Islandia: Samotny dom na Ellidaey

Jest takie miejsce, które nie dawało mi od jakiegoś czasu spokoju. Marzyłam, żeby je zobaczyć, jednak byłam przekonana, że na spełnienie tego konkretnego marzenia przyjdzie mi jeszcze poczekać. Tak bardzo chciałam zobaczyć samotny dom na soczyście zielonej wyspie o stromych klifach – obrazek, który kojarzyłam ze zdjęć w Internecie… Zdjęć zrobionych ponoć na Wyspach Owczych, na które to niestety w najbliższym czasie się nie wybieram. Jak się jednak okazało, widok, który tak bardzo chciałam zobaczyć, nie ma nic wspólnego z Wyspami Owczymi. To samotny dom na Ellidaey, jednej z wysp Islandii.

Zupełnie się nie spodziewałam, że moje marzenie się ziści. Tym bardziej tutaj. Jesteśmy sobie trzeci dzień naszej trzeciej podróży na Islandii, płyniemy właśnie z wyspy Heimaey, a tu bach, jest widoczek! Ale jak to… Czyżbyśmy teleportowali się w okolice Wysp Owczych? Przy obecnej technice to chyba wciąż niemożliwe. Może jakieś zagięcie czasoprzestrzeni? Nie, to nie to. Ewidentnie mam przed oczami widok, który tak bardzo chciałam zobaczyć. Samotny dom na zielonej wyspie. Muszę się uszczypnąć, bo nie za bardzo wierzę w to, co widzę. A jednak. Oczy mnie nie mylą. Wychodzi na to, że moja wymarzona panorama nie ma nic wspólnego z Wyspami Owczymi – czasem przecież podpisy zdjęć dostępnych w Internecie mogą kłamać.

Gdzie można zobaczyć samotny dom?

Wspomniany już trzeci dzień trzeciej podróży na Islandię spędzamy na wyspie Heimaey należącej do archipelagu wysp Westman Islands (Vestmannaeyjar). Wspinamy się na wulkan, który w 1973 roku siał tu zniszczenie, zaglądamy do muzeum tegoż wulkanu, wczołgujemy się następnie na szczyt, gdzie można ponoć spotkać maskonury. Dzień mija jednak szybko i trzeba wracać na główną wyspę Islandii.

Powiedzenie, że pogoda nam dopisuje, byłoby znacznie na wyrost, ale przynajmniej nie pada. Opuszczamy Heimaey promem stojąc na zewnątrz i podziwiając widoki. Po prawej stronie ukazuje się nam niewielka wyspa, później kolejna, nieco większa i bardziej rozciągnięta na oceanie. A na wyspie majaczy biały domek otoczony soczyście zielonym pastwiskiem. Jedyny budynek na Ellidaey, kolejnej wyspie archipelagu. Dom, ogrodzenie, owce na skraju urwiska. I to tyle. Czasem tylko pojawią się ludzie, ale z wyjątkiem owiec i przebywających tu sezonowo maskonurów nikt nie mieszka tu na stałe. Jaka jest historia tego miejsca?

Dużą rolę odgrywają w niej maskonury.

Samotny dom na Ellidaey – miejsce, które obrosło legendami

Odizolowany od reszty świata dom pobudza wyobraźnię, skutkiem czego narosło wokół niego sporo legend i nieprawdziwych historii. Mówi się, że wyspę kupił zagadkowy, ekscentryczny miliarder, który odciął się tu od świata. Inna teoria mówi, że Ellidaey podarowana została islandzkiej piosenkarce Bjork, która zbudowała tu swój dom – z dala od tłumów i ciekawskich fanów może w tym miejscu cieszyć się ciszą i spokojem. Kolejny mit, ale akurat w tej historii leży ziarnko prawdy. Ale tylko niewielkie. Tak naprawdę owszem, mówiło się o sprezentowaniu wyspy Bjork w ramach podziękowania za jej wkład w kulturę na Islandii oraz całym świecie, ale chodziło o położoną w zachodniej części Islandii (ponad półwyspem Snaefellsnes) Ellidhaey. Do przekazania jednak z różnych względów nie doszło. Tak przy okazji – swoją drogą nawet wujek Google błędnie oznacza te wyspy. Na mapie pokazuje zachodnią Ellidhaey, ale przypisane jej zdjęcie pochodzi z południowej Ellidaey. Można się pogubić, prawda?

Trochę historii

Historia zamieszkania na Ellidaey zaczyna się jakieś 300 lat temu. Wyspa ta była domem dla pięciu rodzin, które zajmowały się połowami ryb, polowaniem na maskonury i hodowlą bydła. To ostatnie ze względu na fakt, że cała wyspa jest soczyście zielonym pastwiskiem, nie nastręczało większych trudności. A jeśli o maskonury chodzi, to ptaki te szczególnie upodobały sobie na zakładanie swoich gniazd (a raczej kopanie nor) tutejsze klify, dlatego też nie było i nie ma lepszego miejsca na polowania.

Około 1930 roku nadszedł jednak dzień, w którym mieszkańcy opuścili tę wyspę chcąc znaleźć lepsze życie gdzieś indziej. Oczywiście ówcześni Islandczycy nie mieszkali w obecnie stojącym domu, a w chatach, które już nie istnieją. Mimo tego, że nigdzie indziej nie mogli liczyć na lepsze miejsce do polowania na maskonury, zdecydowali się opuścić Ellidaey skuszeni plotkami o tętniącej życiem gospodarce kraju. Dość mieli już odizolowania.

Wyspa pozostawiona sama sobie była do 1953 roku, czyli roku, w którym Związek Łowiecki Ellidaey wybudował na niej biały dom widoczny z morza aż po dzień dzisiejszy. Dom zwany jest domkiem myśliwskim. Nie ma tu kanalizacji, elektryczności. Jak to podkreślane jest w niektórych artykułach – brakuje też internetu. Pomimo tego jednak jest tu ponoć sauna. Woda służąca do kąpieli oraz gotowania pochodzi z systemu zbierającego wodę opadową – deszczu przecież tu nigdy nie brakuje. Dom ogrodzony jest płotem, a wkoło chodzą owce.

Nie da się tu jednak przenocować ot tak. Żeby dostać się na wyspę, trzeba być członkiem lokalnego stowarzyszenia łowieckiego lub mieć w tym stowarzyszeniu znajomego, który zechce nas ze sobą zabrać. Na Ellidaey nadal poluje się latem na maskonury, a na wiosnę zbiera się ich jaja.

Samotny dom nie tylko na Ellidaey!

To jednak nie jedyny samotny dom w tym archipelagu! Sąsiednia wyspa – Bjarnarey – również może poszczycić się tak skromnym zabudowaniem. Z tym że położenie tego domu nie jest aż tak widowiskowe i nie rozpala do tego stopnia wyobraźni wszystkich tych, którzy przepływają obok.

Bjarnarey bardziej imponująco przedstawia się z powietrza, ale to już możesz zobaczyć na zdjęciach dostępnych w Internecie.

Spodobał Ci się powyższy tekst? Polub go na Facebooku lub udostępnij, może komuś się przyda! A może szukasz inspiracji do zaplanowania swojego kilkudniowego wyjazdu? Zajrzyj koniecznie do pozostałych relacji z Islandii!

Rocznik 86. Zarażona podróżniczym bakcylem od ponad 18 lat, raczej bez szans na wyleczenie. Lubiąca ciepełko miłośniczka Azji Południowo-Wschodniej oraz paradoksalnie… Islandii. W wolnej chwili zajmuje się swoimi pozostałymi pasjami jakimi są rośliny owadożerne oraz amatorsko fotografia.

Trzy kroki do udanego urlopu: wyszukaj lot...
... zarezerwuj nocleg... Booking.com
... wypożycz samochód i ciesz się wyjazdem!

Powiązane teksty

  1. Agnieszka

    Jak pięknie! Ten dom wygląda jak moja osobowość w jednym obrazku. :)

  2. Wow niesamowite miejsce, a ta zielen taka soczysta! Bajkowo!

  3. Cudowny widoczek z domkiem :) Islandzki minimalizm… Ale podobny widziałam kiedyś na Lofotach :) Zazdroszczę…

  4. Mdarek

    Zapraszam do obejrzenia kilku fotek z Wysp Owczych.
    https://mdarek.fly4free.pl/blog/3708/wyspy-owcze/

  5. Mdarek

    Bardzo interesujący artykuł. Polecam odwiedzić Wyspy Owcze można tam spotkać całe miejscowości bez mieszkańców. A widoki cudne.

    1. Monika Borkowska Monika Borkowska

      Dziękuję! Wyspy Owcze wciąż są na mojej liście miejsc do zobaczenia – coś czuję, że spodobają mi się tak samo jak Islandia.

  6. Bardzo fajny artykuł ;)

    1. Dziękuję! :D I zapraszam do poczytania pozostałych ;)

  7. Nie wiem kto, nie wiem jak i nie wiem nawet dlaczego. Chce byc adoptowana przez tego wlasciciela.

    1. To może wystarczy przeczytać cały tekst, a nie tylko nagłówek ;)

    2. Miłego i pozytywnego dnia dla wszystkich

    3. mów że adopcja tylkoz bratem :)

Skomentuj