązane teksty

Skomentuj