Kuchnia Islandii kojarzyła mi się nieskomplikowanie – trudne warunki życia przecież muszą przekładać się i na kulinarne zwyczaje ludzi. Czy miałam rację? Częściowo. Na Islandii przez wieki, w trakcie których wyspę często nawiedzał głód, mało się marnowało. Dania były proste, wykorzystywały wszystko, co się dało. Traktowane teraz jako ciekawostka baranie głowy czy chociażby słynny hakarl (sfermentowany rekin), to nic innego jak pozostałości tych czasów. Obecnie dania dostępne w wielu restauracjach mogą zaskoczyć wyszukaną formą, jeśli jednak szukasz tradycyjncyh, domowych smaków, to miejsce powinno Cię zainteresować – zajrzyj do Klausturkaffi!…
Czytaj dalejKategoria: W 10 dni dookoła Islandii latem (2018)
Islandia: Śniadanie z widokiem
Nie wierzę. Po prostu w to nie wierzę… Wydaje mi się, że wciąż śnię. Czuję na twarzy promienie słońca zaglądające do auta przez boczne szyby. To nie może być prawda! Przecież prognozy był beznadziejne i do tej pory praktycznie od początku dawał nam w kość deszcz. A jeśli nawet jakimś cudem nie padało, to niebo zasłonięte było grubą warstwą chmur. Trochę słońca zaznaliśmy jedynie pierwszego dnia, krótko po przylocie. I tyle. A tu proszę bardzo – świeci jak oszalałe! Budzi mnie jeszcze sporo przed budzikiem. Mimo wszystko nieufnie spoglądam…
Czytaj dalejIslandia: W krainie lodu (+ trawiasty kościółek)
Lodowce to jedna z tych atrakcji, których na Islandii nie powinno się pominąć, bo czy wiele jest miejsc na świecie, w których można dotknąć tak wiekowego lodu, znikającego na dodatek w tak zastraszającym tempie? Przy okazji pierwszej wizyty na wyspie zbliżyliśmy się do dwóch lodowcowych jęzorów. Za trzecim razem odwiedziliśmy znów te same miejsca, by między innymi porównać ich stan i tempo zmian zaszłych w ciągu nieco ponad roku. Dzień 4, 23.06.2018, część 4/4 I ponownie jesteśmy pod Svinafellsjokull. Chwilowo nie pada, więc idziemy w stronę czoła lodowca. Mijamy…
Czytaj dalejIslandia: Impregnat potrzebny od zaraz! Kanion Fjadrargljufur w deszczu
Gdy przemięka Ci niezawodny do tej pory softshell, to wiesz, że jest źle. Szczególnie gdy jesteś na Islandii, na której byle jaki płaszcz przeciwdeszczowy kosztuje 45 zł, a lać może nieustannie do końca wyjazdu. Czyli jeszcze prawie tydzień. Zostać bez kurtki czy kupić ten nieszczęsny płaszcz, który z dużą dawką prawdopodobieństwa może okazać się jednorazową zabawką? Po raz pierwszy mimo całej mojej ogromnej miłości do Islandii i wyrozumiałości do jej pogody, miałam dość. Miejsce, gdzie było najgorzej? Kanion Fjadrargljufur. Dzień 4, 23.06.2018, część 3/4 Tak. Zdecydowanie aura nam nie dopisuje…
Czytaj dalejIslandia: Dyrholaey i pierwsze maskonury!
Wiele osób odwiedza Islandię latem m.in. ze względu na przebywające wtedy na wyspie maskonury. Ujrzenie tych pociesznych ptaków zwanych papugami północy to nie lada przeżycie! Nam udało się je zobaczyć nawet dwukrotnie – za pierwszym razem podglądaliśmy maskonury na przylądku Dyrholaey, czyli jednym z miejsc, gdzie ponoć licznie występują. Dzień 4, 23.06.2018, część 2/4 Po powrocie spod wodospadu Kvernufoss od razu kierujemy się w stronę Dyrholaey. Liczymy na ładną pogodę, ale to tylko marzenie. Leje. I żeby było mało, bardzo nisko wiszą nam nad głowami chmury. Jest naprawdę mało…
Czytaj dalejIslandia: Wodospad Kvernufoss – zbaczamy z utartego szlaku!
Seljalandsfoss jest najsłynniejszym islandzkim wodospadem, za którym można przejść i o tym wiedzą tysiące turystów przybywających na wyspę. Znacznie mniej osób wie jednak, że nie jest to jedyna kaskada ze ścieżką poprowadzoną za spadającą z urwiska wodą. Wodospad Kvernufoss to miejsce poza szlakiem, kolejny ukryty skarb Islandii. Gdzie się znajduje i jak do niego dotrzeć? Wbrew pozorom wcale nie trzeba nadrabiać drogi, żeby ujrzeć tę ukrytą perłę! Dzień 4, 23.06.2018, część 1/4 Tradycyjnie już wstajemy dość wcześnie, ale dla odmiany budzę się sama przed budzikiem. Może dlatego, że trochę…
Czytaj dalejIslandia: „Opuszczony” basen i wielka trójca południa
W trakcie trzech pobytów na Islandii widzieliśmy już setki wodospadów – tak naprawdę nie da się zliczyć ich wszystkich, ale mimo to moim numerem jeden pozostaje on. Gljufrabui. Częściowo ukryty w skale wodospad, do którego podejść można jedynie przez wypływającą z groty rzekę. To jednak nie jedyna perła południa – są tam jeszcze co najmniej 2 niesamowite wodospady. I teoretycznie pewien opuszczony basen. Dzień 3, 22.06.2018, część 2/2 Po powrocie z Heimaey – jednej z wysp archipelagu Vestmannaeyjar – szybko przepakowujemy bagaże i ruszamy w stronę pobliskich atrakcji. Dwa…
Czytaj dalejIslandia: Heimaey w jeden dzień – co zobaczyć?
Wyspy Vestmannaeyjar (Westman Islands) w przedostatniej wersji planu wykreśliliśmy. Tak naprawdę najpierw w ogóle nawet nie przyszło nam do głowy żeby tam płynąć, jednak gdy tuż przed startem poczytałam trochę więcej o tej części Islandii, decyzja zapadła – popłyniemy, chociażby i na kilka godzin. Czy jeden dzień na Heimaey wystarczy, żeby zobaczyć jej atrakcje? To jedyna zamieszkała wyspa z archipelagu. Duża nie jest więc… nawet jeśli dysponujesz ograniczonym czasem, płyń tam bez zastanowienia! Dzień 3, 22.06.2018, część 1/2 Jak cudownie było spędzić noc w łóżku… Na dodatek tak bardzo…
Czytaj dalejIslandia: Samotny dom na Ellidaey
Jest takie miejsce, które nie dawało mi od jakiegoś czasu spokoju. Marzyłam, żeby je zobaczyć, jednak byłam przekonana, że na spełnienie tego konkretnego marzenia przyjdzie mi jeszcze poczekać. Tak bardzo chciałam zobaczyć samotny dom na soczyście zielonej wyspie o stromych klifach – obrazek, który kojarzyłam ze zdjęć w Internecie… Zdjęć zrobionych ponoć na Wyspach Owczych, na które to niestety w najbliższym czasie się nie wybieram. Jak się jednak okazało, widok, który tak bardzo chciałam zobaczyć, nie ma nic wspólnego z Wyspami Owczymi. To samotny dom na Ellidaey, jednej z wysp…
Czytaj dalej