Islandia: Wodospad Kvernufoss – zbaczamy z utartego szlaku!

Seljalandsfoss jest najsłynniejszym islandzkim wodospadem, za którym można przejść i o tym wiedzą tysiące turystów przybywających na wyspę. Znacznie mniej osób wie jednak, że nie jest to jedyna kaskada ze ścieżką poprowadzoną za spadającą z urwiska wodą. Wodospad Kvernufoss to miejsce poza szlakiem, kolejny ukryty skarb Islandii. Gdzie się znajduje i jak do niego dotrzeć? Wbrew pozorom wcale nie trzeba nadrabiać drogi, żeby ujrzeć tę ukrytą perłę!

Dzień 3, 22.06.2018, część 1/4

Tradycyjnie już wstajemy dość wcześnie, ale dla odmiany budzę się sama przed budzikiem. Może dlatego, że trochę jednak zmarzłam? To kolejna noc, która nie rozpieszcza nas temperaturami. Mąż mówi, że samochodowy termometr pokazywał 2 stopnie… Po wyjeździe dowiemy się, że nawet Islandczycy dziwili się tej pogodzie – to ponoć najzimniejsze lato od wielu lat. W marcu mieliśmy podobne temperatury.

Kolejny ukryty skarb!

Ogarniamy szybko nasze samochodowe obozowisko, wypijamy herbatę przygotowaną na wodzie z rzeki, na której jest Skogafoss i po ostatnim rzucie oka na wodospad, ruszamy w drogę. Nie mamy czasu do stracenia, czeka nas kolejny długi dzień wypełniony atrakcjami. Kierujemy się w stronę pobliskiego muzeum Skogar, otwierają je jednak dopiero o 9:00, więc ruszamy w jeszcze jedno mniej znane miejsce znajdujące się nieopodal.

Jak już wspomniałam na początku, najbardziej znanym wodospadem, za którym można przejść, jest na Islandii Seljalandsfoss. Nie jest on jednak jedyną tak wyjątkową kaskadą. Drugim znacznie mniej znanym tak niezwykłym wodospadem jest Kvernufoss – może jest mniejszy, ale dla mnie dużo piękniejszy!

wodospad Kvernufoss

Wodospad Kvernufoss – gdzie go szukać i jak się do niego dostać?

Na mapach Google póki co wodospad ten nie jest oznaczony, ale już wyjaśniam jak i gdzie go znaleźć. Po pierwsze, w okolicy wodospadu Skogafoss zjedź z krajowej jedynki, a następnie kieruj się w stronę muzeum Skogar. Tam podjedź do końca parkingu, a następnie przejdź za budynki wzdłuż ogrodzenia położonej obok farmy. Niech nie zmylą Cię rupiecie i stare, rdzewiejące maszyny sprawiające wrażenie, że chyba pomyliłeś drogę. Jesteś jak najbardziej na właściwej trasie! W pewnym momencie ujrzysz przerzucone nad ogrodzeniem schodki – pokonaj płot i dalej podążaj przed siebie wydeptaną ścieżką. Gdy dotrzesz do rzeki, idź wzdłuż niej malowniczym kanionem. Ścieżka raz jest węższa, raz szersza, czasem trzeba podejść pod górę, ale trasa nie jest wymagająca. Po kilku minutach wędrówki dotrzesz do celu. Potrzebujesz namiarów GPS? Oto one: 63° 31’44″N, 19° 28’53”W.

Przy dróżce widzimy co chwila sporo wełny – czy można powiedzieć, że owce linieją? Chyba jak najbardziej. Patrzymy pod nogi co chwila obserwując kolejne i kolejne odciski końskich kopyt. Śladów obuwia jest tu niewiele – chyba rzeczywiście mało kto trafia do tego miejsca!

Docieramy w końcu do wodospadu. Jest piękny! Mniejszy niż Seljalandsfoss, ale przez to, że mało kto o nim wie, jest miejscem dużo bardziej magicznym. I cichym. Ściany kanionu odbijają jedynie huk wody i krzyki wznoszących się nad naszymi głowami ptaków. Idę za wodospad. Tu w przeciwieństwie do Seljalandsfoss nie da się zrobić pełnej pętli dookoła spadającej z góry wody, ale bez problemu można stanąć za nią i przyjrzeć się tej innej perspektywie. Niestety długo tym miejscem nie możemy się nacieszyć, bo zaczyna padać deszcz. Coraz bardziej intensywnie.

Krople zacinają nam w twarze, jednak w trakcie przejścia zauważam przy ścieżce botaniczną ciekawostkę. Przedstawiciela roślin owadożernych, które również są moją pasją – to kwitnący właśnie tłustosz zwyczajny! To już kolejne miejsce, gdzie widzę tego owadożera, ale nie ostatnie – jeszcze wielokrotnie spotkamy te rośliny na tej wyspie. Tłustoszowi padający deszcz zdaje się nie przeszkadzać. Podobnie jak i przyglądającym się nam leniwie przeżuwającym śniadanie owcom. Właśnie, pora na śniadanie!

Gdy docieramy do samochodu, woda z nas ścieka. Islandzka auro, dlaczego nie możesz być dla nas bardziej łaskawa!

Muzeum Skogar – torfowe domki

Niby muzeum Skogarr jest już otwarte, ale finalnie odpuszczamy zajrzenie na jego teren – zostawiamy je sobie na kolejny raz, w końcu musimy tu jeszcze mieć po co wrócić! Tym razem wystarczy nam możliwość przyjrzenia się domkom porośniętym trawą  z odległości, a z parkingu świetnie je widać. Niby nieco dalej jest jeszcze kilka budynków, ale nie widzi się nam chodzenie pośród nich w tym deszczu. Aura odbierze zaraz całą przyjemność ze zwiedzania, musimy się niestety trochę wysuszyć. Poza tym właśnie na parking podjeżdża autobus z pierwszą tego dnia wycieczką – zaraz zrobi się na wejściu głośno i tłoczno.

muzeum Skogar

Znajdujące się około 150 kim od Reykjaviku muzeum Skogar powstało w 1949 roku – można je odwiedzić w trakcie jednodniowej wycieczki poświęconej poznawaniu cudów południa. Park etnograficzny podzielony został na trzy części: muzeum ludowe z wystawą narzędzi wykorzystywanych w gospodarstwach i do połowów (są tu też pokazane artefakty z czasów, gdy Islandię zamieszkiwali Wikingowie), Muzeum Transportu opowiadające historię rozwoju technologii i transportu Islandii w XIX oraz XX w. mieszczące również kafeterię i sklep z pamiątkami, a także wystawę zrekonstruowanych domów torfowych.

Muzeum Skogar – informacje praktyczne:

  • Godziny otwarcia od 1 czerwca do 31 sierpnia: 09:00 – 18:00
  • Godziny otwarcia od 1 września do 31 maja: 10:00 – 17:00
  • Cena biletu dla osoby dorosłej: 2000 koron (ok. 70 zł)

Ruszamy w stronę Dyrholaey – skoro na Heimaey (jednej z wysp Westman Islands) nie udało się nam spotkać maskonurów, to może tym razem się nam poszczęści?

Spodobał Ci się powyższy tekst? Polub go na Facebooku lub udostępnij, może komuś się przyda! A może szukasz inspiracji do zaplanowania swojego kilkudniowego wyjazdu? Zajrzyj koniecznie do pozostałych relacji z Islandii!

Rocznik 86. Zarażona podróżniczym bakcylem od ponad 18 lat, raczej bez szans na wyleczenie. Lubiąca ciepełko miłośniczka Azji Południowo-Wschodniej oraz paradoksalnie… Islandii. W wolnej chwili zajmuje się swoimi pozostałymi pasjami jakimi są rośliny owadożerne oraz amatorsko fotografia.

Booking.com

Powiązane teksty

8 Thoughts to “Islandia: Wodospad Kvernufoss – zbaczamy z utartego szlaku!”

  1. A.

    Kvernufoss rzeczywiście nie jest obecny na zwykłej mapie Google (choć na zdjęciach satelitarnych jest widoczny). Jednak do podroży po Islandii lepsza jest islandzka mapa: https://ja.is/kort/?type=map
    Proszę bardzo: https://ja.is/kort/?type=map&x=475804&y=336029&z=9&page=1&q=kvernufoss
    Nawiasem mówiąc na mapach Google dotyczących Islandii jest sporo błędów. Istotnych.

    1. Byliśmy na Seljalandsfoss

  2. Uwielbiam takie alternatywy <3

    1. A wiesz, że trafiliśmy tam m.in. dzięki Tobie i Addicted to Passion? Właśnie chyba na Twojej stronie facebookowej po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcie z tego miejsca ;)

    2. Podróżowisko.pl ha no widzisz to sie na cos przydalamn

  3. Klaudia Stokowska Olechnowicz byłyśmy, widziałyśmy;) jednak jest tam trochę więcej ludzi niż mało… albo nam się tak tłoczno trafiło….

    1. Hmm… może miałyście pecha? W dniu gdy my tam byliśmy ślady obuwia można było policzyć na palcach jednej ręki. No chyba że tak końskie kopyta ścieżkę zadeptały, że nic innego nie było widać ;) W każdym razie jest to miła alternatywa dla Seljalandsfoss.

Leave a Comment