Trzecia podróż na Islandię ogółem, pierwsza latem. Wyciśnięta do ostatniej kropli kosztem snu i odpoczynku, ale wiesz co? Warto było! Zresztą białe noce trzeba w końcu wykorzystać na ile tylko się da. Ponad 3000 kilometrów po głównej drodze okalającej wyspę, ale też różnych szutrówkach. 6 nocy w samochodzie, 3 w guesthousach rezerwowanych w kryzysowych momentach po drodze. 500 EUR wydane na zniszczoną w trakcie burzy piaskowej przednią szybę (na szczęście odzyskaliśmy te pieniądze z ubezpieczenia) i niezliczona ilość bajecznych miejsc i panoram. Tak w dużym skrócie można opisać tę podróż. …
Czytaj dalejKategoria: W 10 dni dookoła Islandii latem (2018)
Islandia: Hot-dog Baejarins Beztu Pylsur
Kuchnia Islandii nie jest może jakoś specjalnie znana (pomijając budzące często obrzydzenie gotowane baranie głowy czy fermentowanego rekina znanego jako hakarl), ale jest coś, co kulinarnie rozsławiło wyspę pośród wielu narodów. To… hot-dog. Tak! Jagnięca parówka w bułce z dodatkami urosła do rangi kultowej potrawy, której trzeba spróbować będąc na Islandii. Smak nie każdemu odpowiada, ale w końcu to właśnie te hot-dogi zachwalał lata temu sam Bill Clinton. Dzień 10, 29.06.2018, część 2/2 Jakoś dwukrotnie nie dane nam było zakosztować islandzkiego hot-doga, ale jak to się mówi do trzech…
Czytaj dalejIslandia: Niespodziewane spotkanie z lisem polarnym!
I oto nadszedł ostatni dzień naszej kolejnej islandzkiej przygody. Zaczął się od niespodzianki! Gdy wyjrzałam przez okno, zobaczyłam jakiegoś zwierza buszującego w wysokiej trawie. Początkowo myślałam, że to kot, ale jednak to nie było to. Po chwili doznałam olśnienia – przecież to lis polarny! O zobaczeniu pieśca nawet nie marzyłam, bo byłam przekonana, że nie jest to takie łatwe. A tu proszę. Wystarczyło wstać z łóżka i spojrzeć przez okno! Dzień 10, 29.06.2018, część 1/2 Nasze pierwsze – i jak na razie jedyne – spotkanie ze zwanym także pieścem lisem…
Czytaj dalejIslandia: Półwysep Snaefellsnes po raz drugi
O ile u nas lato 2018 roku było piękne jak mało kiedy, na Islandii warunki pozostawiały wiele do życzenia. Pogoda była wyjątkowo kapryśna. I nie jest to jedynie pusty frazes, bo nawet sami Islandczycy uważają, że ta teoretycznie najcieplejsza i najpiękniejsza pora roku była tym razem do niczego… Przekonaliśmy się o tym wielokrotnie, ale najgorsza aura spotkała nas 9 dnia. Z ambitnych planów zwiedzenia wszystkich atrakcji półwyspu Snaefellsnes niewiele wyszło, ale przynajmniej dojechaliśmy cało na nocleg… Dzień 9, 28.06.2018 Poranek zastaje nas w górach. Po niespodziewanej pobudce przygotowanej przez…
Czytaj dalejIslandia: Dzień na Fiordach Zachodnich
Na Fiordy Zachodnie zbyt wiele czasu nie mieliśmy, ale każda minuta tam spędzona warta była fatygi! To wciąż najbardziej dziki fragment Islandii. Można tam doświadczyć bajecznych widoków i niesamowitej ciszy. W związku ze specyfiką ukształtowania terenu, odległości i miejsca godne uwagi, warto zaplanować na fiordy przynajmniej 3 dni – to absolutne minimum. My mieliśmy tylko jeden, ale i tak wycisnęliśmy z niego co się dało. Niestety… zbyt wielu zdjęć stamtąd nie przywiozłam. Zachwycona widokami momentami zupełnie zapominałam o lustrzance! Dzień 8, 27.06.2018 O mały włos byśmy tutaj nie przyjechali.…
Czytaj dalejIslandia: Skagi, Vatnsnes i słowo o lasach na Islandii
Będąc chociażby w stolicy i patrząc na kolorowe fasady domów czy zwiedzając niektóre torfowe domki lub kościoły można odnieść wrażenie, że z drewnem problemu na Islandii nie było. Czy jednak nie jest to dziwne w kraju, w którym jeszcze do niedawna lasy pokrywały raptem ponoć 1% powierzchni? Skąd przez wieki Islandczycy brali drewno? Dzień 7, 26.06.2018, część 2/2 Warto tu zaznaczyć, że kolorowe domki w Reykjaviku czy innych miastach Islandii wcale nie są obite drewnem. To blacha! Do złudzenia jednak drewno przypomina. Wystarczy podejść jednak blisko, żeby przekonać się,…
Czytaj dalejIslandia: Domki torfowe Glaumbaer
Z rana czeka nas siąpiący deszcz, ale później jest już tylko coraz lepiej. Torfowy kościół, domki torfowe w pierwszym na Islandii skansenie, urokliwie położone gorące źródło, w którym początkowo mieliśmy się nie kąpać, ale skuszeni wizją przyjemnej przerwy lądujemy w końcu w wodzie, bajeczne widoki i setki owiec. Oraz nocleg na Fiordach Zachodnich – tak można w skrócie podsumować siódmy dzień naszego pobytu na wyspie. Dzień 7, 26.06.2018, część 1/2 Pogoda znów nam nie sprzyja… Poranek jest lodowaty i wilgotny. W nocy musiał padać deszcz. Zresztą nie tylko w…
Czytaj dalejIslandia: Okolice jeziora Myvatn i przymusowa zmiana auta – o tym, jak straciliśmy 500 EUR…
Po tym, jak kamień w trakcie burzy piaskowej uszkodził nam dość poważnie przednią szybę, musieliśmy pominąć sporo atrakcji znajdujących się na północy Islandii. Byliśmy zbyt daleko „od cywilizacji”. Wielka szkoda, bo chociażby okolice jeziora Myvatn obfitują w mnóstwo ciekawych miejsc. Czy tak miały wyglądać i kolejne dni wyjazdu? Nie! Chcieliśmy przecież wykorzystać każdą chwilę na wyspie maksymalnie. Z uszkodzonym samochodem nie było to jednak możliwe. Zdecydowaliśmy się na zmianę auta. Czekał nas rajd do Akureyri. Dzień 6, 25.06.2018, część 2/2 Myvatn Dojeżdżamy w końcu do jeziora Myvatn. Jeśli ma…
Czytaj dalejIslandia: Uszkodzone auto i fragment Diamentowego Kręgu
Zdarzyło się nam już zwracać auto z zarysowanymi drzwiami („dziękuję” w tym miejscu komuś, kto zostawił nam na samochodzie rysę na parkingu pod Pompejami!), ale tamta szkoda w porównaniu do tego, co przydarzyło się nam na Islandii to było nic. A dzień zaczął się tak niewinnie. Tyle dobrze, że mieliśmy ubezpieczenie wykupione jeszcze przed wyjazdem… Dzień 6, 25.06.2018, częśc 1/2 To nasza druga noc pod dachem – jest ciepło, wygodnie, mamy niby wspólną, ale tak naprawdę tylko do naszego użytku łazienkę i jesteśmy na Islandii… Do tego wczoraj spełniło…
Czytaj dalej