Islandia: Zorza polarna po raz trzeci

 Straciłam już nadzieję, że w trakcie tego wyjazdu uda się nam zobaczyć zorzę. Po ostatnim spotkaniu w Reykjaviku koło 22:00 ruszamy z powrotem w stronę lotniska. Do 23:00 musimy oddać samochód, jednak pomimo późnej pory postanawiamy zjechać nieco z trasy i sprawdzić, czy przypadkiem gdzieś na niebie nie widać będzie zorzy polarnej. Dzień 3, 17.02.2019, część 3/3 Niestety… Rozstawiony aparat na statywie nic nie wychwytuje. W okolicy ani śladu zielonej poświaty. Wielka szkoda. Już prawie dojeżdżamy do lotniska, gdy nagle z prawej strony na niebie widzę tak znajomą, dziwną…

Czytaj dalej

Islandia: Mój ulubiony wodospad i wieczór spotkań!

 Krótki weekendowy wypad wypchany mamy do granic możliwości atrakcjami. Jednak staramy się znaleźć chwilę też na planowane już od dawna spotkania. Czy udaje się nam wszystko zrealizować? W sumie tak. Ale po wieczornych rozmowach z Dianą, Damianem i Olą mam niedosyt! Trzeba będzie spotkać się przy kolejnej okazji. Zanim jednak miło spędzimy wieczór, odwiedzamy m.in. mój ulubiony wodospad Gljufrabui.  Dzień 3, 17.02.2019, część 2/3 Wulkan Eyjafjallajokull i farma Kolejny postój planujemy przy moim numerze 1 pośród widzianych dotychczas dziesiątek, jeśli nie setek islandzkich wodospadów, ale po drodze mijamy jeszcze…

Czytaj dalej

Islandia: Wcale nie taki gorący i opuszczony basen

 Z rana czeka nas zaskakująco dobra pogoda, trzeba więc to wykorzystać! Może by tak kąpiel w jakimś gorącym źródle? Co prawda dużo ich tu na południu nie ma, ale jedno miejsce mam na oku już od czerwca – opuszczony basen w górskiej dolinie. Albo nadrobienie widoków na Dyrholaey? Za pierwszym razem nie mieliśmy możliwości podjechać pod latarnię morską, za drugim widok z góry przesłoniły nam całkowicie chmury, to może za trzecim razem się uda?  Dzień 3, 17.02.2019, część 1/3 Deszczowy Vik i Myrdal Dojeżdżamy do Vik i Myrdal i…

Czytaj dalej

Islandia: Diamentowa Plaża i Jokulsarlon przed wichurą

Nauczeni doświadczeniem jakiekolwiek ostrzeżenia pogodowe na Islandii traktujemy całkiem serio. Po wizycie w jaskiniach lodowcowych kręcimy się jeszcze chwilę przy Jokulsarlon i Diamentowej Plaży (Breidamerkursandur), ale wiatr coraz bardziej przybiera na sile. Czas najwyższy się ewakuować! Dzień 2, 16.02.2019, część 2/2 Jokulsarlon przed wichurą Laguna lodowcowa przy zachmurzonym niebie wygląda jakoś tak złowieszczo… Pięknie. Mnóstwo brył lodowych sunie praktycznie niezauważalnie w stronę otwartego morza. Pływa też tu sporo kry. Lód jest niesamowicie niebieski. Takich widoków można tu doświadczyć jedynie zimą. Latem – nawet jeśli w lagunie będzie sporo lodu, to…

Czytaj dalej

Islandia: Jaskinie lodowcowe (relacja + praktycznie)

Gdy wreszcie po całonocnej podróży z Warszawy docieramy pod lagunę Jokulsarlon, jestem przeszczęśliwa. Przez opóźnienie samolotu o mały włos nie dotarlibyśmy tu na czas. Niby decyzję o wylocie z Polski wieczorem i przejechaniu do rana 400 km podjęłam świadomie zdając sobie sprawę z ryzyka pogodowego (islandzka aura mogła uniemożliwić nam dotarcie na miejsce chociażby wiatrem lub obfitymi opadami śniegu), ale usterki samolotu nie przewidziałam… Czas jednak na jaskinie lodowcowe na Islandii! Jak wyglądała nasza wycieczka? Co warto wiedzieć? Odpowiedź poniżej! Dzień 2, 16.02.2019, część 1/2 O ile z problemami spowodowanymi…

Czytaj dalej

Islandia: Gdy wszystko idzie nie tak…

 Wchodzimy do terminala odlotów na lotnisku Chopina, nasz lot ma status „Check-in open”. Jest dobrze – wychodzi na to, że pogoda nie pokrzyżuje nam planów. Zaraz po wylądowaniu w Keflaviku musimy wziąć auto i nocą dostać się pod Jokulsarlon. Cel naszej kolejnej już wizyty na Islandii? Jaskinie lodowcowe. Do przejechania mamy nieco ponad 400 km, ale przy 8 godzinach czasu od przylotu do startu wycieczki nie powinno być to jakimś większym problemem nawet przy oblodzonych drogach. Dzień 1, 15/16.02.2019 Niestety gdy przechodzimy obok kolejnej tablicy, przy naszym locie pojawia…

Czytaj dalej